Nasz powrót z Afryki

Po dwóch miesiącach pobytu w Gambii, wróciłyśmy do Polski. Pamiętacie jak zbierałyśmy pieniążki na wyposażenie jednej z wiosek w salę komputerową? Udało się to zrobić, dzięki Wam. Z całego serca dziękujemy w imieniu naszym i dzieci za wasze wpłaty i pamięć. Wszystko zostało wykorzystane w stu procentach i przyczyniło się do zrobienia pięknych rzeczy.

 Razem z moją koleżanką Moniką Kuźmicką jako wolontariuszki z Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego “Młodzi światu”,  wyjechałyśmy do Gambii, do Kunkujang Mariama, gdzie mieszka plemię Mandiago. Jest tam sklepik, kościół i szkoła dla dwóch tysięcy dzieci, które codziennie dojeżdżają do niej rowerami. W wielu domach nie ma prądu, a wodę czerpie się ze studni. Gdy zachodzi słońce, do centrum młodzieżowego przychodzą uczniowie, aby móc uczyć się przy stole i świetle. W Gambii ponad 90% społeczeństwa to muzułmanie. Mieszkańcy naszej wioski stanowią nieliczną grupę chrześcijan. Są to potomkowie uchodźców z Gwinei Bissau, którzy uciekali przed wojną. Po szkole wszystkie dzieci piorą swój mundurek, pomagają w domu i przychodzą do Oratorium prowadzonego przez księży Salezjanów, którzy mieszkają w tej wiosce. Polak, ksiądz Piotr Wojnarowski, Peruwiańczyk i Nigeryjczyk wraz z bratem Juliusem z Togo tworzą tam możliwości dla wielu młodych ludzi, są ogromnym wsparciem. Bezinteresownie, z pełnym oddaniem i zaangażowaniem wypełniają swoją posługę.

Sala komputerowa była hitem!

Przez salę komputerową, która powstałą dzięki pieniądzom zbieranym od naszych mieszkańców, przewinęło się ponad sto osób, które miały zajęcia dwa razy w tygodniu. Dzięki waszej pomocy mogliśmy kupić aż 11 komputerów. Pierwsze lekcje zaczynały się około jedenastej rano, a ostatnie kończyły o 22.30. Od dzieci z klas siódmych po nauczycieli, każdy kto zdążył zapisać się na listę miał okazje rozwinąć swoje umiejętności. W Gambii ludzie posługują się swoimi lokalnymi językami, ale potrafią też mówić po angielsku, jest to ich język urzędowy. W tym języku odbywały się lekcje. Najmłodsi uczniowie mieli dwanaście lat, te grupy prowadziła Monika. Ja miałam zajęcia z uczniami w wieku licealnym. Poza tym wspólnie prowadziłyśmy zajęcia dla nauczycieli i animatorów, którzy na co dzień są wolontariuszami opiekującymi się dziećmi w Oratorium, czyli świetlicy w której dzieci mogą zdobywać wiedzę, bawić się i spędzać razem czas.

Gambia rozwija się bardzo dynamicznie, nasza wioska była niedaleko stolicy. Spotkałam się tam z ogromnym potencjałem i ambicjami młodych ludźmi, którzy nigdy wcześniej nie używali komputera. To szansa dla nich w znalezieniu w przyszłości lepszej pracy. Ci ludzie pragną się rozwijać, edukować i wykorzystywać swoje potencjały. Pomimo trudności z jakimi się spotykają nie tracą z oczu swojego celu. Pewnego dnia jedna z uczennic przyszła do księdza Piotra z prośbą o świeczkę. Przygotowuje się do egzaminu w szkole i musi uczyć się wieczorami w domu, w którym nie ma prądu. Ksiądz dał jej świeczkę, a później kupił latarkę. Innym przykładem był nasz kolega, który codziennie do późna w nocy siedział w oświetlonej sali, aby uczyć się do sprawdzianów. Jedna z moich uczennic, 14-latka, zanim poszła do szkoły, którą zaczynała o 13.30, musiała posprzątać w domu, ugotować obiad i przynieść wodę ze studni. Przez natłok obowiązków, często przychodziła spóźniona.

Smutny powrót do Polski

Nasz powrót był przyspieszony z powodu koronawirusa, który dostał się także do Afryki. Zamknięto wszystkie szkoły, wstrzymano msze, zakazano jakichkolwiek zgromadzeń, zajęć i spotkań już po drugim potwierdzonym przypadku. Po epidemii Eboli kraje z zachodniej części Afryki mają doświadczenie jak postępować w takich sytuacjach. Razem z ostatnimi turystami z Polski wróciłyśmy bezpiecznie do kraju.

Mamy nadzieje, że wrócimy kontynuować to co zaczęłyśmy, ponieważ te niesamowite doświadczenie kształtuje nas i uświadamia, że cały świat jest jednym organizmem o który powinniśmy się wszyscy wspólnie troszczyć. Byłam w Afryce po raz czwarty. Pierwsza była Ghana, Liberia i Gambia, do której wróciłam po raz drugi.

Adrianna Orłowska