Wołowska biblioteka otrzymała niemal 50 tysięcy złotych dofinansowania z programu „Patriotyzm Jutra” Muzeum Historii Polski na realizację projektu popularyzującego lokalną historię – „Piastowski Wołów – odkrywanie historii miejsca”. O tym, dlaczego warto przypominać piastowską historię miasta i co czeka mieszkańców w najbliższych miesiącach, rozmawiamy z Rafałem Zającem, dyrektorem biblioteki.
-Skąd pomysł na projekt „Piastowski Wołów – odkrywanie historii miejsca”?
-Przede wszystkim z przekonania, że mamy w gminie Wołów niezwykle ciekawą historię, której nie jesteśmy w pełni świadomi, przez co nie potrafimy również w pełni wykorzystać jej potencjału, także turystycznego. Piastowskie dziedzictwo jest dosłownie zapisane w przestrzeni miasta, w zamku, układzie ulic, pozostałościach murów obronnych i miejscach związanych z kolejnymi książętami śląskimi oraz wzniosłymi, niezwykłymi, a czasem wręcz mrożącymi krew w żyłach historiami.
Nie sposób nie wspomnieć także o Lubiążu, który zyskał dodatkową, ogromną rozpoznawalność dzięki kultowemu już serialowi „1670”. W wielu ujęciach wnętrza lubiąskiego kompleksu stają się niemal osobnym bohaterem opowieści. To świetnie pokazuje, jaki potencjał drzemie w dobrze opowiedzianej historii i odpowiednio pokazanym miejscu.
Ciekawym zbiegiem dat jest również to, że rok 1670 przypada niemal na schyłek wielowiekowej historii dynastii Piastów, której pierwszym historycznie poświadczonym władcą był Mieszko I. Zaledwie pięć lat później, w 1675 roku, zmarł książę legnicko-brzesko-wołowski Jerzy Wilhelm – ostatni męski przedstawiciel dynastii Piastów. Chcemy sprawić, żeby mieszkańcy zaczęli patrzeć na te dobrze znane miejsca trochę inaczej i odkrywali, co wydarzyło się tutaj kilkaset lat temu.
- Dlaczego akurat historia Piastów Śląskich?
- Bo jest jednym z fundamentów historii Wołowa. To nie jest temat wymyślony na potrzeby projektu. Wołów przez stulecia funkcjonował w świecie śląskich księstw piastowskich, był siedzibą książęcą, a decyzje podejmowane przez kolejnych władców wpływały na rozwój miasta. Co ważne, ta historia łączy nas właśnie z Lubiążem, który jest jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym, miejsc związanych z początkami śląskiej linii Piastów.
Wydarzenia i historie, które chcemy przybliżyć, mają nadać naszej przestrzeni nowy, dla wielu mieszkańców nieznany sens. Chcemy wypełnić ulice starówki opowieściami, a architekturze przywrócić jej głębsze znaczenie i za jej pomocą pokazywać codzienność minionych wieków. Wymieszamy wielką politykę z przestępstwami, wzniosłymi ideami i historiami codziennego życia. To nie ma być wykład naukowy. To ma być zbiór wielu ciekawych opowieści, które mają swoje twarze, imiona i niepowtarzalny charakter.
- Projekt ma jednak dotyczyć nie tylko historii, ale także lokalnej tożsamości.
- Co tak naprawdę określa tożsamość mieszkańców gminy Wołów? Wspólne doświadczenia i przeżycia, lokalne opowieści i legendy, ale również otaczająca nas przestrzeń. Żeby jednak mogła ona budować naszą tożsamość, musimy być świadomi jej znaczenia. To dla nas bardzo ważne. Dolny Śląsk jest regionem o specyficznej historii. Po II wojnie światowej nastąpiła tutaj ogromna wymiana ludności. Wielu z nas jest potomkami rodzin, które przybyły z Kresów czy innych regionów Polski. Oznacza to, że przez dziesięciolecia musieliśmy na nowo budować więź z miejscem, w którym żyjemy. Poznawanie historii Wołowa nie oznacza rezygnacji z pamięci o historii naszych rodzin. Wręcz przeciwnie. Chodzi o dołożenie kolejnej warstwy naszej tożsamości – świadomości, że dzisiaj jesteśmy gospodarzami miejsca posiadającego historię sięgającą wielu stuleci.
Przez dziesięciolecia pokutowało uproszczone przeświadczenie, że są to po prostu „niemieckie tereny” i „niemiecka historia”. Tymczasem historia Dolnego Śląska jest znacznie bardziej złożona. O bezpośredniej przynależności państwowej Wołowa do Prus, a później Niemiec, możemy mówić od XVIII wieku do 1945 roku. Wcześniej przez całe stulecia ziemiami tymi władali między innymi Piastowie Śląscy, funkcjonujący w zmieniającym się porządku politycznym Europy Środkowej.
Śląsk był przez wieki przestrzenią spotkania różnych języków, kultur i tożsamości. Także w Wołowie można znaleźć ślady tej wielokulturowej przeszłości. Nawet na dawnym cmentarzu przy ul. Parkowej zachowały się nazwiska o polskim czy szerzej słowiańskim brzmieniu. Nie przesądzają one oczywiście same w sobie o narodowej tożsamości pochowanych osób, ale dobrze pokazują, jak skomplikowana i niejednoznaczna była historia mieszkańców tej ziemi.
- Co konkretnie wydarzy się w ramach projektu?
- Przygotowaliśmy cały cykl działań. Odbędą się spacery historyczne po Wołowie z Janem Żakiem, warsztaty historyczne i spotkania prowadzone przez Marka Perzyńskiego, a także wyjazdy do Pocysterskiego Zespołu Pałacowo-Klasztornego w Lubiążu, podczas których spróbujemy spojrzeć na historię tego obiektu z nieco innej, bardziej lokalnej perspektywy.
Będzie również gra miejska „Śladami księstwa wołowskiego”, dzięki której historię będzie można poznawać poprzez zabawę i bezpośrednie odkrywanie przestrzeni miasta.
- Czy po zakończeniu wydarzeń coś po projekcie pozostanie?
- I to jest dla mnie szczególnie istotne. Nie chcemy, żeby był to projekt, który kończy się wraz z ostatnim spotkaniem.
Powstanie „Piastowski Wołów – przewodnik historyczny”, ulotka z trasą historyczną oraz platforma internetowa z interaktywną mapą miejsc związanych z historią Piastów Śląskich. Chcemy stworzyć podstawę, którą będzie można później rozwijać o kolejne miejsca, historie i materiały.
- Czyli projekt ma także potencjał turystyczny?
- Zdecydowanie. Wołów i Lubiąż znajdują się bardzo blisko siebie i mogą wspólnie opowiadać niezwykle atrakcyjną historię. Lubiąż prowadzi nas do początków śląskiej gałęzi Piastów, natomiast Wołów pokazuje kolejne stulecia ich obecności na Dolnym Śląsku. Jeżeli uda się połączyć zabytki, historię, trasę zwiedzania, mapę internetową i dobrą narrację, może to być początek znacznie szerszej oferty turystyki historycznej.
Projekt „Piastowski Wołów – odkrywanie historii miejsca” został dofinansowany ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu dotacyjnego „Patriotyzm Jutra” – edycja 2026.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze