- Tak bardzo chcielibyśmy przejąć na siebie jej cierpienie. Tak bardzo chcielibyśmy, żeby pełna energii, pozytywna Kasia wróciła. Tak bardzo potrzebujemy nadziei - piszą rodzice i przyjaciele Kasi. - Guz mózgu, wyrok. Immunoterapia odroczyła jego wykonanie, ale musimy ją kontynuować. Na to brakuje środków. Dlatego bardzo prosimy - pomóż ratować życie naszej Kasi!
Świat Kasi zatrzymał się 13 lipca 2018 roku. To właśnie wtedy usłyszała ona diagnozę. Guz mózgu. Bardzo duży, nieoperacyjny. - Usłyszeliśmy, że nic nie da się już zrobić, zostało 5-6 miesięcy życia. Ale przecież to nie mogło się tak skończyć! Kasia miała wtedy tylko 26 lat - piszą jej bliscy.
Zaczęło się od drżenia ręki. Wtedy Kasia poszła do lekarza rodzinnego. Ten stwierdził anemię, przepisał witaminy. Niestety, nie pomagały, a było tylko gorzej… W końcu starsza siostra Kasi ponownie zabrała ją do lekarza i wtedy wymusiły skierowanie do neurologa. A potem posypała się lawina.
Tomografia komputerowa wykazała ogromny guz na mózgu z licznymi naciekami. Lekarze mogli zaproponować tylko chemię z zastrzeżeniem, że niewiele może pomóc. - Zgodziliśmy się, nie można było czekać, a alternatywy nie było… Po chemii była tragedia. Straciliśmy naszą Kasię na długie miesiące, nie było z nią właściwie kontaktu, to dla niej czas wyjęty z życia - czytamy na portalu siepomaga.pl - Skutkiem ubocznym chemii było ogromne łaknienie, Kasia non stop była głodna. W krótkim czasie przytyła 15 kilogramów.
- Gdy chemia przestała działać, wróciła świadomość i rozpacz, co się właściwie stało przez ostatnie miesiące… W desperacji przemierzyliśmy Europę wzdłuż i wszerz, szukając nadziei. Znaleźliśmy ją dopiero w Niemczech. Lekarze zaproponowali leczenie metodą immunoterapii. Między kwietniem a sierpniem 2019 Kasia poddała się pięciu seriom takiego leczenia - piszą najbliżsi młodej kobiety. - Po całej rodzinie pozbieraliśmy środki, zapożyczyliśmy się, gdzie się dało, by Kasia mogła przejść leczenie. Te przyniosło znakomite rezultaty! Całkowicie zniknęły nacieki, a guz został ustabilizowany. Dziś jest pod kontrolą, ale zagrożenie, że się rozrośnie, spędza nam sen z powiek.
Niestety, ostatnie badanie wykazało zmiany wskazujące na to, że może się obudzić w każdej chwili! Immunoterapia powinna być powtarzana raz na pół roku, rok. - Niestety, nas już na nią nie stać. Nie mamy już skąd pożyczyć… W akcie desperacji zadzwoniliśmy do Fundacji Siepomaga z prośbą o pomoc i ruszyliśmy ze zbiórką środków dla Kasi. Na jej jedyną szansę na życie - wyjaśniają.
Immunoterapia to jedyna nadzieja. Po diagnozie Kasia dostała maksymalnie pół roku życia, a wkrótce minie dwa lata. Poza drgającą ręką, szczęśliwie nie ma innych objawów. Kasia żyje, normalnie żyje i cieszy się każdym dniem. Dziś jednak paraliżuje wszystkich strach, co będzie jutro… Dlatego z całego serca proszą o pomoc.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze