Wracamy do sprawy z Brzegu Dolnego. Przypominamy: rozbudowa osiedli domów jednorodzinnych odsłoniła niedawno swoją mroczną stronę, gdy w materiale użytym do utwardzenia drogi odkryto płytę nagrobną niemowlęcia. Jak się okazuje, nie był to odosobniony przypadek. W międzyczasie otrzymaliśmy od jednej z mieszkanek film, który nagrała rok temu – widać na nim fragment zupełnie innego nagrobka. Zakład Gospodarki Komunalnej, pytany o źródło pochodzenia gruzu, unika odpowiedzi. A mieszkańcy pytają- skąd te tablice?
Przypomnijmy: pomiędzy nowo wytyczonymi działkami za stacją Orlen, w materiale przywiezionym do utwardzenia drogi dojazdowej, odnaleziono niedawno fragmenty cmentarnej płyty. Sprawa nabrała szczególnego ciężaru, gdy na jednym z odłamków udało się odczytać dane zmarłej w 1963 roku dziewczynki – Marii Wisłockiej. Płyta nagrobna niemowlęcia, którego pamięć powinna trwać w ciszy cmentarza, wylądowała w pyle placu budowy. Zgodnie z dziennikarskim obowiązkiem sprawdziliśmy tę informację, jednak w ewidencji pochówków cmentarza komunalnego w Brzegu Dolnym osoba o takich personaliach nie figuruje.
Nagranie sprzed roku zmienia perspektywę
W międzyczasie, gdy sprawa ujrzała światło dzienne, skontaktowała się z nami jedna z mieszkanek naszego miasta. Kobieta przesłała redakcji filmik, który nagrała rok temu, w kwietniu 2025 roku. Wideo zostało zarejestrowane niedaleko, na samym końcu ulicy Jaworowej – w miejscu, gdzie gmina sprzedała działki pod budowę. Na nagraniu wyraźnie widać, że w rozsypanym materiale drogowym leżał fragment zupełnie innego nagrobka.
Taki obrót spraw drastycznie zmienia perspektywę. Nie mówimy tu już o incydencie czy przypadkowym przeoczeniu pojedynczego kamienia na jednej z budów, ale o powtarzającym się, wysoce niepokojącym zjawisku.
Skąd pochodzi ten materiał? Wymowne milczenie ZGK
Brak informacji w oficjalnym spisie pochówków otwiera kolejne pytania o pochodzenie materiału zwożonego na nasze osiedla. Wcześniej Zakład Gospodarki Komunalnej (ZGK) potwierdził swój udział w pracach drogowych za stacją Orlen, ale jego przedstawiciele zasłaniali się niewiedzą, tłumacząc: „W chwili wykonywania prac nie było tam tablicy nagrobnej, w związku z czym nie mamy wiedzy na jej temat”.
Zgodnie z obietnicą postanowiliśmy drążyć temat i zapytaliśmy spółkę wprost: skąd pozyskiwany jest gruz konieczny do utwardzania dróg w naszym mieście? Póki co nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Być może gruz pochodzi z okolicznych sołectw, starych kwater zakonnych, a może z parafialnych nekropolii, których archiwalne księgi nie figurują w cyfrowych systemach?
Etyka w budownictwie a szacunek do historii
Widok gruzu wymieszanego z kawałkami cmentarnych płyt budzi naturalny opór. Nawet jeśli prawo budowlane dopuszcza wykorzystanie kruszywa z odzysku, to czy istnieje granica, której przekroczyć nie wolno? Płyta nagrobna nie jest zwykłym odpadem drogowym, to nośnik tożsamości i ślad czyjegoś istnienia. Wywożenie takich elementów jako wypełniacza pod koła samochodów wydaje się co najmniej nie na mejscu.
Jak widać, nasza społeczność nie przechodzi obok tego obojętnie. Będziemy nadal pytać o pochodzenie tego transportu i domagać się odpowiedzi od odpowiedzialnych instytucji. Pośpiech w budowaniu nowej rzeczywistości nie może odbywać się kosztem deptania pamięci o tych, którzy byli tu przed nami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze