Aktywne wejście na sportową drogę zawsze stanowi ciągłe wyzwanie i nawet najlepsi po najbardziej spektakularnym sukcesie wyznaczają sobie kolejne cele, których osiągnięcie wymaga od nich jeszcze większej pracy. Po przebiegnięciu pierwszego kilometra rośnie apatyt na następne, a jeśli w sposób co najmniej poprawny opanowało się jedną dyscyplinę, to pojawiają się chęci, aby możliwości własnego organizmu sprawdzić także na innych sportowych polach. Od roku 1974, kiedy to w San Diego rozegrano pierwszy triathlon, imprezy tego typu cieszą się rosnącą popularnością, ale i wymagania wobec startujących również wędrują w górę. Historyczne zawody, w wyniku których ta kombinacyjna dyscyplina zadebiutowała w sportowych kalendarzach rozegrała się na dystansach 457,2m pływania, nieco ponad 8km wyścigu rowerowego oraz niespełna 10km biegu, a potem wymagania rosły i dzisiejszy Ironman rozgrywany jest odpowiednio na dystansach 3,8km-180km-42km. Ekstremalne wyzwania zawsze cieszyły się jednak zainteresowaniem, co widać było po licznej grupie sportowców, którzy w miniony weekend spotkali się w Mietkowie, gdzie po raz 6.rozegrano zawody triathlonowe. Organizatorzy wciąż rozwijającej się imprezy jak zwykle przygotowali dla swoich sportowych gości nieco mniej wymagające trasy, gdyż zawodnicy o jak najlepsze wyniki walczyli na trasie 1/4 IR (950m-45km-10,5km) oraz 1/8 IR (475-22,5-5,25).
W sobotę do sportowej walki przystąpili zawodnicy z nieco twardszego żelaza i rywalizacja toczyła się na dłuższej trasie. W tym roku to wyzwanie podjęło ponad 600 osób, a mimo morderczego dystansu walka o najwyższe lokaty toczyła się do ostatnich metrów biegu. Od samego początku jednym z tych, którzy wyznaczali poziom rywalizacji był Robert Wilkowiecki z Wysokiej, kończący pływacką próbę na 2.pozycji, po kolarskim wyścigu objął prowadzenie, którego nie oddał już do mety, a jej linię osiągnął z czasem 1:59:13s. Jednym z zawodników, który na mietkowskim dystansie cały czas gonił czołówkę wyścigu był dolnobrzeżanin Adrian Kobusiński, któremu nie najlepiej poszedł wyścig pływacki (132.miejsce), ale potem mocno nadepnął na pedała, a noga podawała mu na tyle dobrze, że na trasę biegu ruszył jako 15., a na dystansie ostatniego wyzwania dał się wyprzedzić tylko jednemu konkurentowi, kończąc czerwcowe zawody z wynikiem 2:14:54s. W sobotniej rywalizacji udział wzięli także inni nasi reprezentanci:
Zbigniew Posacki
Lubi ąż
2:42:40s.
Krzysztof Smolara
Wi ńsko
3:03:01s.
Niedzielna próba była o połowę mniej wymagająca, a mimo to przystąpiło do niej mniej amatorów rywalizacji z dystansem i słabościami własnego organizmu, gdyż barwny peleton liczył nieco ponad 250 głów. Jednym z nich był sobotni triumfator R. Wilkowiecki, który i tym razem nie dał szans konkurentom i choć - podobnie jak poprzedniego dnia, pływacką próbę zakończył na 2.miejscu, to później był już klasą dla siebie i po kilkuset metrach wyścigu rowerowego objął pozycję lidera, której nie oddał do samej mety, osiągając na niej wynik 1:00:34s. Wbrew ogólnej tendencji w niedzielę na mietkowską trasę ruszyła liczniejsza grupa naszych reprezentantów, choć żaden z nich nie był tak blisko czoła rywalizacji, jak dzień wcześniej triathlonista z Brzegu Dolnego.
Robert Kadej
Wo łów
1:14:52s.
Paweł Wysoczański
Wo łów
1:20:37s.
Krzysztof Maceluch
Wo łów
1:31:02s.
Łukasz Rakowski
Brzeg D.
1:33:20s.
Anna Jałoszyńska
Brzeg D.
1:42:10s.
Magdalena Rakowska
Brzeg D.
2:04:15s.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze