Moje wybory

Byłam na głosowaniu z rodzicami i… zostałam zaatakowana słownie przez członka komisji Annę Konieczną, abym nie robiła zdjęć (stałam w korytarzu). Kiedy poprosiłam o wykładnie prawa dowiedziałam się, że go nie łamię. Wychodząc z lokalu usłyszałam okrzyki wydawane przez Annę Konieczną skierowane personalnie pod moim adresem. Osobiście nie znam Pani. A jak wasze spotkania z członkami komisji?