Mimo upływu czasu sprawa niszczejącej kładki nad torami w Brzegu Dolnym wciąż budzi ogromne emocje w mediach społecznościowych. Temat wraca ze zwielokrotnioną siłą, bo mieszkańcy – pozbawieni bezpiecznej i sprawnej przeprawy – coraz częściej przechodzą przez tory w miejscach niedozwolonych. W efekcie na miejscu regularnie pojawia się Straż Ochrony Kolei, która również dziś patrolowała ten odcinek.
Mandaty zamiast bezpiecznego przejścia
Dla wielu pieszych i podróżnych brak funkcjonalnej kładki oznacza codzienne utrudnienia. Zdesperowani mieszkańcy skorygowania swojej drogi szukają w najgorszy możliwy sposób – skracając trasę przez tory. Reakcją kolei na ten problem nie są jednak szybkie roboty budowlane, a wzmożone kontrole. SOK-iści coraz częściej legitymują i karzą mandatami przechodniów, co w sieci wywołuje falę oburzenia. Komentarze są jednoznaczne: zamiast karać za brak infrastruktury, kolej powinna wreszcie wywiązać się z sądowych nakazów.
Oto jak prezentują się stawki mandatów za naruszenia w obrębie torowiska:
50 zł – chodzenie po torowisku lub przechodzenie przez tory w miejscu niedozwolonym (np. na tzw. „dzikich przejściach”),
300 zł – korzystanie z telefonu lub innego urządzenia odwracającego uwagę podczas pokonywania torów,
2000 zł – wchodzenie na torowisko, gdy zapory lub półzapory są opuszczone, rozpoczęto ich opuszczanie lub nadawany jest czerwony sygnał (w warunkach recydywy kara rośnie do 4000 zł).
Remont kładki w Brzegu Dolnym – na jakim etapie jest spór?
Przypomnijmy: Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie jednoznacznie wskazał PKP Polskie Linie Kolejowe jako podmiot odpowiedzialny za stan techniczny kładki. Kolejarze zostali zobowiązani do jej naprawy do 30 czerwca 2027 roku.
Zamiast jednak zabezpieczyć fundusze i ogłosić przetarg, PKP PLK złożyło skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). Ta prawna gra na zwłokę sprawia, że kładka w Brzegu Dolnym wciąż niszczeje, a mieszkańcy zostali postawieni między wyborem: nadkładać drogi albo ryzykować mandat i własne bezpieczeństwo.
Inwestycje kolejowe: Miękinia buduje, Brzeg Dolny czeka
Frustrację mieszkańców potęguje fakt, co dzieje się za miedzą. W tym samym czasie, gdy w Brzegu Dolnym PKP PLK szuka prawnych sposobów na uniknięcie remontu, w sąsiedniej gminie Miękinia trwa wielka modernizacja- nowa kładka nad torami z windami – dostosowana dla osób z niepełnosprawnościami i wózkami.i nowy przystanek kolejowy Wilkszyn – wraz z parkingami i nową infrastrukturą.
Mieszkańcy w mediach społecznościowych bez ogródek pytają: „Dlaczego u sąsiadów kolej potrafi wybudować nowoczesną kładkę z windami, a w Brzegu Dolnym wysyła SOK-istów, by wlepiali mandaty przy zniszczonych schodach?”.
Czy rok 2027 jest realny?
Mimo patroli SOK i rosnącego niezadowolenia, wyznaczony przez sąd termin 30 czerwca 2027 roku pozostaje wiążący (o ile NSA nie uchyli wyroku). Jednak przy braku zabezpieczonych środków finansowych w budżecie PKP PLK, przeprowadzenie prac na czas graniczy z cudem.
Sprawa bezpieczeństwa na torach w Brzegu Dolnym wymaga realnych rozwiązań budowlanych, a nie jedynie działań doraźnych. Do tematu będziemy wracać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze