W ciągu zaledwie 4 dni piłkarze wołowskiego MKP rozegrali 2 mecze, dwa razy z wrocławskimi zespołami. Niestety finał sobotniego wyjazdu był opłakany w skutkach.
Piłkarski, majówkowy szał nie odpuszcza. W tym tygodniu w naszej rodzimej okręgówce mecze rozgrywane są co 3 dni. To właśnie prawdopodobnie ta intensywność zakończyła serię zwycięstw wołowskiego zespołu. Od początku rundy, kiedy to MKP objęło pozycję lidera, sytuacja na szczycie tabeli była napięta. Między Foto-Higieną Błyskawicą Gać dzielił ich zaledwie jeden punkt, a rywale zza miedzy wygrywali pewnie każdy swój kolejny pojedynek. MKP natomiast wygrywało, ale często były to wyszarpane punkty w ostatnich minutach. W końcu intensywność przerosła graczy wołowskiego zespołu. Wyjazd na boisko Wratislavii Wrocław okazał się być zabójczy.
Wratislavia ma patent
Nie ma co ukrywać - Wratislavia Wrocław w tej rundzie radzi sobie wyśmienicie, zwłaszcza u siebie. Pomimo faktu, że MKP a wrocławską drużynę dzieliło w tamtym momencie aż 20 punków przewagi, to można było się spodziewać takiego obrotu spraw. Wratislavia Wrocław w tym sezonie wielokrotnie udowadniała, że jest drużyną, z którą należy się liczyć. Już w tamtej rundzie zdołali wyciągnąć punkt z wołowskiego stadionu, a w tamtym sezonie pokonali wołowian dwa razy. Zdecydowanie widać, że wrocławscy piłkarze mają patent na podopiecznych Krystiana Januszewskiego. Teraz pozostaje liczyć na podtrzymanie dobrej formy Wratislavii, bo już w sobotę przyjeżdżają do nich gracze Błyskawicy Gać. Być może w ciągu tygodnia wrocławianie dwukrotnie strącą kogoś z pozycji lidera.
Odkuli się na własnym stadionie
Niecałe 4 dni później, bo w środę z rana na wołowski stadion przyjechała kolejna ekipa z Wrocławia - Polonia Bielany Wrocławskie. Tym razem również nie było łatwo. Pierwsza połowa meczu bardzo toporna, do zapomnienia. Dopiero po zmianie stron, wprowadzone przez trenera Januszewskiego zaczęły działać. Decyzja o przesunięciu bardzo dobrze dysponowanego tego dnia Oskara Juwy z obrony do środka pola była prawdziwym gamechangerem. Po zaledwie kwadransie po kontrze padła pierwsza bramka w meczu dla MKP Wołów. Po strzale z kontry bramkarz Polonii wypuścił piłkę z rąk co skrzętnie wykorzystał Kacper Głowieńkowski i tym samym zanotował kolejne trafienie w tym sezonie. Nie trzeba było długo czekać, a już po 5 minutach bramkarz Polonii po raz kolejny musiał wyciągać piłkę z siatki. Autorem drugiej bramki był Marek Gacek, który wykorzystał zamieszanie po wykonaniu rzutu wolnego i wpakował piłkę do bramki. Szybko potem goście jednak złapali kontakt i w końcówce było gorąco. Ostatnie 25 minut meczu to był festiwal niewykorzystanych stuprocentowych okazji. Więcej bramek już nie padło, mecz zakończył się wynikiem 2-1.

Trzeba wygrywać
Biorąc pod uwagę formę obecnego lidera tabeli, o mistrzostwo będzie niebywale ciężko. Wszystko zależy od formy Błyskawicy. Mecz bezpośredni między MKP a Błyskawicą zakończył się bezbramkowym remisem i drużyny w tym sezonie między sobą już nie zagrają. Trzeba po prostu wygrywać każdy kolejny mecz i liczyć na wpadkę Foto-Higieny. Na objęcie ponownie pozycji lidera przez wołowski zespół był cień szansy, kiedy w poprzedniej kolejce na stadion w Gaci przyjechała drużyna WKSu Wierzbice, która musiałaby odnieść zwycięstwo. Zespół z Wierzbic ma w tej rundzie jednak ogromne kłopoty i dostali solidny łomot od Błyskawicy i przegrali 5-2. Końcówka sezonu już nam jasno sugeruje, że walka o mistrzostwo rozstrzygnie się jedynie między MKP a Błyskawicą. GKS Mirków również otrzymał lanie od Polonii Trzebnica i do drugiej pozycji brakuje im już aż 6 punktów i bardzo ciężko będzie im włączyć się do walki o baraże do IV Ligi. Oczywiście pod warunkiem, że MKP będzie odnosiło kolejne zwycięstwa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze