Wołów przez dwa dni był miejscem spotkań autorów kryminałów, horrorów i literatury z dreszczykiem. Za nami II Festiwal Mrocznych Opowieści, podczas którego nie zabrakło rozmów o zbrodniach, historii miasta, literaturze, spotkań z pisarzami i oczywiście wyczekiwanego spotkania z Grahamem Mastertonem.
„A więc lubisz się bać? Lubisz duchy, szkielety i wampiry? Cóż, będziesz mieć ich pod dostatkiem na festiwalu” – zapraszał Graham Masterton.
Festiwal rozpoczął się w piątek od „Mrocznych historii Wołowa”. O lokalnych tajemnicach i mniej znanych opowieściach związanych z miastem mówił Jan Żak, lokalny przewodnik i pasjonat historii. W rozmowie uczestniczył również dyrektor Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Wołowie Rafał Zając.
Sobota była już w całości podporządkowana literaturze. Od godziny 14 odbywały się kolejne panele poświęcone zbrodni, horrorowi, literaturze wykraczającej poza gatunkowe ramy oraz true crime. Do Wołowa przyjechali autorzy kryminałów i horrorów, a publiczność mogła nie tylko słuchać rozmów, ale również spotkać się z pisarzami, kupić ich książki i zdobyć autograf.
Jednym z najważniejszych punktów festiwalu było spotkanie z Grahamem Mastertonem. Brytyjski pisarz, autor kilkudziesięciu powieści grozy i thrillerów, był gościem honorowym tegorocznej edycji. Rozmowę poprowadziła Karolina Mogielska.
Na miejscu czekała również wystawa grafik „Pustka” Macieja Klimka „Klimkovitz”. Były stoiska wydawców, książki i rozmowy z autorami, dzięki czemu festiwal nie ograniczał się wyłącznie do kolejnych punktów programu.
Za organizacją wydarzenia stał Edward Łysuniec, pomysłodawca Festiwalu Mrocznych Opowieści. Po zakończeniu drugiej edycji podziękował osobom, które pomogły w jej przygotowaniu, w tym burmistrzowi Wołowa Dariuszowi Chmurze, Rafałowi Zającowi oraz pracownikom biblioteki. Osobne podziękowania skierował do prowadzących panele, wolontariuszy i przede wszystkim uczestników, którzy przyjechali do Wołowa także z daleka.
„Tworzy się wspaniała historia i niezwykła przygoda, której jestem częścią” – podsumował Edward Łysuniec.
Festiwal po raz drugi pokazał też, że literatura grozy może stać się pretekstem do spotkania z historią własnego miasta i do przyciągnięcia do Wołowa czytelników oraz autorów z różnych części kraju. Po dwóch dniach pełnych rozmów o zbrodni, strachu i literaturze pozostaje pytanie, co organizatorzy przygotują podczas kolejnej edycji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze