W miejscowości Turzany, 26 czerwca, po godz. 15 zauważono dym wydobywający się z budynku gospodarczego. Na miejsce wezwano strażaków z Wołowa oraz z Ochotniczych Straży Pożarnych w Turzanach, Wińsku i Smogorzowie.
- Gdy przybyliśmy na miejsce z drzwi stodoły wydobywał się dym. Ustaliliśmy, że zapaleniu uległa rozdzielnia elektryczna, która rozprowadzała prąd po budynku. Płomieniami zagrożone były maszyny rolnicze do karmienie zwierząt, drewnie elementy konstrukcji oraz drewniane drzwi - relacjonuje mł. bryg. Paweł Gibek, dowódca jednostki ratowniczo-gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Wołowie. Pożar udało się ugasić. Strażacy oddymili pomieszczenia i dokładnie je sprawdzili, również przy użyciu kamer termowizyjnych. Ogień uszkodził instalację elektryczną, paśnik, paszociąg, bramę i drewniane elementy konstrukcji stodoły.
Samochód osobowy zapalił się w okolicy miejscowości Pełczyn, 29 czerwca po godz. 16. Gdy dym zaczął wydobywać się z pojazdu, właściciel postanowił nie czekać na pomoc i użyć gaśnicy proszkowej, którą każdy powinien mieć w swoim pojeździe. - Mężczyzna podjął decyzję o samodzielnym ugaszeniu swojego samochodu i zrobił to skutecznie. Do nas należało więc tylko dokładne sprawdzenie czy zagrożenie zostało wyeliminowane. Okazało się, że tak, więc sprawę przekazaliśmy dyżurnemu policji - podsumowuje wołowski strażak.
Komentarze