Reklama

MKP Wołów - były momenty

02/08/2019 13:17
MKP WOŁÓW

W lipcu do treningów powrócili piłkarze wołowskiego MKP, którzy rozpoczęli przygotowania do sezonu w klasie okręgowej. Po degradacji każdy klub przeżywa zwykle ciężkie chwile, wiążące się z goryczą niepowodzenia oraz chyba przede wszystkim - odpływem futbolowej krwi. Po pożegnaniu z 4.ligą nasz zespół pożegnał się również z Michałem Sikorskim, który w kolejnym sezonie nie będzie już bronił barw MKP. Pomiędzy słupkami naszej bramki nie zobaczymy już również Przemysława Harwata, zaś w środku pola futbolówki rozgrywał nie będzie Damian Szaciło, zaś w ataku trzeba znaleźć zastępstwo dla Pawła Janusa.

Pierwszy tydzień był czasem początkowych testów, a ich swoistym podsumowaniem pierwszy mecz kontrolny, w którym rywalem podopiecznych trenera Piotra Bolkowskiego była ekipa ze Środy Śl. W sobotę w barwach naszej drużyny pojawiło się kilku nowych zawodników, choć szkielet zespołu tworzyli piłkarze, których mogliśmy oglądać w poprzednim sezonie. W wyjściowym składzie pojawiły się 4 nowe twarze, a najdłużej w pamięci mógł zapaść Oskar Juwa, który zagrał na środku obrony. Zawodnik ten ma już w swoim sportowym CV przygodę z wołowską drużyną, ale wcześniej bronił jej barw w grupach młodzieżowych. W ostatnich miesiącach piłkarskiego rzemiosła uczył się pod szyldem głogowskiego Chrobrego i ta nauka z całą pewnością dała rezultaty. Mimo młodego wieku w wielu groźnych sytuacjach prezentował duży spokój i pewność własnych umiejętności, dzięki czemu wspólnie z Szymonem Czyżowiczem nie tylko rozbijali ataki rywali, ale potrafili także dość sprawnie wyprowadzić piłkę od tyłu, inicjując akcję ofensywną. Nie wiadomo jednak, czy zawodnik ten na dłużej zagości w drużynie P. Bolkowskiego, gdyż chęć na sprawdzenie jego umiejętności w futbolowym boju mają drużyny z nieco wyższej ligowej półki.

Reklama

Do treningów z zespołem nie wrócił jeszcze Maciej Szaciłło, który w nadchodzących miesiącach będzie prawdopodobnie numerem 1 pomiędzy słupkami wołowskiej bramki. Pod jego nieobecność zobaczyliśmy na tej pozycji innego testowanego zawodnika, ale on sobotniego sprawdzianu z całą pewnością nie zaliczy do udanych. Być może nie poznał jeszcze na tyle dobrze kolegów z zespołu i widać było wysoki poziom prądu w każdej z jego interwencji. Swoich sił na wyższym poziomie w konfrontacji z Polonią spróbował także skrzydłowy orzeszowskiej Victorii Kamil Miłkowski, który partnerował w linii ataku powracającemu do drużyny i formy Markowi Gackowi. Drugi z wymienionych pokazał - mimo niewykorzystanego rzutu karnego, że potrafi grać w piłkę i jeśli tylko powróci na poziom, jaki jeszcze parę lat temu prezentował w koszulce dolnobrzeskiego KP, to nie tylko może stać się kluczową postacią w swojej ekipie, ale i odegrać jedną z głównych ról w całej lidze. Dla pierwszego zaś dobrze byłoby, gdyby jak najszybciej przestawił się na granie okręgowe, w którym długa piłka za plecy obrońców nie zawsze jest patentową metodą na gola, gdyż takich zagrań przechodzi znacznie mniej, a nawet jeśli taką szansę się dostanie, to nigdy za darmo i w większości przypadków o piłkę trzeba powalczyć z obrońcami. Bez wątpienia atutem tego napastnika jest szybkość i jeśli nauczy się ją umiejętnie wykorzystywać, to może być ciekawym wzmocnieniem w ofensywnej formacji wołowskiej drużyny.

Wracając jednak do sobotniego spotkania, którego rezultat z całą pewnością nie nastraja optymistycznie. Swój pierwszy sparing drużyna MKP przegrała bowiem aż 0-5 (0-2) i trudno stwierdzić, aby goście nie zapracowali na ten rezultat. W przekroju całego meczu byli zespołem lepszym. Umiejętnie bronili dostępu do własnej bramki, a jeśli nawet linia defensywna dała się miejscowym mocno zakręcić, to z opresji Polonistów ratował świetnie dysponowany golkiper. Od samego początku widać było, że obie drużyny testują oprócz nowych zawodników również nowe ustawienia i rozwiązania taktyczne, z czym w pierwszych minutach dużo mniej kłopotów mieli goście. Kiedy wydawało się, że wołowianie wreszcie znaleźli odpowiedni rytm gry, skarceni zostali szybkim kontratakiem i futbolówka po raz pierwszy zatrzepotała w siatce bramki MKP. Jednak w chwilę później przed znakomitą okazją na wyrównanie stanął M. Gacek, ale po wypracowanym przez siebie wapnem przegrał pojedynek z średzkim bramkarzem. Znacznie bardziej skuteczny z 11.metra okazał się jeszcze przed przerwą jeden z przyjezdnych, który techniczną podcinką ustalił wynik pierwszej połowy.

Reklama

Po zmianie stron nasz zespół zaatakował i zdawał się dominować, ale ciągle wołowianie nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie golkipera Polonii. Po jednym z rzutów rożnych i błędzie w ustawieniu napastnik gości niemal od połowy boiska pognał sam na sam z bramkarzem, ale jego szarżę ratunkowym faulem powstrzymał Adam Judziński, który za swoje zagranie zobaczył czerwony kartonik. Ponieważ był to mecz kontrolny, to obie strony dalszą walkę prowadziły w równych liczbowo składach, ale średczanie zamienili rzut wolny na kolejne trafienie, a potem dołożyli kolejne dwa. W międzyczasie nasz zespół miał kilka dogodnych sytuacji na zmniejszenie rozmiarów porażki, ale tego dnia piłkarska fortuna gospodarzom nie sprzyjała, o czym boleśnie przekonał się Daniel Kamiński, który na honorowe trafienie nie zdołał zamienić kolejnego rzutu karnego.

Wysoka porażka z całą pewnością nie jest dobrym prognostykiem przed zbliżającymi się rozgrywkami, ale nawet w tym fatalnym spotkaniu były momenty, w których nasz zespół potrafił dominować na boisku. Niestety, nie udało się zakończyć trafieniem choćby jednej z kilku dogodnych sytuacji, a rywale bezwzględnie wykorzystali błędy naszego zespołu w formacji defensywnej. Mimo tej wysokiej porażki w listopadowym starcu (12.kolejka) obu ekip o ligowe punkty może być zupełnie inaczej, czego naszej drużynie należy z całą pewnością życzyć.

Reklama

W sparingu z Polonią Marek Gacek nie wykorzystał jedenastki, ale - podobnie, jak cały zespół, miał wiele dobrych momentów, które dają nadzieję na tym razem udany sezon wołowskiej ekipy.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości