Miłość, miłość w internecie

Każdy chce kochać i być kochanym. W dobie wirtualnego życia zawieranie nowych znajomości na portalach randkowych to coś normalnego i zwykłego. Zapraszamy do przeczytania historii o Magdzie.

Magda- lat 33, bezdzietna singielka, kierowniczka sklepu odzieżowego, właścicielka kota Jacka. W poprzednim związku była 7 lat, ale jej partnerowi się znudziła i odszedł do innej. Magda rozpaczała rok, tęskniła, nie rozumiała i mimo bólu miała nadzieję, że wróci do niej. Nie wrócił, a ona pewnego poranka stwierdziła, że trzeba  żyć i zasługuje na coś lepszego niż dotychczas. Zmieniła fryzurę, kupiła parę ciuszków, zaczęła chodzić na siłownię. Myślała, że tam upoluje jakiegoś czarującego, umięśnionego mężczyznę. Czar prysł, bo na sali oprócz panów z brzuszkami piwnymi i wpatrzonymi w siebie narcyzami nie spotkała nikogo interesującego. Potem miała parę randek zainicjowanych przez znajomych, koniecznie chcieli ją zeswatać. Nic z tego nie wyszło, jeden z randkowiczów okazał się nudnym informatykiem, kolejny chciał tylko seksu a jeszcze inny wyglądał jak zaniedbany kloszard. Nie miała szczęścia. Koleżanka zaproponowała aby zarejestrowała się na jednym z portali randkowym. Wpisała swoje dane, dodała kilka zdjęć. Napisała, że szuka interesującego, zadbanego mężczyznę, ceniącego kobiecość, oddanie. Nie czekała długo na wiadomości od panów. W ciągu kilku dni otrzymała ponad 30 wiadomości, część z nich odrzuciła od razu- te z mnóstwem błędów ortograficznych i te zawierające propozycję spotkania na jedną noc. Przez dłuższy czas pisała z trzema wybranymi mężczyznami. Na randkę w realu zdecydowała się po dwóch miesiącach z jednym z nich, z Pawłem. Paweł dwa lata starszy od niej, przedstawiciel handlowy, zdystansowany, z szeregiem pasji, lubiący dobre filmy i literaturę, z pasującym jej poczuciem humoru. Nie był nachalny, raczej szczery, miły i sympatyczny. Umówili się w knajpce z klimatem. Wyglądał tak samo jak na fotografiach- przystojny brunet z brązowymi oczami, wysoki, ale nie typ amanta czy uwodziciela- ot po prostu ktoś, kto odpowiadał jej gustom. Spotkanie zleciało im bardzo szybko, zanim się zorientowali był późny wieczór. Paweł odwiózł ją pod dom. Po kilku dniach umówili się na kolejną randkę. Magda zaczęła się zastanawiać, czy to co zaczyna czuć do Pawła to właśnie to, czego poszukiwała. Zaczął być jej bliski, chciała spędzać z nim więcej czasu no i najważniejsze, wydawało się, że Paweł też odwzajemnia jej uczucia. Stali się parą, poznali się wzajemnie ze swoimi znajomymi, potem z rodziną. Gdy Paweł pierwszy raz powiedział Magdzie, że ją kocha, ta nie posiadała się ze szczęścia. W tym roku minęły cztery lata, od momentu, gdy zaczęli pisać ze sobą na portalu randkowym. Dziś już nie mają tam kont, nie są im potrzebne. Nie wstydzą się mówić, że ich miłość zaczęła się w internecie. Planują powoli ślub.

K.T.

Poznanie drugiej połówki w sieci jest jak najbardziej możliwe i już stało się powszechne, tak jak kiedyś poznawanie się na prywatkach, w kinie czy kawiarni. Internet to spora część naszego codziennego życia, więc to normalne, że szukamy w nim uczucia. Owszem, jednym udaje się to szybciej, innym później, a są przypadki, że niektórzy mimo wielu prób nie znajdują w internecie miłości. Nie ma na to reguły. Należy pamiętać o tym, aby mimo wszystko być czujnym- w sieci każdy może podać się za kogoś, kim nie jest. Nie należy ślepo wierzyć we wszystko, co pisze nam rozmówca. Życie i tak to zweryfikuje. Rozczarowania znajomościami wirtualnymi się zdarzają, tak jak takimi w życiu realnym. Niestety, są częścią naszego życia. Należy jednak dawać szansę miłości, bez względu na to w jaki sposób się rozpoczęła.