Reklama

Najbliższa przyszłość wołowskiego MKP. Rozmowa z trenerem Piotrem Bolkowskim

20/07/2019 10:45

CEL: STABILIZACJA

Trener Piotr Bolkowski obejmował drużynę, która na murawie nie utrzymała miejsca w gronie 4.ligowców, ale po całym szeregu poza sportowych perturbacji okazało się, że drużyna wołowskiego MKP pozostanie na dotychczasowym szczeblu futbolowej rywalizacji, a ponieważ w tak zwanym międzyczasie w kadrze zaszło już kilka istotnych zmian, niejako na ostatnią chwilę w drużynie pojawili się piłkarze, którzy mieli wzmocnić siłę ekipy. W takich okolicznościach zawsze pewne transfery okazują się przestrzelone, więc chociaż udany początek mógł nieco uśpić czujność, to jednak kolejne spotkania już w rundzie jesiennej pokazały, że w kolejnym sezonie nasza ekipa ponownie musi nerwowo walczyć o utrzymanie, co po fatalnym starcie wiosną okazało się ponad możliwości wołowskich zawodników. W rozmowie ze szkoleniowcem próbujemy znaleźć przyczyny kolejnego nieudanego sezonu oraz poznać plany na najbliższą przyszłość wołowskiego zespołu.

Reklama

W którym momencie rundy nasz zespół przegrał ligowy byt? Czy był to pojedynczy mecz, czy raczej pewien fatalny okres i gdzie leży tego przyczyna?

- Wierzyliśmy w utrzymanie się i walczyliśmy o nie do samego końca rozgrywek. Trudno wskazać konkretny moment czy spotkanie. Myślę raczej, że szalę przeważyły porażki poniesione jedną bramką. Było ich aż sześć.

Najgorszy wiosenny występ zespołu?

- Najsłabszy mecz rozegraliśmy z drużyną Sokoła Marcinkowice na własnym boisku. Przegrany 1:3

Jakie były główne przyczyny spadku?

Reklama

- Było ich kilka. Pierwsza to taka, że po utrzymaniu się w tamtym sezonie przy zielonym stoliku, byliśmy zmuszeni wraz z Zarządem Klubu budować na ostatnią chwilę nową drużynę. Nie wszyscy nowi zawodnicy się sprawdzili. Druga: po udanej rundzie jesiennej, znowu stanęliśmy przed tym samym zadaniem. Odeszli wyróżniający się zawodnicy: Oskar Majbroda (Lechia Dzierżoniów), Daniel Wałęga (kontuzja), Marek Gacek i Patryk Lofek (sprawy zawodowe), Grzegorz Wąsek (koniec wypożyczenia). Trudno było załatać te dziury, mimo że bramkarz Przemysław Harwat okazał się dużym wzmocnieniem. Trzecia: po perturbacjach organizacyjnych wszyscy zawodnicy wrócili do treningu dopiero na początku lutego, co niewątpliwie miało wpływ na wyniki w pierwszych meczach rundy rewanżowej. Czwarta wreszcie: większość drużyn walczących o utrzymanie poważnie się wzmocniła przed rundą rewanżową.

W porównaniu do rywali - czy nasz zespół zagrał na poziomie tkwiącego w nim potencjału?

Reklama

- Myślę, że tak. Aczkolwiek duch zespołu narodził się dopiero po kilku porażkach. Wtedy było widać, że drużyna jest zdeterminowana i wspólnie walczy do końca o ligowy byt. Wcześniej różnie z tym było. Trzeba też pamiętać, że w drużynie grała duża liczba młodych zawodników (nawet juniorów) i nie zawsze oni radzili sobie z presją wyniku.

Które zespoły daleko nam uciekły, a które - przynajmniej w teorii, były w naszym zasięgu?

- Poza naszym zasięgiem w rundzie wiosennej były trzy najlepsze zespoły ligi: Śląsk Wrocław, Górnik Wałbrzych i Polonia-Stal Świdnica. Z resztą graliśmy jak równy z równym. Szkoda zwłaszcza porażek z Mirkowem, Prusicami i Wielką Lipą, ponieważ w meczach z tymi rywalami byliśmy co najmniej równorzędnym przeciwnikiem.

Reklama

Czy drużyna potrzebuje kadrowej rewolucji? Czy raczej tylko kosmetycznych zmian - jeśli tak, to w jakich formacjach potrzeba najwięcej świeżej krwi?

- Wszystko zależy od celów postawionych przez Zarząd Klubu w nowym sezonie. Zespół ten na pewno potrzebuje stabilizacji.

Czy zespół w tym składzie jest w stanie skutecznie walczyć o powrót do 4.ligi?

- Podstawowym warunkiem jest pozostanie najlepszych zawodników, a to po spadku nigdy nie jest łatwe. Myślę, że bez wzmocnień jest to bardzo trudne zadanie, co pokazały zimowe sparingi z czołowymi drużynami ligi okręgowej.

Reklama

Proszę wskazać najmocniejsze i najsłabsze strony zespołu.

- Siłą tego zespół był kolektyw. Trudno doszukać się w nim gwiazd ligi. Kiedy realizowaliśmy założenia taktyczne grając z pełnym zaangażowaniem stać nas było na zdobycie punktów. Kiedy brakowało tego elementu, nie było zawodnika, który w pojedynkę zapewniłby nam zwycięstwo. Myślę, że niektórych stać na jeszcze lepszą grę, ale muszą sobie uzmysłowić, że na to trzeba ciężko pracować na każdym treningu.

Ewentualne kadrowe wzmocnienia i rozstania z zawodnikami.

Reklama

- Na pewno trudno będzie nam zatrzymać Michała Sikorskiego, podobnie jak Daniela Kamińskiego, którzy chcą dalej grać w 4.lidze. Prezes Robert Sadowski rozmawiał z zawodnikami i mieli oni zdecydować do końca poprzedniego miesiąca czy dalej chcą grać w Wołowie. Klub rozmawia też z wyróżniającymi się zawodnikami z niższych lig. Zobaczymy na pierwszym treningu - 16 lipca, na który serdecznie zapraszam wszystkich, którzy chcą spróbować swych sił w lidze okręgowej w barwach MKP.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości