Od dziś pacjenci mieli mieć możliwość otrzymywania leków w budynku szpitala w Wołowie w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Tak się jednak nie stanie.
Jak podaje Powiatowe Centrum Medyczne w Wołowie, Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny wstrzymał działania PCM, poddając w wątpliwość, czy lekarz pełniący dyżur może wydawać pierwszą dawkę leku bezpośrednio pacjentowi. To oznacza, że mieszkańcy powiatu wołowskiego wciąż muszą w nocy i święta jeździć po potrzebne lekarstwa do Wrocławia lub Lubina.
Tymczasem apteki w naszym regionie pozostają zamknięte – ich właściciele domagają się dopłat z budżetu powiatu za całonocne dyżury. Jak ustaliliśmy, kwoty, o których mowa, sięgają niekiedy horrendalnych sum.
- Od wielu miesięcy szukałem rozwiązania problemu zamkniętych w porze nocnej aptek. Jako zarząd rozmawialiśmy z aptekarzami – większość wskazała, że nie ma możliwości prowadzenia nocnych dyżurów ze względu na brak farmaceutów i bardzo małe zainteresowanie mieszkańców w tych godzinach. Jedna z aptek była gotowa podjąć się dyżurów, ale koszt takiej usługi oszacowała na blisko milion złotych rocznie - wyjaśniał członek zarządu powiatu Rafał Borzyński.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze