Historia naszej Czytelniczki. Tak walczy z koronawirusem

Nasza Czytelniczka, Wioletta Markowska opisuje swoją walkę z koronawirisem.

– Postanowiłam opisać moje objawy, które miałam i mam nadal, a minęło 21 dni od pierwszych objawów – tak swoja historię na portalu społecznościowym opisuje pani Wioletta. Pierwsza faza choroby trwała sześć dni. Pojawił się wtedy szereg objawów. To m.in. wilgotność śluzówki górnych i dolnych dróg oddechowych, nie katar, lekki kaszel, ból pleców, dreszcze, stan podgorączkowy, silny ból oczu, mdłości, nadwrażliwość na zapachy, spastyczny skurcz jelit ból brzucha, wymioty, torsje drgawki całego ciała, nieprzyjmowanie płynów i pokarmów przez 4 dni, skrajne odwodnienie organizmu, znaczne podwyższenie parametrów nerkowych, a także utrata wagi 7 kg w ciągu 14 dni.

Siódmego dnia wirus – jak pisze pani Wioletta – przyczaja się. – Człowiek myśli, że to koniec – wyjaśnia nasza czytelniczka. – Druga faza zwykle jest bardziej niebezpieczna od pierwszej. Wirus skanuje nasze ciało i szuka nowego miejsca wrażliwego, aby ponownie zaatakować z większą siłą. U mnie nie znalazł takiego miejsca, dlatego rozlazł się po całym ciele i ponownie wlazł w układ gastryczny – opisuje.

Objawy drugiej fazy choroby to ból pleców, kaszel nasilający się z dnia na dzień, mdłości, utrata węchu i smaku, ból brzucha. – Dwóch dni w drugie fazie praktycznie nie pamiętam byłam tak słaba, że nie wiem co się ze mną działo – mówi. – Nie wiem czy to leki podane w porę, czy to zdolność mojego organizmu spowodowała ,że w drugiej fazie wirus nie rozwinął się w płucach. Tego nie dowiem się nigdy.

– Jestem w domu, jestem bardzo słaba, mam mdłości i ból brzucha. Zdrowienie będzie trwało bardzo długo. Po 14 dniach choroby ponowny test jest dodatni – puentuje.