W Brzegu oddział już zamknięty. Czy teraz kolej na Wołów?

Gdzie będą się leczyć mieszkańcy naszego powiatu? Co o tym sądzicie?

Sprawdził się czarny scenariusz niektórych polityków, że po wyborach samorządowych nowa władza będzie likwidowała szpital, dlatego że nie opłaca się go dalej utrzymywać. Lekarze już odeszli, więc pierwszy oddział przestał funkcjonować, mimo że urzędnicy zapowiadali, że do tego nie dojdzie. Co będzie dalej? Nowo wybrany prezes PCM przyznaje, że sytuacja jest tragiczna.

W pierwszej kolejności przed widmem zamknięcia stanął szpital w Brzegu Dolnym. Nikt z samorządowców nie protestuje. Radni pojechali na wakacje albo nie chcą komentować, tłumaczą, że to nie ich kompetencje. Urzędnicy nabierają wody w ustach. A gdzie my będziemy się leczyć? Wszystko wskazuje na to, że we Wrocławiu przy ul. Borowskiej lub w Trzebnicy.

– Sytuacja jest bardzo zła. Walczymy, aby nie stracić płynności finansowej – mówi Krzysztof Cisak, nowo wybrany prezes PCM, spółki medycznej, która zarządza szpitalem i przychodniami w powiecie wołowskim. Czekam na pieniądze od wspólników (gmina Brzeg Dolny, Wołów, Wińsko i powiat), aby pokryć dług w wysokości 2,5 mln zł oraz na informację czy otrzymam pieniądze na podwyżki dla lekarzy, aby mogli wrócić do pracy. Liczę też na lepsze kontrakty z NFZ, aby utrzymać płynność finansową spółki.

Oddział ginekologiczny i neonatologiczny jest zamknięty, jego pracownicy zostali przeniesieni na inne miejsca pracy, pacjentki trafiły na oddział położniczy w Trzebnicy, z którym spółka PCM podpisała porozumienie. Tym samym w Brzegu Dolnym został tylko oddział chirurgi, który – jak mówili ponad miesiąc temu na spotkaniu ze starostą jego pracownicy – nie utrzyma się długo bez oddziału ginekologiczno-położniczego. Gro bowiem  zabiegów było przez nich wykonywana właśnie na pacjentach z tego oddziału.

Oddziały zostały zamknięte – oficjalnie zawieszone – od 5 lipca do końca roku lub nawet stycznia 2020 roku. Paweł Pirek, burmistrz Brzegu Dolnego poinformował o tym na Facebooku. Tego samego dnia ukazała się samorządowa gazeta Panorama, jednak nie było w niej ani słowa o trudnej sytuacji szpitala. Pirek w oświadczeniu napisał, że Brzeg Dolny zabezpieczył pieniądze w budżecie na podwyżki dla lekarzy, podobnie jak powiat, ale czekał rzekomo z ich wpłatą na pieniądze z Wińska i Wołowa.

Ta wiadomość rozwścieczyła Dariusza Chmurę, burmistrza Wołowa, który dzień później wydał swój komunikat informując, że on również zgodził się na podwyżki dla lekarzy i słowa dotrzymuje.

Powiat, owszem, chciał początkowo zabezpieczyć pieniądze na podwyżki dla lekarzy i pokrycie straty, ale -jak szybko zauważyli radni klubu Dolnobrzeżanie – radni powiatowi z Brzegu Dolnego głosowali przeciwko zmianom w budżecie, czyli również przeciwko takiemu przeznaczeniu tych środków.

O co toczy się gra?

Komu na rękę jest zamknięcie szpitala w Brzegu Dolnym? Radnym PO, którzy przed wyborami parlamentarnymi chcą obciążyć PiS likwidację służby zdrowia w powiecie wołowskim? Jakiemuś prywatnemu przedsiębiorcy, który przejmie za symboliczną złotówkę część służby zdrowia i zrobi tu kolejną prywatną praktykę, jakich w Brzegu Dolnym nie brakuje? A może PiS-owi, który likwiduje powiatowe szpitale, bo są nierentowne i są miejscem “do robienia biznesu” przez biały personel?

Zamknięte oddziały w Brzegu Dolnym pociągną za sobą konsekwencje finansowe dla całej służby zdrowia w powiecie – w następnej kolejności zator finansowy zrobi się w Wołowie. Dariusz Chmura mówi, że nie o wie o co chodzi włodarzom Brzegu Dolnego, którzy oprócz awantur i skłócania mieszkańców powiatu zrobili niewiele, aby ratować służbę zdrowia. Dodaje, że, kiedy powiat likwidował Ossolińczyka, szkołę bez uczniów, to ci sami samorządowcy protestowali krzycząc na ulicach, ale w sprawie szpitala siedzą cicho. – Teraz stoimy przed widmem likwidacji służby zdrowia, o czym mówię od lutego tego roku. Jak tak dalej pójdzie, wkrótce nie będzie szpitala, w którym dziś leczą się pacjenci, zatrudniony jest personel. Nie słyszałem, aby sprawa była komentowana na sesji rady w Brzegu Dolnym – dodaje Chmura.

Rozmowy z Wrocławiem trwają, ale nikt nie zna szczegółów

Tak można krótko podsumować przyszłości leczenia mieszkańców Brzegu Dolnego. Dwa miesiące temu starosta Janusz Dziarski poinformował radnych, że razem z włodarzami Brzegu Dolnego prowadzi rozmowy z dyrekcją szpitala klinicznego przy ul. Borowskiej we Wrocławiu w sprawie przejęcia części lecznictwa z naszego powiatu. I na tym informacje ucięto. Kurier Gmin zwrócił się z pytaniem do rzecznika prasowego dyrekcji tej placówki medycznej, ale pomimo upływu miesiąca nie dostaliśmy nawet potwierdzenia, że takie rozmowy są prowadzone na poważnie.

– Zarządzający spółką myślą, że zapewniając nam prace w innych miejscach zrobili wszystko co w ich mocy i mamy być dzięki temu szczęśliwe – mówią Kurierowi Gmin, byłe już pracownice oddziału położniczego w Brzegu Dolnym.  – Nikt nie patrzy się na nas, na to ile serca, ile mocy włożyłyśmy w ten oddział, to przecież był kawałek naszego życia. Drugi dom. Traktują nas jak przedmioty, czujemy żal, ciężko nam przechodzić koło szpitala i patrzeć choćby w okna, za którymi jeszcze niedawno razem pracowałyśmy. To była specyficzna praca, ciężka, ale dająca satysfakcję. Zostałyśmy oszukane, zdeptane tak jak wszyscy mieszkańcy naszego powiatu.

Komentarz

Szpital kliniczny przy ul. Borowskiej we Wrocławiu leży 50 km od Brzegu Dolnego, 60 km od Wołowa, 80 km od Wińska. Na przyjęcie przez lekarza szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) w tej placówce pacjenci czekają nawet kilkanaście godzin. Nazywają ją “molochem”. Ale jest to “moloch” bez długów – komentują z kolei samorządowcy, dla których zawsze są  otwarte tylne drzwi, także do szpitala, więc łatwiej jest im wiele spraw załatwić. A zwykli mieszkańcy? Poczekamy tradycyjnie w kolejce. Tylko, że we Wrocławiu. I dłużej.

Komentarze czytelników i radnych z Facebooka (pisownia oryginalna):
“To po co był remont porodówki skoro wiedzieli że i tak zamkną ten oddział?”- Justyna T.
” Zamiast miasto się rozwijać to się cofa.”- Anna P.
“Ale basen za 18 mln wybudują i mieszkańcy zadowoleni.”- Anna K.

“Wstyd i hańba, dwa szpitale w powiecie i w żadnym nie można liczyć na pomoc ginekologiczną i pediatryczną.”- Paulina K.

O wypowiedź na temat tragicznej kondycji naszej służby zdrowia zapytaliśmy radnych gminnych oraz powiatowych:
Piotr Kozdrowicki (radny niezależny): “Sytuacja w powiatowej służbie zdrowia musi się radykalnie zmienić. Od lat PCM nie jest w stanie pokryć własnych długów i naprawić narastających zaniedbań, nie mówiąc już o jakimkolwiek rozwoju. Kolejne dofinansowanie spółki byłoby teraz tylko marnowaniem pieniędzy mieszkańców. Dziś nie widzę innego rozwiązania dla PCM jak tylko fuzja z Akademickim Szpitalem Klinicznym we Wrocławiu. Mam nadzieję, że przedstawiciele naszego powiatu będą dalej kontynuować rozmowy w tym kierunku. Połączenie z wrocławskim szpitalem przy Borowskiej zagwarantuje nam dwie sprawy: usługi medyczne na cywilizowanym europejskim poziomie oraz ustabilizowanie sytuacji finansowej.”
Jarosław Iskra (PO-IS Razem): “Proszę skontaktować się w tej sprawie z szefem Klubu Radnych w Radzie Powiatu “Koalicja Samorządowa”

Rafał Jastrzębski (DiS): “To kompetencje burmistrza Pawła Pirka, jako współudziałowca spółki i to burmistrz za to odpowiada, dlatego ja odmawiam komentarza.”
Katarzyna Uran (Dolnobrzeżanie): “Od 2015 roku włodarze Brzegu Dolnego obiecywali szpital gminny, na jednej z ostatnich sesji burmistrz mówił o “reanimacji trupa” opisując sytuację powiatowego szpitala którego jest udziałowcem. Kilka lat temu wysłałam list otwarty do władz Brzegu Dolnego bo w mojej ocenie działania udziałowców i brak porozumienia nieustannie z roku na rok pogarszały sytuację powiatowego szpitala i zabijało PCM. Brzeg Dolny nie współpracował dobrze i miał problem z porozumieniem się w tej sprawie zarówno z poprzednim starostą jak i z obecnymi udziałowcami. Myślę, że czas na merytoryczną dyskusję samorządowców, którzy zostali wybrani przez i dla dobra mieszkańców a uprawianie polityki powinnyśmy zostawić politykom i odłożyć przynajmniej do jesieni.”
Anna Michalska (DiS): “Nie skomentuję tej sprawy. Uważam, że to kompetencje burmistrza, bo to na tym szczeblu toczą się rozmowy i zapadają decyzje współwłaścicieli PCM.”

 

Oświadczenie burmistrza Brzegu Dolnego Pawła Pirka: 
,,Z przykrością informuję, że mimo licznych starań i długotrwałych rozmów nie udało się sprostać oczekiwaniom lekarzy ginekologów.
W związku z tym funkcjonowanie oddziału ginekologicznego i neonatologicznego w szpitalu powiatowym w Brzegu Dolnym od piątku, tj. 5 lipca zostaje zawieszone.
Oddział chirurgiczny oraz izba przyjęć będą funkcjonować bez zmian.
Sytuacja spowodowana jest brakiem możliwości podjęcia uchwały o podwyższeniu kapitału spółki przez wspólników PCM (Powiat Wołowski, Gmina Brzeg Dolny, Wołów i Wińsko).
Jednocześnie informuję, że Gmina Brzeg Dolny i Powiat Wołowski są gotowi do podjęcia takiej uchwały.
Czekamy na zabezpieczenie środków przez gminy Wołów i Wińsko.
Rada Miejska w Brzegu Dolnym zabezpieczyła środki w budżecie na ten cel.”

Oświadczenie burmistrza Wołowa Dariusza Chmury:
,,Czytając wczorajsze oświadczenia i informacje prasowe dotyczące zawieszenia pracy oddziałów ginekologicznego i neonatologii w dolnobrzeskim szpitalu odniosłem wrażenie, że mieszkańcy są świadomie wprowadzani w błąd lub wspólnicy nie rozumieją mechanizmów funkcjonowania spółek prawa handlowego. Gmina Brzeg Dolny i powiat wołowski zabezpieczyły środki na pokrycie ubiegłorocznej straty spółki, a nie środki na zabezpieczenie roszczeń płacowych personelu medycznego. O zagrożeniach dla funkcjonowania poszczególnych oddziałów informowałem pozostałych wspólników już w lutym. Podczas negocjacji z lekarzami mieli oni pełną świadomość, że gmina Wołów jest gotowa zabezpieczyć środki w lipcu i taką też deklarację złożyłem. Dla dobra funkcjonowania powiatowej służby zdrowia poszedłem na daleko idące kompromisy, zarówno zgadzając się na podwyżki dla lekarzy (osobiście uważam, że to personel średniego szczebla jest w trudniejszej sytuacji), wycofując rekomendację dla nieakceptowanej przez pozostałych wspólników Prezes Ilony Zmarlak, a także zgadzając się na rozmowy z szpitalem przy ul. Borowskiej, chociaż w mojej ocenie jest to pozoracja działań i gra na zwłokę. Zwracam się więc do osób zainteresowanych o zaprzestanie formułowania narracji, w której to oczekiwanie na ruch Wołowa i Wińska skutkuje zawieszeniem pracy oddziałów. Wspólnicy mieli wystarczająco dużo czasu na podjęcie działań, wypracowanie strategii dalszego funkcjonowania i stopniowego spełniania żądań płacowych personelu. Jednocześnie podtrzymuje deklarację zabezpieczenia środków na pokrycie straty Powiatowego Centrum Medycznego na najbliższej sesji, mimo PRowych ruchów pozostałych wspólników, które moim zdaniem nie licują z powagą sytuacji.”