Powiedziałem nauczycielom, że będę przyglądał się ich pracy

Artur Wojsławski, nauczyciel historii w Publicznym Gimnazjum im. ks. Jana Twardowskiego w Wołowie, od września pełni funkcję dyrektora Zespołu Szkół Publicznych w Wińsku. Pytamy go o plany dotyczące szkoły, a także powrót do wołowskiego samorządu.

  – Dlaczego nauczyciel z Wołowa podjął decyzję o prowadzeniu szkoły w Wińsku?

– Myślę, że znam dobrze środowisko gminy Wińsko. Wspólnie z mają kochaną żoną jesteśmy zaangażowani w Oazie Rodzin, do której należą wspaniali ludzie z gminy Wińsko. Stąd znam z tego terenu wspaniałych rodziców i ich wspaniałe dzieci i wiem, że zasługują oni na dobrą szkołę i dobrego nauczyciela. Nie ukrywam, że jest to dla mnie kolejne życiowe wyzwanie.

  – Czy otrzymał pan propozycję bycia dyrektorem od pani wójt?

– Nie, moja decyzja o przystąpieniu do konkursu na dyrektora szkoły, wypływała z dobrej znajomości rodzin z gminy Wińsko. Nie ukrywam, to właśnie te wspaniałe małżeństwa były dla mnie główną inspiracją do podjęcia decyzji o kandydowaniu. Z panią wójt Jolantą Krysowatą znamy się zaledwie kilka tygodni. Z pierwszych kontaktów mogę tylko powiedzieć, że zależy jej na oświacie w gminie Wińsko i to mnie najbardziej cieszy.

  – Kim są pana zastępcy?

– Będę miał dwóch zastępców w pierwszym roku pracy, aby sprawdzić, czy poradzą sobie na tych stanowiskach. Wicedyrektorem będzie pani Barbara Głowiszyn, którą znam z różnych projektów. Drugą osobą będzie nauczyciel wychowania fizycznego Dariusz Łeśko.

– Jakie zmiany szykuje pan w szkole?

– Przede wszystkim zależy mi na integracji dwóch dotychczasowych odrębnych szkół – szkoły podstawowej i gimnazjum w jeden zespół szkół, otwarciu się szkoły na otoczenie, rodziców. Jednak przede wszystkim przyszedłem do tej szkoły, bo zależy mi najbardziej na dobru dzieci. Nie przyszedłem tu dla nauczycieli, radnych czy pani wójt, ale właśnie dla nich. Na początku mojej pracy poznaję szkołę, nauczycieli i przyglądam się jej funkcjonowaniu, wprowadzam drobne zmiany organizacyjne. Chcę przede wszystkim koncentrować się na podniesieniu jakości pracy szkoły, wykorzystać potencjał nauczycieli oraz uczniów, bo trzeba podkreślić, że gmina Wińsko ma duży potencjał, jest tutaj wiele utalentowanych dzieci, o których, mam nadzieję, będzie można jeszcze dużo dobrego usłyszeć.

– Do tej pory pracował pan jako nauczyciel w wołowskim gimnazjum, ale miał też pan przygodę z samorządem. Czy w związku z tym, że został pan dyrektorem w sąsiedniej gminie, szykuje pan powrót do wołowskiej rady? Pojawiają się już takie głosy.

– W oświacie pracuję 26 lat. Byłem dyrektorem Szkoły Podstawowej w Starym Wołowie, gimnazjum w Wołowie. Pracowałem we wszystkich typach szkół i mam spore doświadczenie, i praktycznie cały czas się uczę. Ukończyłem studia magisterskie i kilkanaście studiów podyplomowych, mogę uczyć prawie połowy przedmiotów, jakie są w szkole. Najbardziej cenię jednak historię. Miałem już przyjemność bycia radnym w gminie Wołów. Uważam, że praca dyrektora szkoły nie powinna wiązać się z polityką lokalną, nikomu to dobrze nie wychodzi: ani szkole, ani dyrektorowi, ani władzy. Całą energię chcę poświęcić tylko szkole i nie stawać po jakiejkolwiek stronie, nie interesuje mnie to, czy ktoś jest z opozycji, czy też koalicji, bo dla mnie – tak jak mówiłem już wcześniej – najważniejsze są dzieci. Otwarty jestem na wszystkich, na wszystkie środowiska, na wszystkie osoby, którym zależy na podniesieniu jakości pracy szkoły, na naszych uczniach.

– W przeszłości był pan za likwidacją Szkoły Podstawowej nr 3 w Wołowie. Pracę straciło wówczas wielu nauczycieli. A czy jest pan z kolei za tym, żeby rząd zlikwidował gimnazja?

Nie ukrywam, że byłem wielkim orędownikiem powołania gimnazjum jako miejsca, w którym młodzież mogła dorastać w trudnym okresie adolescencji. Dziś uważam, że z perspektywy doświadczenia i czasu, decyzja o likwidacji Szkoły Podstawowej nr 3 w Wołowie i powołaniu w to miejsce gimnazjum, była błędem. Mówię o tym otwarcie, potrafię przyznać się do tego błędu. Co do zwalnianych nauczycieli, to znaczna część nauczycieli została zatrudniona gimnazjum, część przeszła na emerytury, pozostali znaleźli zatrudnienie w innych placówkach oświatowych. Nie znam natomiast nazwiska nauczyciela, który z powodu likwidacji szkoły podstawowej odszedł z zawodu i był bez pracy. Tak jak wspomniałem wcześniej, powołanie gimnazjum w Polsce w 1999 roku, było wielkim błędem, za który płacą obecnie wszyscy, a najbardziej młodzież, rodzice i nauczyciele. Ten system edukacyjny, który do tej pory funkcjonuje, a mam nadzieję, że się zmieni, pokazał, że podzielenie okresów edukacyjnych (na 6 letnią szkołę podstawową i 3 gimnazjum) i ich rozbicie spowodowało, że gimnazjum zupełnie nie radziło sobie z pewnymi zjawiskami okresu dojrzewania. Młodzież w wieku 13 lat wychodzi z tak zwanej skorupy i uspołecznia się, otwiera na otoczenie. Wtedy przerywa się ten okres, bo dziecko idzie do gimnazjum i proces ten zaczyna się od nowa z wieloma negatywnymi konsekwencjami. Mam nadzieję, że ciągłość szkoły podstawowej do wieku 15-16 lat spowoduje, że będzie większy nadzór nad dzieckiem. Gimnazja ze względu na krótki okres nauki nie były w stanie skutecznie radzić sobie z problemami wychowawczymi. Ministerstwo Edukacji podjęło decyzję o zmianach i jest to jeden z najbardziej racjonalnych kierunków. Tych zmian oczekują również rodzice.

– Czy pana szkołę dotknie nowa reforma pod kątem redukcji etatów nauczycieli?

– Wyliczenia demograficzne wskazują, że mogą być pewne problemy z zagwarantowaniem pracy dla wszystkich nauczycieli, natomiast trzeba bardzo rozsądnie do tego problemu podejść. W gminie Wińsko na pewno zyskają szkoły podstawowe w Orzeszkowie, Krzelowie, Głębowicach. Może tam trzeba będzie szukać rozwiązania. W naszej szkole będzie mniej dzieci i trzeba będzie się nad tym problemem pochylić. Skala braku możliwości zatrudnienia dla nauczycieli nie jest jeszcze znana, ponadto nie znamy jeszcze szczegółów w zakresie nowych programów nauczania i siatki godzin. Mam nadzieję, że rozwiązania proponowane przez ministerstwo będą sprzyjały utrzymaniu zatrudnienia dobrych nauczycieli. Na razie powiedziałem nauczycielom, że będę się przyglądać ich pracy, jestem przekonany, że dobry nauczyciel zawsze znajdzie pracę w naszej szkole.

Rozmowa autoryzowana.

Rozmawiała Emilia Zając