Reklama

Do domu weszła mu policja ze strażą

23/11/2019 13:51
Dni między 6 a 13 listopada okazały się być łaskawe dla mieszkańców i strażaków. Ci drudzy wyjeżdżali do zgłoszeń tylko trzy razy w tym czasie. Nie zabrakło jednak ciekawych, choć niegroźnych zdarzeń. Niby pożar Pierwsze wezwanie strażacy otrzymali 6 listopada. Mieszkaniec, który przejeżdżał ul. Ścinawską w Wołowie zobaczył kłęby dymu i myśląc, że to pożar zadzwonił na numer alarmowy. Jak się okazało na miejscu żadnego pożaru nie było, a dym wydobywał się z komina w pomieszczeniu gospodarczym. Jednak w celu upewnienia się, strażacy używając łomu weszli do budynku. Ich oczom ukazał się piecyk, z którego wypadł żarzący się fragment drewna, wynieśli więc go na zewnątrz i dogasili. Na tym zakończyła się ich akcja. Weszli przez okno W drugim zdarzeniu, do którego doszło 8 listopada w Pogalewie strażacy pomagali dostać się rodzinie do zamkniętego domu. Na miejscu był już patrol policji. Mieszkaniec owego domu nie odpowiadał na pukanie i nawoływanie. Znaleziono więc uchylone okno i przez nie strażacy, po drabinie dostali się do budynku. W jednym z pokoi spotkali mężczyznę siedzącego na fotelu, który był cały i zdrowy, nic mu nie dolegało. Jak sam im powiedział, po prostu nie słyszał pukania. Palił się samochód? Ostatnie wezwanie strażacy otrzymali w chwili, gdy Redakcja zamykała wydanie gazety, czyli 13 listopada. Na Alei Niepodległości w Wołowie miał palić się samochód. Na miejscu okazało się, że z komory silnika rzeczywiście wydobywa się dym. Strażacy ugasili niewielki pożar za pomocą gaśnicy proszkowej. Przyczyną powstania ognia było oberwanie się maty wygłuszającej, oddzielającej komorę silnika od kabiny. Mata oparła się o rozgrzaną rurę wydechową i zaczęła płonąć. Nikomu nic się nie stało, a z wstępnych oględzin wynika, że straty udało się zminimalizować.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości