Pożegnanie księdza Wojciecha Buźniaka

Już raz, ze względu na Chrystusa, opuściłem swój dom – mówi ks. Wojciech/

– W czasie formacji seminaryjnej jeden z profesorów mówił nam klerykom, że dom jest tylko tam, gdzie jest Mama. Od kilku lat już wiem, że ów profesor bardzo się mylił – podkreśla ks. Wojciech Buźniak z parafii św. Wawrzyńca w Wołowie. – Dom jest nie tylko tam, gdzie jest Mama. Dom jest tam, gdzie są ludzie, którzy zajmują szczególne miejsce w naszych sercach, którzy nie są dla nas obojętni, a wręcz przeciwnie, bardzo nam na nich zależy. To oni stanowią naszą Rodzinę.

– Już raz, ze względu na Chrystusa, opuściłem swój dom, był to Dom Rodzinny. Dziś staję przed jeszcze trudniejszym zadaniem, by opuścić Dom i Rodzinę, którą było mi dane tworzyć.Tak! Wołów to mój Dom – mówi  ks. Wojciech.  – Dom pełen ludzi, których kocham, na których mi zależy i którzy mają wyjątkowe miejsce w moim sercu. Chcę tak jak to uczyniłem w kościele, na Mszy Świętej, która była dziękczynieniem za 5. lat służby w parafii św. Wawrzyńca w Wołowie, powiedzieć i tutaj moje OGROMNE DZIĘKUJĘ dla Tych wszystkich, którzy przez ten czas mojej posługi w tym mieście tworzyli mi Dom pełen miłości. DZIĘKUJĘ Bogu za każdego z Was, którego Jezus postawił w tym czasie na mojej drodze i z którym było mi dane kroczyć drogą ku Bogu i Jego Królestwu. Stanowicie moją Rodzinę, której nigdy nie zapomnę, zwłaszcza modląc się za Was przy Chrystusowym Ołtarzu. Tak jak wracam do Domu Rodzinnego, tak, chociaż już w innej roli, będę wracał do tego Domu, do Wołowa, Mojego Miasta i Mojego Domu – mówił na mszy pożegnalnej ksiądz Buźniak, do zgromadzonych wiernych.

materiał ukazał się w numerze 32. Kuriera Gmin z 6 sierpnia