Zespół Warzęgowianie od lat łączy muzykę, tradycję i rodzinne granie. W ostatnich dwóch latach jego członkowie występowali m.in. w Bułgarii i Czarnogórze, a także reprezentowali Dolny Śląsk podczas ogólnopolskich dożynek w Spale. Zespół nie ogranicza się już tylko do muzyki ludowej, a ważną częścią jego działalności pozostają również Mali Warzęgowianie. O tym, co wydarzyło się od jubileuszu zespołu, dlaczego rodzinne tradycje są tak ważne i gdzie Warzęgowianie chcą pojechać w przyszłym roku, rozmawiamy z Eugeniuszem Opydem.
- Od naszego ostatniego wywiadu minęły prawie dwa lata. Co ważnego wydarzyło się w tym czasie?
– Dwa lata temu, a właściwie niecałe dwa lata temu, bo wywiad ukazał się w grudniu, zostałem umieszczony w Encyklopedii Europejskiej Osobowości Rzeczypospolitej Polskiej. Materiały przygotowuje profesor z Poznania, natomiast samo wydawnictwo jest z Wielkiej Brytanii.
To jednak nie wszystko. Warzęgowianie otrzymali nagrodę województwa dolnośląskiego Silesia za działalność kulturalną. Otrzymałem również, razem z zespołem, wyróżnienie „Zasłużony dla Ziemi Wołowskiej”.
W ubiegłym roku ponownie byliśmy z zespołem w Złotych Piaskach na Balkan Folk Fest, a w tym roku pojechaliśmy na festiwal do Czarnogóry.
Dużym wyróżnieniem był również udział Warzęgowian w dożynkach ministerialnych w Spale. W ubiegłym roku wieniec z Warzęgowa został wyróżniony i dlatego mogliśmy uczestniczyć w tym wydarzeniu, reprezentując Dolny Śląsk.
- Ważnym wydarzeniem było też kolejne spotkanie na ganku w Warzęgowie?
– W tym roku organizowaliśmy je po raz jedenasty, chociaż w rzeczywistości było to już czternaste spotkanie. W pierwszych latach mieliśmy jednak na tyle dużo środków, że organizowaliśmy nawet dwa albo trzy spotkania w ciągu roku. Teraz odbywa się jedno.
Tym razem trochę zmieniliśmy formułę. Oprócz zespołów ludowych zaprosiliśmy również instrumentalistów. Byli między innymi Tadeusz Gibek, Lucjan Sadowski i zespół Bratersi. Tych instrumentalistów jest już naprawdę niewielu, nie tylko w muzyce ludowej, ale w ogóle.
Pan Tadeusz Gibek zagrał na gitarze utwory Beatlesów, a Lucjan Sadowski wraz z Bratersami wykonywał piosenki ludowe. Na koniec była jeszcze wspólna zabawa. Można więc powiedzieć, że spotkanie było mniej więcej pół na pół – muzyka ludowa połączyła się z innymi formami muzycznymi.
- Które z wydarzeń ostatnich dwóch lat szczególnie zapadło Panu w pamięć?
– Bardzo duże wrażenie zrobiło na nas wręczenie nagrody Silesia w Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. Była to bardzo uroczysta gala i moment, który na pewno mocno zapamiętaliśmy.
- A jak rozwijają się Mali Warzęgowianie?
– W tym roku byli na przeglądzie zespołów dziecięcych i młodzieżowych w Mąkolnie. Wcześniej mieliśmy też okazję reprezentować Dolny Śląsk podczas prezentacji regionu na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, niedaleko Kolumny Zygmunta. Występowały tam zespoły z różnych regionów, a my reprezentowaliśmy Dolny Śląsk. To było naprawdę duże i bardzo miłe wydarzenie.
- Warzęgowianie od początku byli zespołem wielopokoleniowym. Czy nadal udaje się tę tradycję utrzymać?
– Tak, cały czas to kontynuujemy. Pojawiają się również nowe osoby. Pani Asia Grobelna występuje z nami okazjonalnie, była już z nami kilka razy i bardzo ładnie śpiewa. Przyprowadza również swoje dzieci. Na ostatnim spotkaniu na ganku bardzo ładnie to wyglądało, kiedy występowały w naszych małych strojach ludowych.
- W tym roku Warzęgowo było również gospodarzem dożynek. Przygotowaliście cały obrzęd dożynkowy.
– Tak. Przygotowaliśmy cały program oparty na tradycyjnych tekstach i pieśniach. Opracowaliśmy cały obrzęd dożynkowy. Były pieśni związane z niesieniem plonu i wieńca, a pani Asia śpiewała między innymi „Zachodzi słoneczko”.
Zależało nam na tym, żeby ten obrzęd był możliwie autentyczny. Te pieśni znamy od pokoleń. Kiedy uczestniczyliśmy w dożynkach w innych miejscowościach, słyszeliśmy podobne teksty, choć czasami śpiewano je trochę szybciej albo w innym tonie. Szczegóły zależą od regionu, ale tradycja jest bardzo podobna.
- Skąd czerpiecie wiedzę o tych obrzędach?
– W dużej mierze jest to przekaz pokoleniowy. Te pieśni po prostu pamiętamy i śpiewamy je podczas dożynek. To jest coś, co przechodzi z pokolenia na pokolenie.
- Co jest dziś największym wyzwaniem dla zespołu?
– W tym roku problemem był przede wszystkim transport. Na koncerty i wydarzenia jeździliśmy własnymi samochodami. Tak było również w przypadku wyjazdu dzieci na przegląd. Na wszystkie koncerty w tym roku musieliśmy organizować transport we własnym zakresie.
Wsparcie dla zespołu jest, między innymi ze strony Wołowskiego Ośrodka Kultury, ale możliwości są ograniczone.
- Warzęgowianie działają już od wielu lat. Co Pana zdaniem sprawiło, że zespół przetrwał tak długo?
– Myślę, że przede wszystkim kultywowanie tradycji ludowej z pokolenia na pokolenie. Szczególne znaczenie ma tutaj muzykująca rodzina. Wielu członków zespołu pochodzi właśnie z rodzin, które od lat są związane z muzyką. Myślę, że tym cementem, który trzyma to granie i śpiewanie, są właśnie rodzinne tradycje.
Nasza rodzina uczestniczyła również w ogólnopolskich i międzynarodowych spotkaniach muzykujących rodzin. Po pandemii te spotkania przestały się odbywać, ale sama tradycja pozostała.
- Czy macie jeszcze jakieś muzyczne marzenia? Są miejsca, w których chcielibyście wystąpić?
– Z tego, co wiemy, organizatorzy zagranicznych festiwali sprawdzali w tym roku różne miejsca na Bałkanach. W przyszłym roku takim miejscem ma być Słoneczny Brzeg w Bułgarii. Wszyscy już właściwie zadeklarowali, że tym razem zamiast do Złotych Piasków pojedziemy właśnie tam.
Zależy nam, żeby pokazywać najlepsze zespoły i razem prezentować polską kulturę za granicą.
- Takie wyjazdy to jednak nie tylko występy?
– Oczywiście. Oprócz udziału w festiwalu mieliśmy również czas dla siebie. Była między innymi wycieczka statkiem i zwiedzanie. To bardzo fajne połączenie – możemy prezentować naszą kulturę, a jednocześnie poznawać inne regiony Europy.
Podczas ubiegłorocznego pobytu w Złotych Piaskach po raz drugi spotkaliśmy się z zespołem z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. To zespół z bardzo wysokiej półki. Organizujemy podczas festiwalu Wieczór Polski i mieliśmy okazję wspólnie śpiewać polskie pieśni. To było bardzo budujące.
Występowanie z takimi renomowanymi zespołami również motywuje nas do tego, żeby pracować jeszcze ciężej i jeszcze lepiej prezentować się na festiwalach.
- Dziś coraz mniej młodych osób potrafi grać na instrumentach czy śpiewać. Czy to jest również problem dla takich zespołów jak Warzęgowianie?
– Tak, zdecydowanie. Coraz mniej jest osób, które potrafią grać na instrumentach. Uważam, że przez pewien czas bardzo mocno zaniedbano edukację muzyczną młodzieży, do szkół wprowadzono przedmiot łączony - sztukę. Zamiast rozwijać muzyczną dziedzinę, odchodzono od niej i całe pokolenia zostały bez takich umiejętności. Dzisiaj wiele młodych osób nie potrafi ani grać, ani śpiewać.
- Czy chodzi przede wszystkim o szkołę?
– Tak. Kiedyś w szkołach były chóry, były zajęcia muzyczne, dzieci miały kontakt ze śpiewem i instrumentami. Dzisiaj często tego brakuje. Teraz muzyka została wprawdzie wprowadzona ponownie do szkół, ale problem polega na tym, że nie zawsze ma kto jej uczyć. Przez lata zwalniano nauczycieli, którzy mieli odpowiednie przygotowanie, a nowych nie przygotowano w wystarczającym stopniu.
- Ale może jest coś, co daje Panu szczególną nadzieję?
– Tak. Byliśmy niedawno na dożynkach w Spale, gdzie reprezentowaliśmy Dolny Śląsk. Występujemy w dolnośląskich strojach i prezentujemy pieśni dolnośląskie. Bardzo często ludzie podchodzili do nas i pytali: „Skąd wy jesteście? Jakie macie piękne stroje!”.
To pokazuje, że ten dolnośląski strój naprawdę robi wrażenie. Dolny Śląsk jest regionem, w którym mieszkają ludzie pochodzący z różnych stron Polski, dlatego spotykamy wiele różnych tradycji i strojów. Nasz strój dolnośląski opiera się jednak na tradycjach, które istniały tutaj.
Podczas dożynek nasze dziewczęta i młodzież z Małych Warzęgowian z dumą prezentowali te stroje. Robiono nam bardzo dużo zdjęć, pytano o ich pochodzenie. To było dla nas bardzo miłe i pokazywało, że możemy być dumni z tego, co reprezentujemy.
Dagmara Zielińska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze