Ciągłe fałszywe alarmy w Zamku Piastowskim wykończają mieszkańców. System alarmowy w siedzibie Starostwa Powiatowego w Wołowie włącza się o najmniej oczekiwanych porach – w tygodniu, w weekendy i w święta. Pisk nie daje żyć ani w dzień, ani w nocy, gdy urząd jest zamknięty.
Życie w sąsiedztwie zabytkowego Zamku Piastowskiego w Wołowie miało być urokliwe, a stało się prawdziwym koszmarem. Wszystko przez wyjący bez opamiętania alarm w budynku Starostwa Powiatowego. Lokatorzy pobliskich kamienic i domów mówią wprost: miarka się przebrała, mamy tego serdecznie dość!
Syreny uruchamiają się regularnie, bez względu na porę dnia czy dzień tygodnia. Nie ma znaczenia, czy to środek roboczego tygodnia, niedzielne popołudnie, czy środek nocy w dni świąteczne. Gdy urzędnicy wracają do domów, mieszkańcy okolicznych ulic zaczynają walkę o spokój. Fałszywe alarmy wybudzają dzieci, nie pozwalają odpocząć i doprowadzają ludzi do szewskiej pasji.
– Ile można wytrzymać wycie w środku nocy? Urząd jest zamknięty, nikogo tam nie ma, a alarm potrafi wyć godzinami, zanim ktoś przyjedzie go wyłączyć. Chcemy po prostu normalnie żyć i spać – skarżą się rozżaleni mieszkańcy.
Problem powtarza się od dłuższego czasu, a cierpliwość sąsiadów Starostwa Powiatowego w Wołowie się wyczerpała. Mieszkańcy domagają się od władz powiatu i administratora obiektu natychmiastowej naprawy wadliwego systemu oraz skutecznego rozwiązania problemu.
Czy urzędnicy w końcu usłyszą głos swoich sąsiadów?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze