Dziś cała Polska dyskutuje o lekarzu, który miał zarobić 1,5 mln zł w ciągu roku. W mediach społecznościowych i programach informacyjnych trwa oburzenie, padają pytania o pieniądze w publicznej ochronie zdrowia i o to, czy takie zarobki są uzasadnione. Dla wielu osób jest to szok. Dla niektórych naszych radnych, nie. O problemie wysokich kontraktów lekarskich pisaliśmy już w 2024 roku, kiedy Bartosz Granat nowy prezes Powiatowego Centrum Medycznego w Wołowie ujawnił skalę wynagrodzeń w lokalnej służbie zdrowia.
Wtedy temat wywołał ogromne emocje, ale nie dlatego, że ktoś chciał rozmawiać o pieniądzach podatników. Większe oburzenie wzbudziło samo ujawnienie tych informacji.
Poniżej przypominamy materiał z września 2024 roku:
Lekarze zarabiali po 80 tys. zł miesięcznie, a prezes jeździł sportowym autem kupionym przez podatników
Nowy prezes PCM Bartosz Granat ujawnił na sesji Rady Powiatu jak wyglądało "uzdrawianie" powiatowej służby zdrowia. Byli lekarze, którzy zarabiali po 80 tys. zł miesięcznie, i mieli płacone za dyżury telefoniczne z domu. Prezesowi spółka kupiła sportowe auto i dała do dyspozycji kartę paliwową. Tymczasem pracownicy od lat nie mieli zapłaconego ZUS-u. Po tej ujawnionej informacji, lekarze przesłali prezesowi PCM maila, że nie są już w stanie zapewnić mieszkańcom opieki medycznej na oddziale chirurgii w Brzegu Dolnym.
Smutny obraz służby zdrowia wyłonił się podczas ostatniej sesji rady powiatu. Jak przekazał Bartosz Granat, prezes PCM, ZUS pozwał spółkę do sądu o zakończeniu działań sanacyjnych, gdyż ta nie płaciła ZUS-u za pracowników. Zaległości opiewały na ponad 9 mln zł. Miała jednak pieniądze na koncie, ponad 7 mln zł. ZUS razem z nowym prezesem PCM, wnieśli do sądu o zmianę zarządcy sanacyjnego Jerzego Pałysa. Ten, obecny na sesji, tłumaczył, że jego polityka polegała na zabezpieczeniu pieniędzy na bieżącą działalność, a nie na bieżące wypłaty dla ZUS-u, który zgodził się czekać.
Radny Witold Krochmal, chciał wiedzieć w jaki sposób zarządca uzdrowił powiatową służbę zdrowia? Czy coś zrobiono, czy tylko tak piliście sobie herbatkę? Pytał. Zarządca nie krył swojego oburzenia, i powtarzał wielokrotnie, że jeśli wspólnicy nie będą dokładać do służby zdrowia ta nie ma szans na jej uleczenie, bo miesięcznie brakuje 300-400 tys. zł.
Bartosz Granat, prezes PCM zapewnił, że jest "dogadany" ze wspólnikami (gmina Brzeg Dolny, Wołów i Powiat) i ci przeleją pieniądze, ale radni też muszą się na to godzić. Wola wszystkich jest taka, aby szpitale i przychodnie funkcjonowały, tylko nie na zasadzie spłacania ciągle długów i płacenia wygórowanych kwot lekarzom, ale poprawy leczenia mieszkańców.
Najwięcej emocji wzbudziły stawki, za które zatrudniano lekarzy. Byli tacy co zarabiali po 80 tys. miesięcznie - mówił prezes Bartosz Granat. A dlaczego i po co kupiono w PCM sportowe auto? - Kartę paliwową do niego miał prezes - dopowiadał Jan Janas, starosta.
Zarządca Jerzy Pałys tłumaczył się, że niestety mamy mocno rozregulowany rynek i nieszczęście małego miasteczka pod dużym miastem (Wrocławiem), gdzie lekarzom dużo się płaci i proponuje. - Oni mają zawsze lepszą alternatywę. I życzę nowemu prezesowi, aby ten znalazł dobrych lekarzy za mniejsze pieniądze - mówił.
Prezes PCM z kolei przekazał, że po objęciu przez niego stanowiska, wszyscy lekarze na oddziale wewnętrznym w Brzegu Dolnym złożyli wypowiedzenia. On znalazł w ciągu tygodnia ich zastępców. I jak dodał, sprawdził ile zarabiają lekarze w innych miastach powiatowych. - Nigdzie nie płacą takich stawek jak u nas - stwierdził.
Dzień po tym jak prezes PCM ujawnił ile zarabiali lekarze w szpitalu powiatowym w Brzegu Dolnym, na oddziale chirurgii, dostał maila od szefa oddziału chirurgi, że ... nie ma on "kim pracować". Mówiąc wprost, lekarze nie pojawili się w pracy. Tym samym PCM zmuszony był zawiesić oddział.
(...)
Dziś, gdy cała Polska oburza się na informacje o milionowych zarobkach pojedynczych lekarzy, warto przypomnieć sobie tamtą dyskusję. Wówczas wielu polityków i samorządowców nie chciało rozmawiać o wysokości kontraktów. Niektórzy do dziś twierdzą, że najważniejsze było po prostu płacić tyle, ile żądali lekarze, by utrzymać funkcjonowanie oddziałów. Co więcej oddział został zlikwidowany, a są radni, którzy do dziś krzyczą, że trzeba było płacić lekarzom ile chcieli i utrzymywać oddział.
Tymczasem pytanie pozostaje aktualne: gdzie jest granica między koniecznością zapewnienia mieszkańcom dostępu do leczenia a zgodą na coraz wyższe wydatki z publicznych pieniędzy?
Lekarze, którzy pracowali wtedy w PCM, nadal wykonują zawód w innych placówkach. Czy zarabiają mniej niż wcześniej? Nie wiemy. Wynagrodzenia kontraktowe w większości przypadków nie są publicznie dostępne. Wiemy jednak jedno, problem, o którym dziś mówi cała Polska, nie pojawił się nagle. W powiecie wołowskim był widoczny już od dawna. Wtedy jednak niewielu chciało o nim rozmawiać. Dług szpitala rósł, ZUS pracownikom nie płacono, tylko lekarze zarabiali.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze