Do lodówki dołączyła szafa [wideo]

Obok lodówki znajdującej się w Wołowie przy hali sportowej OSiR-u stanęła szafa. Teraz oprócz jedzenia, można zostawić tam też ubrania dla potrzebujących.

O akcji rozmawialiśmy z Rafałem Borzyńskim, prezesem Zarządu Przedsiębiorstwa Wodno -Kanalizacyjnego w Wołowie. Więcej na ten temat również w kolejnym wydaniu Kuriera Gmin.

– Jak działa społeczna lodówka?

– Jest kilka prostych zasad. Korzystać może każdy, kto potrzebuje. Znajdujące się w niej jedzenie bierze się na własną odpowiedzialność. Z lodówki można wziąć tyle ile się rzeczywiście potrzebuje, w szczególności myśląc o innych potrzebujących, dzieląc się z nimi tym co pozostało.

– Myśli pan, że w Wołowie przyjmie się ta akcja, że ludzie bez wstydu będą wyciągać z lodówki jedzenie, a inni je tam zostawiać?

– Bieda i brak środków finansowych na żywość to nie wstyd. To realny problem, z którym w jakiejś części możemy walczyć właśnie przez akcje społeczne. Proszę zobaczyć ile osób korzysta z pomocy oferowanej przez MOPS z Banku Żywności. W komentarzach pod informacją o uruchomieniu lodówki społecznej było wiele wpisów dotyczących osób szukających pożywienia po śmietnikach, proszących o pomoc. Lodówka to kolejny element, drobnego, ale potrzebnego wsparcia. Co do osób, które mają tam w zamyśle pozostawiać niepotrzebne w ich domu jedzenie to myślę, że taka działalność to powód do dumy. Zostało coś z obiadu? Zrobiliśmy za duże zakupy i kilku produktom kończy się termin ważności? Zamiast wyrzucać – zostaw w lodówce.

 Skąd wypłynął ten pomysł, aby postawić lodówkę w mieście? Kto jest jego inicjatorem?

– To nie jest innowacyjny pomysł. Z powodzeniem podobne lodówki funkcjonują w wielu krajach Europy, jak i w Polsce. Często rozmawiamy z burmistrzem Dariuszem Chmurą o udanych inicjatywach społecznych, czy pomysłach samorządów na radzenie sobie z problemami mieszkańców. Podczas jednej z rozmów zaproponowałem instalację takiej lodówki. Udało się znaleźć fundację, która nieodpłatnie udostępniła urządzenie, zapewniła pierwszy wkład. To również efekt mojej prywatnej działalności społecznej jako wolontariusza Szlachetnej Paczki, kiedy z zespołem świetnych ludzi odwiedzamy potrzebujące rodziny. Wiele spotkań w ciągu ostatnich 4 lat uświadamiało mi, że wokół siebie często nie dostrzegamy ludzi, którzy realnie potrzebują pomocy, a duma, poczucie wstydu czy osamotnienia nie pozwala by otwarcie o tym powiedzieć.

– Inne miasta już realizują tę akcję, z jakim skutkiem? Jest zainteresowanie?

– Jan Piontek z fundacji Weź pomóż postawił już kilkanaście lodówek we Wrocławiu, po jednej w Bolesławcu, Jeleniej Górze, Radwanicach, Górze i mógłbym tak wymieniać, ponieważ z każdym dniem przybywają kolejne miasta. Zainteresowanie jest bardzo duże, a i świadomość ludzi coraz większa. Na tę inicjatywę można patrzeć zarówno pod kątem zalet społecznych, jak i edukacji ekologicznej. Nie marnujemy jedzenia, nie produkujemy dodatkowych odpadów. Same korzyści.

– Od poniedziałku lodówka stanęła w Wołowie. Jest już napełniana przez mieszkańców?  

– Pierwszy wkład do lodówki został przywieziony przez fundację. To produkty z kończącym się terminem ważności z wrocławskich marketów takich jak Makro. Ciężko powiedzieć o skali zainteresowania mieszkańców po kilku dniach, ale widziałem, że pojawiły się pierwsze produkty spoza dostawy. Liczę również na zainteresowanie lokalnych marketów, sklepów, piekarni. Skoro we Wrocławiu znalazło się wielu partnerów akcji, myślę że i w Wołowie będzie podobnie. Osoby zainteresowane włączeniem się w projekt zapraszam do kontaktu przez Facebooka.

– Każdy może przyjść i zostawić jedzenie. Zapytam o stronę praktyczną, jak to się ma do dat ważności, sanepidu, itp.  Jaka jest gwarancja, że przyniesione jedzenie  nikomu nie zaszkodzi?

– Ważnym aspektem usytuowania wołowskiej lodówki jest sąsiedztwo MOPSu. Trzeba codziennie kontrolować produkty, które znajdują się w środku. Tu możemy liczyć na pomoc pracowników socjalnych za co serdecznie im dziękuję, a także dyrektor Elżbiecie Krzykwie. Tak jak powiedziałem na początku, jedną z zasad jest odebranie produktu na własną odpowiedzialność.

– Padła zapowiedź, że lodówek będzie więcej. Są już zaplanowane miejsca?

– Obok lodówki przy ul. Trzebnickiej powstanie w przyszłym tygodniu szafa społeczna. To kolejny element tej akcji. Chcemy, aby ubrania przynoszone do MOPSu, a także przynoszone do szafy bezpośrednio przez mieszkańców były uporządkowane, ładnie wyeksponowane i dostępne w każdym momencie dnia. Zwłaszcza, że zbliża się zima. Burmistrz Dariusz Chmura zaproponował, aby kolejne lodówki pojawiły się zarówno w innych częściach miasta, jak i na terenach wiejskich. Potrzebne są zadaszone miejsca, w miejscach publicznych, z zapewnionym dostępem do energii elektrycznej.

– Już niedługo święta, czy liczy pan, że tego jedzenia szczególnie w ten czas będzie tam jeszcze więcej?

– Cieszę się, że jest coraz większa świadomość społeczna dotycząca niemarnowania żywności. Jest wiele akcji dzielenia się świątecznymi potrawami z noclegowniami dla bezdomnych, z społecznymi jadłodajniami. Teraz także w Wołowie ludzie mają możliwość przekazania zarówno tego co zostało w lodówce, pomimo zarzekania się że “w tym roku zrobię o połowę mniej”, jak i pozostawienia produktów wcześniej, aby wszyscy mogli się cieszyć magią świąt.