Zakończona w czerwcu modernizacja Oczyszczalni Ścieków w Wołowie zmieniła osady ściekowe z kosztownego odpadu w granulat, który po certyfikacji ma trafić na pola i do ogrodów. Brakuje mu tylko jednego — nazwy. I o nią wołowskie przedsiębiorstwo wodno-kanalizacyjne postanowiło poprosić mieszkańców.
Przypomnijmy: inwestycja o wartości ponad 12,48 mln zł, dofinansowana z Rządowego Funduszu Polski Ład, objęła m.in. halę odwadniania i higienizacji, magazyn granulatu, instalację fotowoltaiczną oraz system sterowania SCADA. Najważniejszą zmianą nie jest jednak infrastruktura, lecz to, co dzieje się z osadami: przechodzą one pełny proces zagęszczania, stabilizacji, odwadniania, higienizacji i granulacji. Efektem jest sypki granulat, który — po zakończeniu procedury certyfikacyjnej — uzyska status produktu nawozowego i będzie mógł być stosowany w rolnictwie, sadownictwie, przy zakładaniu terenów zielonych i rekultywacji gruntów.
Procedura certyfikacyjna właśnie się rozpoczyna. Spółka uznała, że to dobry moment, by produkt zyskał wreszcie własne imię.
— Mamy technologię, mamy instalację i mamy produkt. Nie mamy nazwy, a „granulat z instalacji przetwarzania osadów" nie brzmi jak coś, co ktoś chciałby postawić w szopie obok konewki — mówi Rafał Borzyński, prezes zarządu PWK Wołów. — Uznaliśmy, że skoro surowiec pochodzi od mieszkańców, to i nazwa powinna od nich pochodzić.
Zasady konkursu są proste. Wystarczy wpisać swoją propozycję w komentarzu pod postem konkursowym na profilu PWK Wołów na Facebooku. Zgłoszenia przyjmowane są do 17 sierpnia 2026 roku, wyniki zostaną ogłoszone do 24 sierpnia. Komisja powołana przez spółkę wybierze jedną propozycję, która stanie się oficjalną nazwą handlową produktu. Liczba zgłoszeń od jednej osoby jest nieograniczona, a regulamin dostępny jest pod postem konkursowym.
Zwycięzca otrzyma beczkę na deszczówkę oraz roczny zapas gotowego produktu — do 500 kilogramów — wydawany po zakończeniu certyfikacji.
Kampanii towarzyszy krótki filmik promocyjny pod hasłem „Od tronu do plonu".
— Wiem, że hasło jest odważne i część osób uniesie brew. Ale mówimy o czymś, o czym w Polsce wciąż rozmawia się półgłosem, choć nie ma ku temu powodu. Nowoczesna oczyszczalnia to zakład produkcyjny, a nie wysypisko — mówi prezes Borzyński. — Jeszcze niedawno zagospodarowanie osadów było dla nas wyłącznie kosztem. Dziś rozmawiamy o wprowadzeniu na rynek certyfikowanego produktu nawozowego. Jeśli żart o tronie sprawi, że ktoś w Wołowie zainteresuje się tym, co dzieje się z jego ściekami — to warto było.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze