Wołowscy śledczy próbują ustalić, co doprowadziło do śmierci 36-latka. Do wypadku doszło pod koniec sierpnia. W Prokuraturze Rejonowej w Wołowie trwa śledztwo. Maszynista, który około 6.15 prowadząc pociąg pasażerski, zauważył człowieka leżącego na torach mostu kolejowego na Odrze w Brzegu Dolnym. Zaczął gwałtownie hamować. Klika godzin później, zwłoki 36-letniego mężczyzny wyciągnięto spod lokomotywy. - Czekamy jeszcze na wyniki sekcji zwłok - przekazuje Michał Gnyszka, zastępca prokuratora rejonowego w Wołowie. - Musimy ustalić dokładnie, który z pociągów przejeżdżających tego dnia przez most kolejowy doprowadził do śmierci mężczyzny. Trwają przesłuchania maszynistów i pasażerów z kilku składów. Może być tak, że nigdy nie dowiemy się, co 36-latek robił na torach i jak się tam znalazł. Mężczyzna nie był mieszkańcem naszego powiatu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nie zginął pod pociągiem, który około 6.15 przejeżdżał przez most na Odrze. Mogły to być składy kursujące o wcześniejszych godzinach, prawdopodobnie w nocy. - Liczymy, że wyniki sekcji pozwolą wyjaśnić pewne fakty - dodaje Michał Gnyszka.