Urzędnicy skazani! Kłamali, aby wyłudzić pieniądze

„Rodzinne powiązania i roboty, których nie było”. Tak wydawano publiczne pieniądze pod przykrywką budowy inwestycji mającej uratować miasto przed powodzią. Na ten wyrok czekaliśmy blisko trzy lata, a sama sprawa ciągnęła się prawie sześć. Jest już prawomocny. Skazani zostali gminni urzędnicy z Brzegu Dolnego.

Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu, Wydział I Śledczy, nadzorowała śledztwo w sprawie realizacji zamówienia publicznego w 2011 r., związanego z „odbudową muru oporowego i bulwaru spacerowego w celu umożliwienia zainstalowania zabezpieczenia przeciwpowodziowego przez Urząd Miejski w Brzegu Dolnym”.

– 30 grudnia 2016 r. do Sądu Rejonowego w Wołowie został skierowany akt oskarżenia przeciwko byłemu burmistrzowi gminy Brzeg Dolny – Stanisławowi J., naczelnikowi wydziału gospodarki komunalnej w Brzegu Dolnym – Zdzisławowi J. głównemu specjaliście wydziału gospodarki komunalnej – Adamowi S., kierownikowi budowy – Władysławowi K. i inspektorowi nadzoru budowlanego – Piotrowi J. – przypomina Justyna Pilarczyk, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej. „Zarzucono im m.in. popełnienie przestępstw polegających na poświadczeniu nieprawdy w licznych dokumentach urzędowych, w tym w dzienniku budowy, w protokołach odbioru rzekomo wykonanych robót oraz protokole rzeczowo – finansowym końcowego odbioru zadania, będącego przedmiotem zamówienia publicznego, z dnia 19 i 28 grudnia 2011 r., które w rzeczywistości zakończono na przełomie 2012-2014 r.” – czytamy w materiałach procesowych. „Dokumenty te stały się podstawą nieuprawnionego wnioskowania, a następnie pozyskania przez burmistrza Urzędu Miejskiego w Brzegu Dolnym z Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego dotacji celowej, w łącznej kwocie ponad dwa miliony złotych, przeznaczonej na dofinansowanie opisywanego zadania.” 8 kwietnia 2019 r. zapadł wyrok skazujący sądu pierwszej instancji wobec oskarżonego Stanisława J., Zdzisława J., Adama S. i Piotra J. Zdzisł aw J. został skazany na karę grzywny w wysokości 100 stawek dziennych po 200 zł stawka, Piotr J. został skazany na karę grzywny w wysokości 110 stawek dziennych po 200 zł stawka, Stanisław J. został skazany na karę łączną grzywny w wysokości 200 stawek dziennych po 200 zł stawka, natomiast Adam S. został skazany na karę grzywny w wysokości 90 stawek dziennych po 200 zł stawka. Sąd orzekł też wobec oskarżonego Stanisława J. zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych i wykonywania funkcji związanych z nadzorem i realizacją inwestycji finansowych ze środków publicznych na okres 4 lat.

7 września tego roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu utrzymał w mocy zaskarżony wyrok Sądu Rejonowego w Wołowie w zakresie ww. wymiaru kar i środków karnych. Wyrok jest prawomocny.

Co dalej z radnym i urzędnikami?

Stanisław J. trzy miesiące temu przeszedł na emeryturę . Po tym jak przestał być burmistrzem Brzegu Dolnego, jego kolega Paweł Pirek, który objął po nim funkcję burmistrza zatrudnił go w gminie na stanowisku naczelnika Wydziału Rolnictwa i Zasobów Gminnych z pensją blisko 13 tys. zł miesięcznie. Zarabiał więcej niż burmistrz. Odchodząc z urzędu, dostał sowitą odprawę – prawie 80 tys. zł . Stanisław J. jest radnym powiatu wołowskiego i tę funkcję dalej może pełnić, gdyż nie ma zakazu pełnienia funkcji publicznych, tylko kierowniczych. Warto wiedzieć, że mimo wyroku będzie dalej podejmował ważne dla mieszkańców całego powiatu decyzje i uczestniczył w życiu samorządowym.

Zdzisław J., pełni teraz funkcję Naczelnika wydziału Gospodarki Komunalnej i Przestrzennej w gminie Brzeg Dolny. Urzędnik z wyrokiem nie może pracować w urzędzie, więc czeka go zmiana stanowiska pracy, podobnie jak Adama S. pracującego również w tym wydziale. Odbudowa muru oporowego na Odrze miała być sztandarową inwestycją , a skończyła się skazaniem urzędników, burmistrza i kierownika budowy. Ten ostatni został skazany jako pierwszy, bo dobrowolnie poddał się karze przyznając do przestępstwa. Przetarg na inwestycję wygrała firma Chem – Monta ż, a jej podwykonawcą był Pomet. Ówcześni szefowie obu firm byli blisko związani rodzinnie z burmistrzem Brzegu Dolnego.

Fragmenty dokumentacji z rozprawy z pierwszej instancji sądu w Wołowie:

(…) Prokurator w swojej mowie podkreślił , że według zebranych dowodów, prace nie zostały zakończone na czas a oskarżeni poświadczyli nieprawdę w dokumentach. Powołał się na świadków, w tym biegłego i kierownika budowy i zwrócił uwagę, że tylko świadkowie powiązani rodzinnie, towarzysko lub zatrudni w urzędzie zeznawali na jego korzyść. Zwrócił też uwagę na zlecone dodatkowe prace firmie wykonującej roboty, na które urząd dostał dotację z urzędu wojewódzkiego. Prokurator twierdzi, że było to wyłudzenie. Odniósł się też do firmy, która wykonywała prace i jej powiązań rodzinnych i towarzyskich z burmistrzem. – Wybrano w przetargu firmę tańszą, ale po dodatkowych pracach okazała się ona droższa – mówił prokurator. Stwierdził , że inwestor, wykonywał wszystkie żądania firmy. Prokurator użył nawet słowa, że mogło dojść do sytuacji korupcjogennych. Prokurator wytknął wybranej firmie brak merytorycznego przygotowania do prowadzenia tego typu inwestycji, stąd część prac została wykonana wadliwie (…)

Fragment zeznań skazanego kierownika budowy:

(…)- Zadzwonił do mnie Adam S., urzędnik z wydziału inwestycyjnego z Brzegu Dolnego, kazał mi przyjechać do urzędu. Kiedy przyjechałem, dostałem do podpisu dokumenty świadczące, że inwestycja została już zakończona. Widziałem przez okno, że budowa jeszcze trwa, że pokrywy tylko w połowie są zamontowane – mówił skazany kierownik budowy. -Ale pod dokumentem, że inwestycja już się zakończyła podpisało się dwóch urzędników: Zdzisław J. i Adam S. oraz inspektor nadzoru. Brakowało tylko mojego podpisu. Uznałem, że skoro oni już się podpisali, to ja nie mam wyjścia, oni wiedzą , co robią . Też się podpisałem – zeznawał w s ą dzie (…) … Kierownik budowy mówił , że nie chciał przyjąć tej pracy, bo chorował . Jednak potrzebował pieniędzy na leczenie. Dostał 2 tys. zł za swoją pracę. Zlecenie na tę budowę dał mu Mieczysław W., pracownik Pometu. Zapewnił go, że będzie za niego prowadził całą dokumentację , a ten nawet nie będzie musiał przyjeżdżać na plac budowy. I tak było. – W sumie przez cały okres trwania prac byłem na budowie tylko cztery razy – zeznał skazany kierownik. – Dowiedziałem się, że podczas prac, odkryto jakieś stare fundamenty, które utrudniały roboty. Ale nie było mnie przy tym – mówił w sądzie. Od urzędników dowiedział się też, że będą jakieś dodatkowe prace, ale że wszystko jest już uzgodnione z firmą, że był jakiś aneks do umowy. Ale nie widział tej umowy. Nie było mnie przy tych ustaleniach – zeznawał . Władysław K. przyznał się, że poświadczył nieprawdę w dokumentach. Poddał dobrowolnie karze i został skazany na 4 miesiące pozbawienia wolności na 2 lata próby.