Reklama

W styczniu na skrzyżowaniu ulic Wileńskiej i Komuny Paryskiej samochód ciężarowy wjechał w ogrodzenie domu jednorodzinnego. – Co można zrobić, żeby w tym miejscu nie dochodziło do podobnych wypadków? – pyta zaniepokojona mieszkanka miasta, która zgłosiła nam problem. – Nie jest tu bezpiecznie.

Mimo, że w tej części miasta nie ma dużego natężenia ruchu samochodowego, doszło tu do dwóch poważnie wyglądających wypadków. Za każdym razem winę ponosili kierowcy wyjeżdżający z ul. Wileńskiej, którzy powinni ustąpić pierwszeństwa kierowcom jadącym z prawej strony (ul. Komuny Paryskiej jest bowiem jednokierunkowa).

Do pierwszego zdarzenia doszło w październiku 2014 roku. Wtedy kierująca samochodem marki Chevrolet 36-letnia mieszkanka Wołowa, wyjeżdżając z podporządkowanej ul. Wileńskiej, nie przepuściła nadjeżdżającego z prawej strony audi kierowanego przez 19-letniego mężczyznę. Audi wjechało wprost w płot. W tym roku w styczniu samochód ciężarowy znów zniszczył ogrodzenie domu znajdującego się naprzeciwko skrzyżowania. Jedna z okolicznych mieszkanek poczuła się zaniepokojona i zgłosiła się do nas z prośbą o pomoc.

Takie były skutki wypadku z 2014 roku
Takie były skutki wypadku z 2014 roku
 – Mieszkam niedaleko i już kilka razy zastanawialiśmy się z rodziną, dlaczego tak często dochodzi tu do wypadków. Może trzeba przebudować skrzyżowanie, albo zamontować lustro? Czy ktoś sprawdzał, czy skrzyżowanie jest prawidłowo zbudowane? – pyta Czytelniczka. – Nie jest tu bezpiecznie. W innych, bardziej ruchliwych częściach Wołowa nie zdarzało się, żeby w jednym miejscu tak często dochodziło do wypadków.
O opinię na temat skrzyżowania poprosiliśmy Daniela Adamczaka, szefa wydziału drogówki z Komendy Powiatowej Policji w Wołowie.
 – Udałem się na miejsce i jeszcze raz sprawdziłem, czy jest tu dobra widoczność i czy można coś poprawić, ale uznałem, że w żadnym stopniu winę za aktualny stan nie ponosi samo skrzyżowanie. Uważam też, że zamontowanie tutaj lustra również niewiele pomoże. Po prostu kierowcy nie stosują się do znaku mówiącym o ustąpieniu pierwszeństwa przejazdu – mówi Daniel Adamczak. – Moim zdaniem nie pomogłoby nawet postawienie znaku “stop”. Dlatego apeluję do wszystkich kierowców o zachowanie ostrożności – podsumowuje Adamczak.

kurier_gmin_na_strone_d.a

Reklama
Reklama
?