Rozpuszczalnik w ściekach i papieros w toalecie. Dziwne zgłoszenia na straż pożarną

Strażacy w swojej karierze zajmują się wieloma dziwnymi zgłoszeniami. Ponad dwa tygodnie temu sprawdzali skąd wzięła się woń rozpuszczalnika na ul. T. Kościuszki w Wołowie i szukali źródła dymu w dolnobrzeskim sklepie.

30 kwietnia ok. godz. 18.00 strażacy dostali wezwanie od jednego z mieszkańców ulicy Tadeusza Kościuszki w Wołowie. W bloku mieszkalnym i w okolicy wyczuwalny był charakterystyczny zapach rozpuszczalnika. Straż zbadała wskazane miejsca i pomieszczenia specjalnymi miernikami, jednak nie wykryto żadnych niebezpiecznych stężeń. – Podczas działań ustaliliśmy, że zapach wydobywał się ze studzienki kanalizacyjnej. Prawdopodobnie ktoś wylał do ścieków chemikalia – mówi  st. kpt. Paweł Gibek z wołowskiej Straży Pożarnej.

Ze względu na bliską odległość firmy KOTAR, szkoły oraz warsztatu lakierniczego zbadano też tamte okolice. Nie znaleziono jednak bezpośredniej przyczyny zapachu. Informacje przekazano też do Przedsiębiorstwa Wodno-Kanalizacyjnego w Wołowie.
W sklepie Tesco w Brzegu Dolnym, 2 maja włączył się alarm czujki dymu. Straż pożarną poinformował o tym kierownik sklepu. Nie znaleziono jednak żadnego źródła dymu. – Czujkę uruchomił klient sklepu, który postanowił zapalić papierosa w toalecie – mówi st. kpt. Paweł Gibek. – Przypominamy, że w budynkach użyteczności publicznej surowo zabronione jest palenie papierosów – upomina st. kpt. Paweł Gibek. Strażacy muszą wyjeżdżać do każdego zgłoszenia, niestety zdarzają się też takie jak to z Tesco.