Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Po pierwszej części sezonu, którą wołowianie rozegrali praktycznie na obiektach konkurentów, nasz zespół plasuje się na pozycji wicelidera z minimalną strata do prowadzącego w rozgrywkach klasy okręgowej zespołu z Łowęcic. Choć w jesiennych spotkaniach podopiecznym Krystiana Januszewskiego przytrafiło się parę fałszywych kroków, to jednak w większości pojedynków potwierdzali oni swoją klasę i 4.ligowe aspiracje. Awans wydaje się więc niemal pewny – tym bardziej, iż futbolowe umiejętności to nie jedyny atut ekipy MKP. O wiosenne punkty nasi zawodnicy rywalizować będą bowiem niemal wyłącznie na własnej murawie, a w trakcie zimowej przerwy dość znacznie poszerzona została kadra drużyny, co było bodaj jej największą jesienną bolączką.

MKP Wolow

Choć praktycznie nie mieliśmy w tym roku zimy, to jednak okres pomiędzy grudniem a marcem wolny jest od futbolowych emocji, a piłkarskie ekipy szlifują formę i uzupełniają szeregi, aby wiosną powrócić w jak najlepszej dyspozycji do sportowej rywalizacji. Bardzo wiele po wznowieniu rozgrywek z całą pewnością obiecują sobie kibice w Wołowie, gdyż po zeszłorocznym awansie piłkarze MKP są na najlepszej drodze, aby i w tym sezonie kontynuować radosną serię futbolowych promocji. Od 4.ligi dzieli ich w tej chwili 15 pojedynków, z których tylko jeden rozegrają na obcym terenie. Doping własnej publiczności to atut nie do przecenienia i sądzić należy, iż skoro z większością konkurentów nasz zespół skutecznie radził sobie jesienią, to na własnej murawie o rankingowe punkty będzie jeszcze łatwiej. Trudno więc nie upatrywać w wołowskim zespole murowanego faworyta do czerwcowego triumfu, czemu oczywiście nie zaprzecza szkoleniowiec drużyny Krystian Januszewski: – Właściwie nie biorę pod uwagę innej możliwości. Wszyscy chcemy wygrać ligę i jestem przekonany, że zawodnicy zrobią to, co należy, aby cel ten osiągnąć. Oczywiście w tej chwili jest to w sferze naszych planów, lecz nie wydaje mi się, abyśmy wspólnie mierzyli zbyt wysoko. Obserwuję zarówno cały zespół, jak i poszczególnych piłkarzy i widzę, że każdy z nich jest świadomy przyświecającego nam celu i zrobi wszystko, aby to osiągnąć. Jesień pokazała, że nie musimy obawiać się nikogo, więc po prostu muszę być optymistą.

Większość jesiennych kłopotów drużyny MKP wynikała z „krótkiej ławki”. Brzmi to wprawdzie dość dziwnie, kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, iż na poziomie klasy B występuje drugi zespół wołowskiego klubu. Czasem jednak nawet ta studnia okazywała się sucha i na finiszu rozgrywek więcej graczy znajdowało się poza meczową kadrą niż gotowych była do futbolowej walki. W trakcie zimowej przerwy na zajęciach szkoleniowych pojawiło się jednak kilku nowych graczy, którzy być może w przyszłości dołączą do zespołu.

Niemal pewnym wydaje się powrót do macierzystego klubu Partyka Lofka, który ostatnie sezony spędził w koszulce 3.ligowego dolnobrzeskiego KP. Kolejnym doświadczonym graczem w składzie jest Tomasz Harwas odwieszający buty z przysłowiowego kołka. Oprócz tej dwójki, która ma w swoim sportowym CV rozdziały związane z wołowskim futbolem, na zajęciach pojawili się całkiem nowi gracze – Grzegorz Ciepliński z chwalibożyckiej Burzy, obiecujący pomocnik Polonii Trzebnica Przemysław Marduła oraz zawodnik prusickiego Orła Emil Grabowski. Wszyscy oni mieli już okazję zadebiutować w barwach MKP w pierwszym z tegorocznych spotkań kontrolnych, w którym nasz zespół po trafieniach Sebastiana Wiraszki i Kamila Ramiączka pokonał Energetyka Siechnice. W miniony weekend podopieczni trenera Januszewskiego udali się na kolejny sparing do Środy Śl. (1-3) i choć przywieźli stamtąd niekorzystny rezultat, to jednak szkoleniowiec ocenił ten wyjazd pozytywnie, gdyż miał kolejną możliwość sprawdzenia nowych zawodników. – Z całą pewnością drużyna potrzebowała kadrowych wzmocnień – mówi jej szkoleniowiec. – Nie chodzi nawet o to, że ci zawodnicy, którzy w tej chwili tworzą trzon drużyny nie spełniają pokładanych w nich oczekiwań i szukamy dla nich zmienników. W tym wypadku chodzi raczej o podniesienie poziomu wewnętrznej rywalizacji. W tej chwili nikt nie może być pewny miejsca w pierwszym składzie, a o ustawieniu przed pierwszym pojedynkiem o punkty zadecyduje to, jak każdy z piłkarzy przepracuje okres przygotowawczy. Z jednej więc strony nie ma w zespole pewniaków, a z drugiej przed nikim nie zamykam drzwi. Po średzkim sparingu naszą drużynę czekają jeszcze kontrolne spotkania z Orlą Wąsosz (13 lutego), Chrobrym II Głogów (20 lutego), a potem jeszcze z obornickim Borem i Polonią Trzebnica. Lista sparingpartnerów wydaje się dość ciekawa, co również potwierdza fakt rosnącego prestiżu wołowskiej drużyny.

Wymienionych wyżej piłkarzy najprawdopodobniej zobaczymy wiosną w koszulkach MKP, choć jeszcze nie wszystkie formalności dopięto na ostatni guzik. Z tego co się dowiedzieliśmy – to być może jeszcze nie koniec zimowych wzmocnień, gdyż z drużyną trenuje oprócz wspomnianych wcześniej dwójka nowych graczy, którzy jednak do tej pory robią to w raczej mało zobowiązujący sposób. Żaden z nich wprawdzie nie wyklucza ewentualnego dołączenia do zespołu przed startem wiosennych zmagań, ale w tym momencie ewentualne decyzje dalekie są od jednoznacznego rozstrzygnięcia. Z całą pewnością natomiast na początku rewanżowej rundy trener Januszewski nie będzie mógł skorzystać z umiejętności Tomasza Jaworskiego, który wciąż boryka się ze skutkami jesiennej kontuzji.

Po zimowym antrakcie w rozgrywkach personalny bilans wołowskiego klubu wychodzi na plus. Z całą pewnością świadczy to o rosnącej klasie drużyny, do której dołączenie dla dużej ilości graczy wydaje się ciekawą perspektywą na rozwój kariery. Miejmy nadzieję, że wszyscy oni już za kilkanaście tygodni swoje piłkarskie rzemiosłu udoskonalać będą na poziomie 4.ligi.

Reklama
Reklama