Reklama

Strażak, dowódca, radny - wszystko sprowadza się do bezpieczeństwa mieszkańców. Mł. kpt. Jakub Jarmuszczak o swojej drodze i odpowiedzialności

Służbę w straży pożarnej rozpoczął jako 10-latek w Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej OSP Krzydlina Mała. Dziś, po latach służby, kolejnych funkcjach dowódczych, studiach i doświadczeniach zdobywanych podczas działań ratowniczych w Polsce oraz misji we Francji i Grecji, stoi na czele JRG PSP w Wołowie. Od sierpnia funkcję Dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej pełni mł. kpt. Jakub Jarmuszczak.

Ten tekst ukazał się w Kurierze Gmin z 29 września 2026 r. - POBIERZ

W rozmowie opowiada o swojej drodze do obecnego stanowiska, odpowiedzialności za strażaków i decyzjach podejmowanych podczas akcji. Mówi także o tym, jak zmienia się praca strażaka, nowych zagrożeniach, przygotowaniu JRG Wołów do poważnych zdarzeń oraz o swoich doświadczeniach z pracy radnego i społecznika. Pytamy również o jego plany i cele związane z kierowaniem jednostką.

 

- Niedawno awansował Pan na stanowisko dowódcy. Jak Pan przyjął tę decyzję i co ten awans oznacza dla Pana zawodowo?

Reklama

- Decyzję o powierzeniu mi stanowiska Dowódcy JRG PSP w Wołowie przyjąłem z dużą satysfakcją, ale przede wszystkim jako wyraz zaufania i odpowiedzialności. To dla mnie ważny moment i nowe wyzwanie zawodowe. Awans oznacza większą odpowiedzialność za funkcjonowanie jednostki, bezpieczeństwo strażaków i jakość naszych działań. Chcę wykorzystać zdobyte doświadczenie i dalej rozwijać JRG. Najważniejsza jest dla mnie praca zespołowa, wzajemne zaufanie i dobre przygotowanie strażaków do realizacji zadań – wszystko z myślą o bezpieczeństwie mieszkańców.

- To zwieńczenie pewnego etapu służby. Jak wyglądała Pana droga zawodowa do obecnego stanowiska?

Reklama

- Moja droga w straży pożarnej rozpoczęła się, gdy miałem 10 lat i wstąpiłem do OSP Krzydlina Mała jako członek Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. W 2006 roku ukończyłem kurs podstawowy OSP, co pozwoliło mi wyjeżdżać do działań ratowniczo-gaśniczych. Wtedy pojawiła się myśl, aby połączyć pasję z pracą zawodową. W 2009 roku, po przejściu naboru, zostałem funkcjonariuszem PSP. Służbę zaczynałem jako stażysta, później ratownik-kierowca. Ukończyłem Centralną Szkołę PSP w Częstochowie, zdobywając kwalifikację technika pożarnictwa, a następnie pełniłem kolejne funkcje dowódcze. Równolegle ukończyłem studia z Bezpieczeństwa Narodowego i Zarządzania Systemami Bezpieczeństwa oraz studia podyplomowe w Akademii Pożarniczej, przygotowujące do kierowania działaniami ratowniczymi. W 2024 roku zostałem Zastępcą Dowódcy JRG, a od sierpnia pełnię funkcję Dowódcy JRG PSP w Wołowie. Jest to dla mnie ważny etap i duża odpowiedzialność.

Chciałbym również podziękować moim przełożonym za zaufanie i możliwość ciągłego podnoszenia kwalifikacji. Dziękuję także kolegom i rodzinie za wsparcie. Każdy etap tej drogi przygotowywał mnie do odpowiedzialności, którą dziś przyjmuję.

Reklama

- Co zmieniło się w Pana codziennej pracy po awansie? Za jakie działania i decyzje odpowiada Pan dziś bezpośrednio?

- Awans na stanowisko Dowódcy JRG przede wszystkim zwiększył zakres mojej odpowiedzialności i zmienił perspektywę patrzenia na funkcjonowanie jednostki. Jako Zastępca Dowódcy zajmowałem się bieżącą organizacją służby i zadaniami operacyjnymi, a dziś odpowiadam za funkcjonowanie JRG w szerszym, długofalowym wymiarze. Najważniejsze obszary to przygotowanie jednostki do działań, wyszkolenie strażaków, sprzęt, gotowość operacyjna, bezpieczeństwo ratowników oraz współpraca z innymi służbami i samorządem. Dla mnie najważniejsi są jednak ludzie. Chcę być blisko strażaków, znać ich potrzeby i wspólnie budować jednostkę, która będzie dobrze przygotowana do każdego zagrożenia. Ostatecznie wszystkie te działania mają jeden cel – zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom naszego powiatu.

Reklama

- Dowódca podczas akcji odpowiada nie tylko za powodzenie działań, ale też za bezpieczeństwo ludzi. Jak podchodzi Pan do tej odpowiedzialności?

- To jedna z najważniejszych odpowiedzialności dowódcy. Podczas akcji trzeba podejmować szybkie i przemyślane decyzje, często pod presją czasu i w oparciu o niepełne informacje. Zawsze staram się zachować spokój, właściwie ocenić sytuację i przewidzieć jej rozwój. Równie ważne jak skuteczność działań jest dla mnie bezpieczeństwo ratowników. Chcemy pomagać innym, ale naszym obowiązkiem jest również zadbać o to, aby strażacy bezpiecznie wrócili do swoich rodzin. Wszystkie decyzje podejmujemy więc z myślą o skutecznej pomocy i bezpieczeństwie zarówno poszkodowanych, jak i naszych ludzi.

Reklama

- Które doświadczenia z dotychczasowej służby najbardziej przygotowały Pana do roli dowódcy?

- Myślę, że przygotowały mnie przede wszystkim doświadczenia zdobywane na różnych etapach służby – od pracy w zastępie i bezpośredniego udziału w działaniach, przez pełnienie funkcji dowódczych, aż po pracę na stanowisku Zastępcy Dowódcy JRG. Każde z tych doświadczeń nauczyło mnie czegoś innego: podejmowania decyzji, odpowiedzialności za ludzi, współpracy i działania pod presją czasu. Bardzo ważne były również liczne szkolenia, kursy i studia, które pozwoliły mi rozwijać wiedzę i kompetencje.

Reklama

Najważniejsze jednak jest doświadczenie zdobywane wspólnie ze strażakami podczas codziennej służby i działań ratowniczych. To ono najlepiej przygotowuje do odpowiedzialności, jaka spoczywa na dowódcy.

- Czy jest akcja, która szczególnie zapadła Panu w pamięć – ze względu na skalę, ryzyko albo trudne decyzje, które trzeba było podjąć?

- Trudno wskazać jedną konkretną akcję, ponieważ każda jest inna i każda niesie ze sobą inne wyzwania. Jestem również członkiem modułu GFFFV, czyli modułu do gaszenia pożarów lasów w ramach międzynarodowych działań ratowniczych. Miałem okazję uczestniczyć w misjach we Francji i Grecji, gdzie skala pożarów i warunki prowadzenia działań były zupełnie inne niż te, z którymi spotykamy się na co dzień w Polsce. Te doświadczenia szczególnie zapadły mi w pamięć, ponieważ pokazały, jak ważne są przygotowanie, współpraca i właściwe podejmowanie decyzji. Jednak niezależnie od skali zdarzenia, najważniejsze zawsze pozostają bezpieczeństwo ratowników i skuteczna pomoc poszkodowanym.

Reklama

- Jak przez lata zmieniła się praca strażaka i zagrożenia, z którymi dziś mierzą się jednostki PSP?

- Praca strażaka bardzo się zmieniła – dziś nie jest to już tylko gaszenie pożarów. Jesteśmy przygotowani na różnego rodzaju zagrożenia: chemiczne, ekologiczne, radiacyjne, biologiczne, techniczne, a także działania medyczne czy zadania z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej. Współczesny strażak musi być naprawdę wszechstronny, stale się szkolić i posiadać wiedzę z wielu dziedzin. Zmieniają się zagrożenia i technologie, dlatego musimy cały czas podnosić swoje kompetencje, aby skutecznie reagować i zapewniać bezpieczeństwo mieszkańcom.

Reklama

- Jak ocenia Pan obecne przygotowanie jednostki do najpoważniejszych zdarzeń? Czego dziś najbardziej potrzeba – ludzi, sprzętu, szkoleń czy zmian organizacyjnych?

- Uważam, że JRG Wołów jest dobrze przygotowana do działań, również tych o dużej skali. Mamy doświadczonych i zaangażowanych strażaków, odpowiedni sprzęt oraz systematycznie podnosimy nasze kwalifikacje. Oczywiście zawsze można coś poprawić. Potrzebne są przede wszystkim dalsze szkolenia, rozwój specjalistycznych umiejętności i sukcesywne doposażanie jednostki w nowoczesny sprzęt. W straży pożarnej nie można jednak wskazać jednego elementu – ludzie, wyszkolenie, sprzęt i dobra organizacja muszą wzajemnie się uzupełniać. Wszystko po to, aby w sytuacji zagrożenia mieszkańcy mogli liczyć na szybką i profesjonalną pomoc.

Reklama

 

- Co jest najtrudniejsze w kierowaniu zespołem podczas działań, w których często decyzje trzeba podejmować w ciągu sekund?

- Najtrudniejsze jest połączenie szybkości podejmowania decyzji z właściwą oceną sytuacji. Podczas działań często mamy niewiele czasu i niepełne informacje, a od decyzji dowódcy może zależeć życie i zdrowie ludzi. Bardzo ważne jest zaufanie do strażaków i zespołu. Dowódca nie działa sam – musi dobrze znać swoich ludzi, ich możliwości i doświadczenie. Spokój, komunikacja i jasny podział zadań pozwalają działać skutecznie nawet w najbardziej dynamicznych sytuacjach.

Reklama

- Jest Pan również radnym. Czy doświadczenie wyniesione ze straży wpływa na sposób, w jaki patrzy Pan na bezpieczeństwo mieszkańców i funkcjonowanie samorządu?

- Zdecydowanie. Służba w straży nauczyła mnie przede wszystkim odpowiedzialności, pracy zespołowej i patrzenia na problemy przez pryzmat bezpieczeństwa mieszkańców. Jako radny i społecznik staram się wykorzystywać to doświadczenie, zwracając uwagę na kwestie związane z bezpieczeństwem, ochroną ludności, infrastrukturą oraz potrzebami lokalnej społeczności. Te role wzajemnie się uzupełniają. Zarówno jako strażak, radny, jak i społecznik chcę działać przede wszystkim dla mieszkańców, reagować na ich potrzeby i szukać konkretnych rozwiązań, które poprawiają bezpieczeństwo i jakość życia w naszej lokalnej społeczności.

- Jak oddziela Pan rolę funkcjonariusza PSP od działalności radnego? Czy są obszary, w których te dwie funkcje się ze sobą stykają?

- Te dwie role staram się wyraźnie rozdzielać. Służba w PSP jest moim obowiązkiem zawodowym, natomiast działalność radnego i społecznika to służba na rzecz lokalnej społeczności. Obie funkcje łączy jednak troska o bezpieczeństwo mieszkańców. Powódź była dobrym przykładem współpracy samorządu i straży, która pozwoliła nam sprawniej reagować i skuteczniej pomagać mieszkańcom. Za tę współpracę i zaangażowanie chciałbym podziękować wszystkim samorządowcom oraz osobom, które włączyły się w pomoc.

- Czy z perspektywy strażaka i radnego widzi Pan kwestie związane z bezpieczeństwem, które lokalnie wymagają dziś większej uwagi?

- Zdecydowanie. Bezpieczeństwo to obszar, o który trzeba dbać cały czas. Ważne jest przygotowanie na różne zagrożenia, odpowiednie wyposażenie i wyszkolenie służb oraz mieszkańców. Nowym wyzwaniem są zadania z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej, które w dużej mierze tworzymy od podstaw. Musimy reagować na nowe zagrożenia, ale przede wszystkim działać z wyprzedzeniem i budować odporność społeczną poprzez edukację i przygotowanie mieszkańców na sytuacje kryzysowe.

- Jakie cele stawia Pan sobie po awansie? Co chciałby Pan osiągnąć na nowym stanowisku?

- Przede wszystkim chcę, aby JRG Wołów była jeszcze lepiej przygotowana do różnego rodzaju zagrożeń. Chcę stawiać na ludzi, ich wyszkolenie, rozwój kompetencji i nowoczesne wyposażenie. Ważna jest również dobra współpraca z OSP, samorządem i innymi służbami oraz rozwój prewencji społecznej i edukacji mieszkańców. Chciałbym budować ich świadomość i odporność na zagrożenia. Ostatecznie wszystko sprowadza się do jednego celu – zapewnienia mieszkańcom bezpieczeństwa i sprawnej, profesjonalnej pomocy.

Dagmara Zielińska

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/10/2026 09:54
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości