Lecą głowy w starostwie. Nawet w czasie pandemii!

Podczas wręczania stypendiów uczniom. Na zdjęciu z byłym wicestarostą Michałem Gołębiem, który też został odwołany przez starostę Janusza Dziarskiego. Jako powód - utrata zaufania. (Z archiwum)

Ten artykuł ukazał się w Kurierze Gmin z 4 czerwca 2020 r. Całe wydanie tutaj -> Kurier Gmin – wydanie z 4 czerwca 2020 r. 

W starostwie zwalniają. Prace straciła właśnie kierownik wydziału oświaty. Czym podpadła staroście? Mówi się, że jej zwolnienie to był punkt do odhaczenia w umowie koalicyjnej PiS-PO- SLD- PSL. Jaka jest prawda? Kto przyjdzie na jej miejsce?

Mowa o Katarzynie Uran, która dostała wypowiedzenie z pracy w starostwie, gdzie od marca ubiegłego roku pełniła funkcję kierownika wydziału edukacji. Powód? – Brak zaufania pracodawcy – mówi Katarzyna Uran. I dodaje, że o jej zwolnieniu mówiło się od momentu zawiązania nowej koalicji w powiecie. – Nie jestem w żadnej partii, więc nie miałam ochronki – mówi Uran. Słyszałam, że moje zwolnienie było punktem umowy koalicyjnej. Dlaczego Katarzyna Uran, była tak ważną osobą i dla kogo, że zażądano “jej głowy”. 

Katarzyna Uran, startowała dwukrotnie w wyborach na burmistrza Brzegu Dolnego i dwa razy była w drugiej turze. Raz ze Stanisławem Jastrzębskim (PSL), który jest obecnie pierwszym graczem z PiS-em w koalicji w powiecie. W ostatnich wyborach Uran weszła do drugiej tury z Pawłem Pirkiem, szefem PO w Brzegu Dolnym.

Katarzyna Uran, bezpartyjna, aby wprowadzić radnych do powiatu musiała utworzyć listę również z bezpartyjnym ugrupowaniem Dariusza Chmury. Za to była na nią nagonka podczas wyborów samorządowych, że “sprzedała się dla Wołowa”. Kiedy ją już pokonano, ten sam manewr zrobiło dolnobrzeskie IS Razem – PO i również zawiązało koalicję z ludźmi z Wołowa. Teraz Jastrzębskiemu nie przeszkadza współrządzenie z Wołowem w powiecie i w dodatku ze swoim rywalem politycznym, z którym ścierają się partie na szczeblu krajowym, PiS-em. 

– Nie dostałam żadnej nagany, ani upomnienia od pracodawcy – mówi Uran. – Próbowano mi wmówić odpowiedzialność za projekt edukacyjny, który nie należał do moich obowiązków.  I to była pierwsza próba zastraszania mnie. Kiedy nie można było mnie ukarać, już nie czekano na moje wpadki, bo ich nie było, tylko dano mi wypowiedzenie z pracy. Uran mówi, że propozycje pracy na stanowisku kierownika dostała rok temu od samego starosty Janusza Dziarskiego, kiedy inny pracownik poprosił go o przeniesienie do innego wydziału. – Miałam doświadczenie w pracy w oświacie, bo pracowałam w tym wydziale jako księgowa, jestem po studiach ekonomicznych, a dziś oświata to przede wszystkim pieniądze, których bardzo tam brakuje. W wydziale nie było żadnych problemów, oprócz tych które są wszystkim znane od lat.

Ostatnio burmistrz Wołowa wywołał wątek likwidacji przez powiat jednej ze szkół na terenie Wołowa. Czy do tego posunie się starosta z Wołowa? Czas pokaże.    

Kto na miejsce Uran? Czy będą dalej lecieć głowy?

Na giełdzie pojawiło się nazwisko Artura Gawła. To urzędnik, która przez lata pracował w gminie Wołów, a po przejęciu władzy przez PiS w powiecie przeszedł do pracy w starostwie. Gaweł bez powodzenia startował z ich ugrupowania do powiatu.  Pytany przez Kurier czy obejmie stanowisko kierownika wydziału edukacji w starostwie, nie odpowiedział. Milczy również starosta Janusz Dziarski.  Co dalej z członkiem zarządu powiatu Kamilem Jeżyną, który wszedł do rady powiatu z ugrupowania Katarzyny Uran? Miesiąc temu Jeżyna razem z innym członkiem zarządu Zbigniewem Posackim krytykowali publicznie starostę za brak działań w okresie pandemii. Można się spodziewać, że Jeżyna również zostanie odwołany. On sam mówi, że nie chce komentować tego co się dzieje w starostwie. Ale nie jest dobrze. – Dostałem szansę, to ją realizuję, pracuję dla mieszkańców – mówi.

Co dalej z koalicją?

Nawet, gdyby Jeżyna został odwołany razem z Posackim, i przeszliby do opozycji, to i tak brakuje głosów do odwołania całego zarządu i zmiany koalicji. Tu raczej chodzi o popatrzenie w lustro przez ludzi prawicy. Czy to jest jeszcze prawica, czy ludzie wykonujący polecenia osób związanych z lewą stroną sceny politycznej? Ojcem koalicji jest Piotr Milczanowski, związany mocno z Brzegiem Dolnym. To były radny Brzegu Dolnego, kolega z DiS-u. Drugi kreator to Łukasz Ciołek, radny gminy Wołów, który zawdzięcza całą swoją karierę zawodową i polityczną starszemu koledze – Piotrowi. Do układanki jest im potrzebny obecnie Janusz, schorowany, ale nieodpuszczający, walczący do ostatniej kropli krwi, nawet ze swoimi ludźmi. Przewodniczącym struktur powiatowych PiS-u jest Adrian Wawrzyniak z Wińska, młody, ambitny, ale chyba do końca niezorientowany w historii tej układanki.  Sednem sprawy jest sekretarz powiatu Andrzej Nejman, który wrócił z wygnania po latach i okazało się, że dalej bliższe są mu rządy lat 90. niż nowoczesne zarządzanie powiatem. 

Wszyscy znaleźli się w kleszczach koalicji silnych dolnobrzeskich liderów PO-PSL-SLD, od których powinni uczyć się  jak grać, aby wygrywać nie jeden mecz w C klasie, ale całą kolejkę w pierwszej lidze.  

Marta Ringart-Orłowska