Reklama

Roszady na szczycie tabeli okręgówki podczas piłkarskiego tygodnia. MKP traci mistrza

02/05/2024 13:02

W ciągu zaledwie 4 dni piłkarze wołowskiego MKP rozegrali 2 mecze, dwa razy z wrocławskimi zespołami. Niestety finał sobotniego wyjazdu był opłakany w skutkach.

Piłkarski, majówkowy szał nie odpuszcza. W tym tygodniu w naszej rodzimej okręgówce mecze rozgrywane są co 3 dni. To właśnie prawdopodobnie ta intensywność zakończyła serię zwycięstw wołowskiego zespołu. Od początku rundy, kiedy to MKP objęło pozycję lidera, sytuacja na szczycie tabeli była napięta. Między Foto-Higieną Błyskawicą Gać dzielił ich zaledwie jeden punkt, a rywale zza miedzy wygrywali pewnie każdy swój kolejny pojedynek. MKP natomiast wygrywało, ale często były to wyszarpane punkty w ostatnich minutach. W końcu intensywność przerosła graczy wołowskiego zespołu. Wyjazd na boisko Wratislavii Wrocław okazał się być zabójczy.

Wratislavia ma patent

Reklama

Nie ma co ukrywać - Wratislavia Wrocław w tej rundzie radzi sobie wyśmienicie, zwłaszcza u siebie. Pomimo faktu, że MKP a wrocławską drużynę dzieliło w tamtym momencie aż 20 punków przewagi, to można było się spodziewać takiego obrotu spraw. Wratislavia Wrocław w tym sezonie wielokrotnie udowadniała, że jest drużyną, z którą należy się liczyć. Już w tamtej rundzie zdołali wyciągnąć punkt z wołowskiego stadionu, a w tamtym sezonie pokonali wołowian dwa razy. Zdecydowanie widać, że wrocławscy piłkarze mają patent na podopiecznych Krystiana Januszewskiego. Teraz pozostaje liczyć na podtrzymanie dobrej formy Wratislavii, bo już w sobotę przyjeżdżają do nich gracze Błyskawicy Gać. Być może w ciągu tygodnia wrocławianie dwukrotnie strącą kogoś z pozycji lidera.

Odkuli się na własnym stadionie

Reklama

Niecałe 4 dni później, bo w środę z rana na wołowski stadion przyjechała kolejna ekipa z Wrocławia - Polonia Bielany Wrocławskie. Tym razem również nie było łatwo. Pierwsza połowa meczu bardzo toporna, do zapomnienia. Dopiero po zmianie stron, wprowadzone przez trenera Januszewskiego zaczęły działać. Decyzja o przesunięciu bardzo dobrze dysponowanego tego dnia  Oskara Juwy z obrony do środka pola była prawdziwym gamechangerem. Po zaledwie kwadransie po kontrze padła pierwsza bramka w meczu dla MKP Wołów. Po strzale z kontry bramkarz Polonii wypuścił piłkę z rąk co skrzętnie wykorzystał Kacper Głowieńkowski i tym samym zanotował kolejne trafienie w tym sezonie. Nie trzeba było długo czekać, a już po 5 minutach bramkarz Polonii po raz kolejny musiał wyciągać piłkę z siatki. Autorem drugiej bramki był Marek Gacek, który wykorzystał zamieszanie po wykonaniu rzutu wolnego i wpakował piłkę do bramki. Szybko potem goście jednak złapali kontakt i w końcówce było gorąco. Ostatnie 25 minut meczu to był festiwal niewykorzystanych stuprocentowych okazji. Więcej bramek już nie padło, mecz zakończył się wynikiem 2-1.

Reklama

Trzeba wygrywać

Biorąc pod uwagę formę obecnego lidera tabeli, o mistrzostwo będzie niebywale ciężko. Wszystko zależy od formy Błyskawicy. Mecz bezpośredni między MKP a Błyskawicą zakończył się bezbramkowym remisem i drużyny w tym sezonie między sobą już nie zagrają. Trzeba po prostu wygrywać każdy kolejny mecz i liczyć na wpadkę Foto-Higieny. Na objęcie ponownie pozycji lidera przez wołowski zespół był cień szansy, kiedy w poprzedniej kolejce na stadion w Gaci przyjechała drużyna WKSu Wierzbice, która musiałaby odnieść zwycięstwo. Zespół z Wierzbic ma w tej rundzie jednak ogromne kłopoty i dostali solidny łomot od Błyskawicy i przegrali 5-2. Końcówka sezonu już nam jasno sugeruje, że walka o mistrzostwo rozstrzygnie się jedynie między MKP a Błyskawicą. GKS Mirków również otrzymał lanie od Polonii Trzebnica i do drugiej pozycji brakuje im już aż 6 punktów i bardzo ciężko będzie im włączyć się do walki o baraże do IV Ligi. Oczywiście pod warunkiem, że MKP będzie odnosiło kolejne zwycięstwa.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości