Wracamy do sprawy tragicznego zdarzenia, do którego doszło w piątek, 20 lutego, na przejeździe kolejowym w Brzegu Dolnym. Redakcja Kuriera Gmin otrzymała oficjalne potwierdzenie z Prokuratury Rejonowej o wszczęciu śledztwa. Wiemy już, z jakiego artykułu prowadzone jest postępowanie i co grozi za spowodowanie takiego wypadku.
Przypomnijmy: do tragedii doszło około godziny 9:00 na przejeździe łączącym ul. Dębową z Al. Jerozolimskimi. Z ustaleń służb wynika, że mieszkaniec Brzegu Dolnego poruszający się rowerem został potrącony przez pociąg. Niestety, w wyniku odniesionych obrażeń mężczyzna zmarł na miejscu.
W odpowiedzi na zapytanie naszej redakcji, prokurator Paweł Dulębowski poinformował o formalnym rozpoczęciu procedur śledczych. – Informuję, że Prokuratura Rejonowa w Wołowie wszczęła śledztwo w sprawie wypadku komunikacyjnego z dnia 20 lutego 2026 r. w Brzegu Dolnym na przejeździe kolejowym przy ul. Dębowej, tj. o czyn z art. 177 § 2 k.k. – przekazał prokurator.
Śledczy zaznaczają, że na ten moment to jedyne oficjalne informacje. Pełniejszy obraz zdarzeń będzie możliwy dopiero po skompletowaniu całego materiału dowodowego przez Policję i przekazaniu go do prokuratury. Wcześniej prokurator Barbara Stelmachowicz podkreślała, że kluczowe będą również wyniki sekcji zwłok.
Kwalifikacja prawna przyjęta przez prokuraturę jest niezwykle poważna. Art. 177 § 2 Kodeksu karnego dotyczy spowodowania wypadku komunikacyjnego, którego skutkiem jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na zdrowiu.
W polskim prawie oznacza to, że:
Postępowanie ma wyjaśnić, czy doszło do naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu (lądowym, wodnym lub powietrznym).
Ponieważ skutkiem zdarzenia jest śmierć człowieka, sprawcy (jeśli zostanie ustalony i uznany za winnego) grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Śledztwo z tego artykułu jest prowadzone z urzędu.
Równolegle sprawę bada specjalna komisja kolejowa. Przedstawicielka PKP PLK, Marta Pabiańska, potwierdziła w rozmowie z Kurierem Gmin, że w momencie wypadku systemy zabezpieczające na przejeździe działały prawidłowo.
– Pod pociąg, pomimo działających zabezpieczeń, opuszczonych rogatek oraz włączonej sygnalizacji świetlnej i dźwiękowej, wtargnął rowerzysta – relacjonuje Pabiańska. To właśnie ustalenie, dlaczego doszło do zignorowania tych sygnałów, może być kluczowe dla komisji kolejowej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze