Poznaj wojenne tajemnice Lubiąża z red. Tomaszem Bonkiem

To prawdziwa gratka. Fundacja Lubiąż w ten weekend organizuje rozszerzone zwiedzanie największego w Polsce zespołu obiektów poklasztornych. Będzie można zajrzeć nawet na strych i do piwnic. A w niedzielę, o godz. 13.00 przewidziano otwarte spotkanie z Tomaszem Bonkiem, dziennikarzem pochodzącym z Wołowa, autorem książki “Lubiąż. Mroczne tajemnice opactwa”. Kurier rozmawia z redaktorem. Przeczytaj wywiad opublikowany w czwartkowym Kurierze Gmin.

 

Tomasz Bonek

– Kurier Gmin: Jakie tajemnice Pan ujawni w niedzielę?

– Tomasz Bonek: Opowiem przede wszystkim o tym, co działo się w Lubiążu w latach 80. XX wieku. Gazety wówczas rozpisywały się o wielkiej, podziemnej fabryce zbrojeniowe, która miała być zlokalizowana pod klasztorem i sięgać aż to lasku św. Jadwigi. Okazuje się jednak, że służba bezpieczeństwa i wojsko, na bezpośredni rozkaz Kiszczaka i Jaruzelskiego, szukały tutaj skarbów.

– I znaleźli?

Proszę sobie wyobrazić, że tak. Wprawdzie nie tych, które według SB miały się tu znajdować, ale jednak. Historia jest niesamowita – można powiedzieć, że sprawa tzw. złotego pociągu, o której było głośno trzy lata temu, zaczęła się właśnie tutaj – w Lubiążu. Otóż władze PRL uwierzyły, że do opactwa nad Odrą mogło trafić słynne złoto Breslau, albo dzieła sztuki zrabowane podczas II wojny światowej przez Niemców. Generałowie zlecili więc bardzo zaawansowane prace poszukiwawcze – odwierty, zdjęcia lotnicze, kwerendy w archiwach a nawet badania radiestezyjne. I trafili na skarb. Ale nie na ten, którego szukali. Odnaleźli monety ukryte tu przez cysterskich mnichów.

– Co się z nimi stało?

I to też jest warte opowieści. Agenci część sprzedali na Zachodzie, w antykwariacie, a pieniądze z tego procederu miały zasilić budżet służb specjalnych przeznaczony na nielegalne operacje.

– Jakie jeszcze tajemnice kryje Lubiąż?

– Jest ich mnóstwo. Nie wiemy do dzisiaj, co tak naprawdę działo się tu w czasie II wojny światowej. Dostępne są jedynie szczątkowe informacje np. o tym, że w opactwie funkcjonował tajny ośrodek badawczy firmy Telefunken, w którym naukowcy pracowali nad radiolokacją i jej wykorzystaniem w lotnictwie i marynarce wojennej. Jednym z nim był Herbert Matare, fizyk, którego lubiąskie badania nad półprzewodnikami pozwoliły mu później na skonstruowanie jednego z pierwszych na świecie tranzystorów. Z patentem dosłownie o kilka miesięcy ubiegli go naukowcy z instytutu Bella, którzy otrzymali później nagrodę Nobla. Ale to tylko wierzchołek góry tajemnic. Niektórzy badacze historii, zarówno amatorzy jak i profesjonaliści, szukają dowodów na powiązanie Lubiąża z kompleksem Riese w Górach Sowich, zakładami Siemensa z Wołowa, obozem koncentracyjnym Dyhernfurth (w dzisiejszym Brzegu Dolnym), obiektami w Zagórzycach itd. Sugerują też, że badania w klasztorze dotyczyły nawet antygrawitacji czy energii jądrowej.

– Czy to możliwe?

– Wszystko jest możliwe. Nie można niczego wykluczyć, choć dowodów na takie eksperymenty nie ma. Albo nie zostały ujawnione.

– Ale czy istnieją? Gdzie mogą się znajdować?

– Kiedy front zbliżał się do Lubiąża, Niemcy ewakuowali naukowców w głąb Rzeszy, do Turyngii. Większość dokumentów zabrali ze sobą. Dzisiaj znajdują się w Niemczech, Austrii, część w Stanach Zjednoczonych. Ale zapewne nie wszystkie. To, co zostało podczas wojny w opactwie, wpadło w ręce Armii Czerwonej, która urządziła w klasztorze obóz przejściowy dla żołnierzy wracających z walk w krajach Zachodu. Można się więc spodziewać, że sporo dokumentów znajduje się więc w dzisiejszych archiwach Rosji, ale nie są dostępne. Rosjanie odmawiają dostępu do nich. Sam próbowałem.

– Czy uda się je kiedykolwiek pozyskać?

– Marzę o tym. Lubiąż doczekał się wielu wspaniałych opracowań dotyczących jego cysterskiej historii. Nikt jednak nie przeprowadził kompleksowej kwerendy czy badań tego, co działo się tu w czasie wojny. To bardzo kosztowne przedsięwzięcie, ale warte każdych pieniędzy. Pracuję nad tym, ale zarówno czas jak i fundusze mam ograniczone. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie i uda mi się pozyskać finansowanie, w przyszłym roku chciałbym wydać książkę poświęconą właśnie temu zagadnieniu.

– A kiedy przygotuje pan książkę o samym Wołowie, z którego Pan pochodzi?

– Powiat wołowski kryje mnóstwo tajemnic. Od lat zbieram informacje o nich. Bardzo ciekawa, choć tragiczna, jest II-wojenna historia Brzegu Dolnego i obozów koncentracyjnych Dyhernfurth I i II, które znajdowały się m.in. na terenach zajmowanych obecnie przez PCC Rokita. Niemcy testowali tu na więźniach bojowe środki trujące, przeprowadzali eksperymenty medyczne.

W Wołowie natomiast znajdowały się zakłady dużego koncernu technologicznego, funkcjonującego do dzisiaj – bardzo znanej marki. Do zakładu karnego przywożono natomiast powstańców warszawskich. Można długo opowiadać… Myślę, że po publikacji nowej książki o Lubiążu zacznę przygotowywać kolejną o tym, co działo się podczas wojny w całym dzisiejszym powiecie wołowskim.

Na razie jednak zapraszam na opowieści podczas spotkania, które odbędzie się w najbliższą niedzielę w Lubiążu, w jadalni opatów o godz. 13.

Dziękuję za rozmowę. Również zapraszamy.

 

Ważne informacje o zwiedzaniu 18 maja i 19 maja 2019 roku

Lubiąż zaprasza od godziny 10:00 do 18:00. Ostatnie wejścia o 17:00

 

Spotkanie z Tomaszem Bonkiem – niedziela 19 maja, godz. 13.00. – wstęp wolny

 

Ceny biletów:

Trasa główna rozszerzona – 25 zł normalny, 15 PLN ulgowy

Zwiedzanie strychu – 10 zł

Zwiedzanie piwnic – 10 zł

Dzieci do lat 6 – wstęp wolny

 

Trzeba wiedzieć:

 

· Aby zobaczyć wszystkie trzy trasy wycieczkowe należy rozpocząć zwiedzanie najpóźniej o 15.00

· Każda trasa wycieczkowa ma swojego przewodnika, zwiedzanie odbywa się w grupach, co 30 minut.

· Czas zwiedzania trasy głównej to 90 minut, zwiedzanie piwnicy i strychu trwa po 45 minut

· Grupy zwiedzające strych mogą liczyć najwyżej 50 osób

· Osoby chcące zwiedzić piwnice powinny zabrać ze sobą coś ciepłego do ubrania – temperatura tam nie przekracza 12 stopni.

· Zwiedzanie trasy głównej z wózkiem dziecięcym jest utrudnione ze względu na schody.

· Z względu na bariery architektoniczne zwiedzanie strychu i piwnic z wózkiem dziecięcym nie jest dozwolone.

· Płatność za bilety wyłącznie gotówką.