W 80. rocznicę ich męczeńskiej śmierci

10/03/2024 08:29

Łuny nad Wołyniem, które pojawiły się 80 lat temu, wkrótce przeniosły się na Polesie, Podole i całe Kresy Wschodnie, czyli ziemie obejmujące m.in. ówczesne województwa: poleskie, wołyńskie, tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie. Artykuł ten poświęcony jest pamięci zamordowanych Kresowianom oraz ich potomnym, jako testament pamięci w kolejną rocznicę rzezi z OUN – UPA (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińska Powstańcza Armia) w Palikrowach i Podkarmieniu.

Zbrodnia ludobójstwa w Palikrowach w dniu 12 marca 1944 roku.

12 marca 1944 roku dokonano zbrodni ludobójstwa na bezbronnej ludności polskiej, która schroniła się w słynnym Klasztorze O.O Dominikanów w Podkamieniu pow. Brody na Podolu oraz mieszkańcach znajdującej się w pobliżu klasztoru wsi Polikrowy. Zbrodnia ta, jak i wiele innych zbrodni dokonanych przez odziały SS – Galizein i terrorystów z OUN – UPA (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińskiej Powstańczej Armii) do tej pory nie została ukarana, jak napisał w swojej pracy dr Aleksander Korman " Nie ukarane Zbrodnie SS - Galizien z lat 1943-1945. Chodaczków Wielki, Huta Pieniacka, Podkamień, Wicyń i inne miejscowości" wydanej w Londynie w 1989 roku. W ostatnich latach ukazało się szereg pozycji książkowych poświęconych Polakom, których zamordowano na Wołyniu i Podolu. Oddają one dramat i tragedię naszych Przodków mieszkających onegdaj na Kresach oraz jednej z licznych wsi zamieszkałych przez spokojną i bezbronną ludność jaką była wieś Palikrowy. Powody tego są różne, nie zawsze autorom udało się dotrzeć do wszystkich świadków, zebrać dokumentację, gdyż wielu z nich umarło bądź rozproszyło się po wojnie po całym kraju i świecie. Pamiętam z dzieciństwa obraz mojej śp. Babci Marii Piątkowskiej z domu Mireckiej, kiedy nagabywałem ją, gdzie jest mój dziadek? - dlaczego mam tak mało wujków? Babcia Maria bardzo niechętnie wracała do wspomnień, a w jej pełnym cierpienia oczach błyszczały wielkie krople łez. Teraz po latach zrozumiałem, że ogólnikowe: "zostali pomordowani przez banderowców w niedzielę 12 marca 1944 roku za Bugiem", miało oszczędzić mi i licznemu rodzeństwu przeżywania koszmaru opowieści o tej potwornej zbrodni. Później po latach, będąc na studiach w Warszawie spotkałem się z Józefem Cymbalistą mieszkańcem Palikrowów, który dokończył mi opowieść o tej tragicznej niedzieli: "Strumień przy łące, gdzie mordowano całe rodziny Polaków zabarwił się na czerwono...". Nie zapisałem niestety wówczas tej relacji, ale pamiętam ile kosztowały te wspomnienia mojego rozmówcę – sąsiada moich dziadków. Podczas spotkania w Gorzowie Wielkopolskim z Panem Janem Lisem, żyjącym świadkiem ludobójstwa w Palikrowach, dopowiedział mi on kolejne fakty o tej krwawej niedzieli i przekazał swoje wspomnienia.

Materiały IPN, jeden z przywódców UPA z Podkamienia, który ukrywał się po wojnie w Wołowie (podejrzany i skazany za udział w napadach na Palikrowy, Hutę Pieniacką i Podkamień). autor: Wojciech Orłowski (Z archiwum)

"MORTUS VIVENTES OBLIGANT"

– Ta łacińska maksyma oznacza, że umarli zobowiązują żywych. Przed wielu laty otrzymałem od mojego ojca, Śp. Kazimierza Piątkowskiego kserokopię maszynopisu A. Wiśniewskiego, zatytułowaną "Klasztor Ojców Dominikanów w Podkamieniu Podczas Napadu Band Ukraińskich. W Marcu 1944 roku. Napisał O. Józef, M. Burda, O.P. Żółkiew 1944 r.". Wówczas to tato powiedział mi, "pamiętaj i przekazuj ten testament innym". Ówczesny przeor OO. Dominikanów utrwalił tragiczne dzieje Palikrowów, zachęcony do tego przez księdza Arcybiskupa Eugeniusza Baziaka i swoich braci zakonnych. Zapis wydarzeń sporządzony został w postaci kroniki tamtych tragicznych dni, od 5 listopada 1943 do 31 sierpnia 1944 roku i składa się z trzech części. W przeddzień Święta Zmarłych, jako "Testament z Kresów" przedstawiam wybrane fragmenty pierwszej i drugiej części kroniki, która dotyczy wsi Palikrowy, a zatytułowana jest ona: "Klasztor Ojców Dominikanów w Podkarmieniu w Czasie Napadu Bandytów Ukraińskich, od dnia 11 marca 1944 roku do dnia 20 marca 1944 roku". Uzupełnieniem kroniki jest lista zamordowanych w Palikrowach w dniu 12 marca 1944 sporządzone przez Ojca Marka Krasa - Przeora i Proboszcza Parafii Ojców Dominikanów w Podkamieniu w 1944 roku.

W powiecie wołowskim i w całej Polsce oraz na świecie żyje jeszcze wiele rodzin posiadających swe korzenie na Podolu, a i w samych Palikrowach i Podkamieniu. Pamięci ich pradziadów, dziadów, potomków oraz ku przypomnieniu żyjącym przedstawiam za zgodą autora, wspomnienia Pana Jana Lisa, żyjącego świadka wydarzeń w Palikrowach oraz fragmenty wspomnianej wyżej książki jako "Testament Ofiar na Kresach Wschodnich" - kierując się znaną dewizą "WYBACZYĆ – NIE ZNACZY ZAPOMNIEĆ".

JAN LIS - Moje smutne wspomnienia z Palikrów. Część I. Za zgodą autora.

Mieszkałem z Rodzicami we wsi Palikrowy, gmina Podkamień, powiat Brody, woj. Tarnopol na Podolu. Swoje wspomnienia zamieszczam na stronie mileńskiej z tego względu, że Ojciec mój Józef Lis (z Mateuszków ) urodził się na Milnie i tam mieszkał z rodzicami do czasu pełnoletności. Ożenił się w Palikrowach z Katarzyną z domu Krompiec. Ojciec Mamy Jan Krompiec również pochodził z Milna, był bratem Stacha Krompca. Na Milnie była wielka moja rodzina po mieczu i kądzieli. Adam Lis brat ojca, siostra ojca po matce Anna Zaleska, wyszła za Deca. Do mojej rodziny zaliczają się również, Letcy, Krompcowie, Szeligowie, Pawłowscy i wielu jeszcze innych, których nie poznałem. Wojna nas rozsypała po świecie i nie pozbieraliśmy się.

Działo się to jesienią 1943 roku w Palikrowach. Miałem wówczas dziesięć lat. Nie pamiętam dokładnie jaki był dzień i miesiąc ale spadł już śnieg. We wsi Palikrowy na Podolu zjawili się dwaj Niemcy w kompletnym ( rynsztunku) umundurowaniu i uzbrojeniu. Każdy z nich miał karabin dziesięciostrzałowy "Mauser" automatyczny i po kilka granatów. Obaj prosili o schronienie i pomoc w ukryciu się bo są dezerterami z niemieckiej armii. Razem z nimi przyszedł też Żyd. Obaj Niemcy doskonale mówili po polsku, Żyd też posiadał pistolet, dodatkowe magazynki i dwa granaty. Ludność polska naszej wsi bardzo się ucieszyła z pojawienia się tych Niemców. Mówiono, że to Polacy, którzy zdezerterowali. To ich przybycie napawało ludność Polską radością i umacniało w nadziei na lepsze czasy, na zwycięstwo.

 Wieś miała zorganizowaną obronę przed bandami ukraińskich rizunów. Wyglądało to tak, że pełniono nocą wartę. Wartownicy byli podzieleni na oddziały. Jedni pełnili wartę, a drudzy odpoczywali w wyznaczanych kolejno chatach . Zmiana warty i czas trwania zależały od pory roku, pogody, temperatury i jak długo można było być na stanowisku wartowniczym. Jesienią odnowiono zaporę na grobli na rzece Siorła. Zapora była umieszczona za wsią, pod Łysą Górą, w kierunku wsi Kutyszcze na łące mojego dziadka, Jana Krompca. Zapora spowodowała spiętrzenie i zalanie łąk wzdłuż wsi od strony wschodniej i północnej, wzmacniając z tej strony bezpieczeństwo przed napadem rizunów. Można było za to skupić większą uwagę na stronę południową i zachodnią. Oddzieliło to też niestety ludność mieszkającą za stawem i pogorszyło to ich bezpieczeństwo. Byli to w większości "Osadnicy Piłsudskiego". Całe osiedle to rdzenni Polacy. Na noc szli oni do centrum wsi do rodzin lub znajomych na nocleg. Na moście do Podkamienia i na moście do Kutyszcz nocą ustawiano kozły drewniane uzbrojone drutem kolczastym. Wartownicy byli zorganizowani wg wojskowej struktury. Mężczyźni, którzy służyli w Polskim Wojsku przed wojną, teraz umiejętności nabyte stosowali w organizowaniu zasad obrony przed bandami rizunów. Wielu mężczyzn posiadało broń. Była to broń różnego kalibru. Czasem nowa i doskonała, a czasem jakieś samopały lub przeróbki ucięte z długiego karabinu.

Organizacją obrony dowodzili: Józef Fedorowicz, Wawrzyk Ziombra (pseudonim Poleszuk), Piotr Bieguszewski, Wróbel i inni ale ja całości składu dowodzących nie pamiętam. Piotra Bieguszewskiego rizuny męczyli i chcieli go zmusić, by wydał nazwiska grupy dowodzącej obroną wsi. Wycinali mu orła na piersiach, obcięto mu uszy, bo nie słyszał ich pytań, ucięto mu język, włożono mu do kieszeni. Na koniec zawleczono go do stodoły

Dajczaków i tam go spalono. W naszej wsi został zastrzelony komendant ukraińskiej policji. Dokonał tego Tomasz Jurczenko ukrywający się przed wywozem na roboty do Niemiec. Zastrzelił on też ukraińskiego policjanta, swojego sąsiada, Jasia Sokiła ( przezwisko miał Woroczok ), który stale polował na Tomasza i jego brata Józefa, też ukrywającego się przed wywózką na roboty do Niemiec.

Pamiętam jak J. Sokił stojąc z grupką młodzieży ukraińskiej pokazywał pliki zdjęć, które zdobywał podczas pacyfikacji rodzin żydowskich. Odnosił się z pogardą w stosunku do tych ludzi , że byli bogaci, że pięknie ubrani itp. Ich zdaniem to wszystko godne pogardy. On zaś chełpiąc się rósł w ich oczach na bohatera w słusznej sprawie dla chwały Ukrainy.

Niemcy niechętnie odwiedzali naszą wieś, myślę, że się trochę obawiali. W wieczór Sylwestrowy 1943/44 roku pojawiła się partyzantka rosyjska. Jak wieś długa tak było pełno koni i partyzantów. Konie wiązali do płotów a ludność naszej wsi obficie je karmiła i gościła hojnie partyzantów. Oni zaś drogą radiową połączyli się ze swoim sztabem w Rosji i podawali swoje miejsce pobytu. Mówiono że było ich trzy tysiące. Byłem świadkiem, a było to w naszej chacie, jak jeden Niemiec i Żyd poprosili o przyjęcie ich w szeregi partyzantów. Słuchałem jak oficer partyzant zapoznawał ich z regulaminem partyzantki. Ten Żyd w owym czasie podawał się za Tadeusza, mieszkał w naszym domu. Mama moja szczodrze go karmiła, mówi:

Mój syn Władzio jest gdzieś daleko na Sybirze, zabrany jako syn kułaka, może go ktoś też nakarmi. Jeden z Niemców miał na imię Genek. Ten pozostał w naszej wsi. O świcie partyzanci poszli w lasy, ponoć w bory Sokolniki.

Była to niedziela 12 marca 1944 roku . Dzień ten rozpoczynał się piękną słoneczną pogodą. Śniegi już stopniały, tylko jeszcze w parowach, wąwozach były resztki. Słońce nagrzewało mocno czarną żyzną glebę, a nagrzane powietrze drgało w bez wietrzu. Wieś naszą otoczyła tyraliera rizunów wraz z SS manami z Galizien Tarnopol. W kierunku wsi oddano dwa wystrzały armatnie z szosy wiodącej do Podkamienia. Po tych wystrzałach uzbrojeni mieszkańcy nasze wsi uznali, że to wojsko niemieckie, regularne oddziały frontowe. Wydano rozkaz, by chować broń, bo z wojskiem walka jest daremna. Wpadliśmy w szpony hordy bandyckiej ukraińskich rizunów. Boże, taka pomyłka. Ukryliśmy się u sąsiada Ukraińca w wykopanym dole przykrytym stogiem słomy. Ta kryjówka była wykonana w wielkiej tajemnicy. W tym strasznym dniu ukryło się nas 24 osoby, razem z żoną tego Ukraińca, która jeszcze karmiła nas chlebem. Tu przesiedzieliśmy do wieczora. Gdy zapadła noc, wyszliśmy z ukrycia i ujrzeliśmy łuny płonących zabudowań rodzin polskich. Płonęły też zabudowania naszego serdecznego przyjaciela Jasia Jurczenki. Miał on kryjówkę pod jedną ze stodół. Była to zamaskowana piwnica, w której wykonano inne wejście tajemne, a wejście prawdziwe zakryto i zasypano. Mój Wujek Krompiec Piotr wiedząc, że tam są ukryci w piwnicy pod zgliszczami stodoły, otworzył z wielkim trudem, bo żar pogorzeliska utrudniał zbliżenie się. Otworzył i wołał po imieniu, ale nikt się nie odzywał. Udusili się wszyscy, łącznie z dziećmi dwanaście osób. Ja z moją siostrą Józią też szliśmy się tam ukryć, ale Jasio Jurczenko spotkał nas w sadzie swoim i powiedział, że on już tam wszystkich ukrył i zamaskował właz i też już tam nie wejdzie. Idźcie dzieci do domu - powiedział. Wieczorem stwierdziliśmy że on też jest wśród tych uduszonych. Ja powiadam że anioł nas zawrócił. Przyszła babcia mojego kolegi szkolnego, Tadzia Dańczuka z płaczem i słowami: dzieci moje nie mamy się już po co ukrywać, wasz tatuś i dziadek zostali zamordowani.

Wszyscy, cała gromadka szła ulicą i głośno płakała. Straszne ryki płonącego bydła wtórowały ich rozpaczy. Skoro świt uciekliśmy do wsi Maliniska , tam mieszkał wujek Stanisław Siczyński. Dotarliśmy tam wczesnym rankiem. Wszyscy jeszcze spali. Przerażeni szykowali nam śniadanie i słuchali o naszych strasznych przeżyciach. Nie trwało długo i tu wystrzał z armaty dał sygnał bandzie rizunów do zamykania okrążenia. Trzeba było znów uciekać. Tym razem z powrotem do naszej wsi. Bardzo długo strzelali za nami. Na szczęście nikogo z nas nie trafili. Razem z nami uciekała grupka dzieci, rodzeństwo - sześć osób, najstarsza dziewczynka była w siódmej klasie. Rodzice ich zostali zamordowani. Wróciliśmy do naszej wsi. Sąsiadka - Ukrainka, ukryła nas w swojej piwnicy, do której wejście było w stajni pod żłobem dla krów. Tam ukrywaliśmy się do wkroczenia Rosjan. Nie pamiętam ile minęło dni od czasu mordu Polaków (może dwa tygodnie) w naszej wsi do wkroczenia Rosjan. Od tego dnia przestaliśmy się ukrywać, też tego dnia spotkałem mego kolegę Kazika Moczarę. Ubrany był w płaszczyk cienki szarego koloru i szedł bardzo wolno podpierając się kijem gdzieś znalezionym. Był bardzo blady. Podbiegłem do niego i zapytałem: Kazik, co ci jest? Odpowiedział: Ja jestem ranny, byłem na łące i po skończonej akcji wylazłem spod trupów. Byłem w domu u swej babci, ale tam nikogo nie ma. Zjadłem wszystko co tam było i teraz idę do cioci ona nie wie, że ja żyję. Zapytałem: gdzie cię ranili, pokazał mi palcem rdzawą plamę na brzuchu. Tu mnie boli, ale kula nie wyszła bo nigdzie więcej mnie nie boli.

Poszedł do cioci. Żył jeszcze kilka dni. Rodzice Kazika i jego dwaj młodsi bracia też zostali zamordowani.

Janka Kobiakowska, (dziś po mężu Wasylinka) Maryna Dyszluk, stary Ukrainiec Kutniak i kilka innych Ukrainek w 12 marca podczas selekcji wskazywali na łące, kto jest Polakiem, a oprawcy od razu ustawiali ich w osobną grupę do rozstrzelania. Ustawiono dwa karabiny maszynowe, oprawcy przeżegnali się i wymordowali wszystkich Polaków. Potem poszukiwali wśród pomordowanych, żywych i rannych dobijając ich strzałami.

Po wymordowaniu Polaków, obrabowaniu i spaleniu ich domów, banda rizunów ukraińskich opuściła naszą wieś. Wieczorem kto przeżył szedł szukać wśród pomordowanych swoich bliskich. Poszedł też Jendruch Piontkowski szukać swojej żony, córeczki i synka. Wołał ich po imieniu. Odezwała się jego córeczka, "Tatusiu tu jestem ale podnieś mamusi bo mamusia umarła i leży na mnie, a ja mam postrzelaną nogę i nie mogę wstać. - A gdzie jest Kazio ? - Kazio leży obok bardzo długo drapał paluszkami ziemię nim umarł".

Tam też został zamordowany mój dziadek, Jan Krompiec, nie ma go w wykazie pomordowanych. Zginęła moja nauczycielka Nagi i jej mąż. Imion ich nie pamiętam. Zginęli również Polacy z Wołynia, którzy zamieszkali w naszej wsi. Było ich wielu. Przygarnięci po tragedii na Wołyniu. Oprawcy zdzierali z zabitych lepszą odzież i obuwie. Następnie przed spaleniem Polskich domów rabowali, ładowali na wozy i wywieźli dla swoich rodzin. Łup godny oprawców z UPA .Na pomniku, który stoi w miejscu gdzie wymordowano Polaków z mojej wsi, napisane jest że zginęło ich 367 osób z zaznaczeniem, że zginęli w czasie wojny. Zamordowano wiele więcej ale dziś już trudno ustalić ich nazwiska.

Po wojnie słyszałem jak matka Stefanii Dajczak opowiadała jak w Podkamieniu w Klasztorze OO Dominikanów po zakończonej akcji mordowania, odbywała się narada rizunów podsumowująca wynik mordowania. Dla ozdoby narady Panią Dajczak powiesili na jej wełnianym szalu w drzwiach sali narad na terenie Klasztoru. Szal się po chwili urwał, a ona spadła. Jeden z oprawców przebił jej pierś bagnetem. Ta, pozostawiona na zimnej posadzce w sali, w której były powybijane okna, przeleżała kilka dni. W dniu kiedy wywożono ciała pomordowanych z Klasztoru OO. Dominikanów do wspólnej mogiły, po zdjęciu jej z wozu przed złożeniem ciała do wspólnej mogiły, okazało się Pani Dajczak żyje, przed złożeniem ciała do wspólnej mogiły, pani usiadła. Udzielono jej pomocy. Następstwem powieszenia była utrata wzroku. Niemiec Gienek okazał się szpiegiem. Poszedł do Podkamienia, tam zameldował się na posterunku niemieckim. Zadanie wykonał. Dziś Ukraińcy nazywają swoich rizunów, zbrodniarzy, żołnierzami armii powstańczej. Co to za żołnierze, co siekierami zabijali małe dzieci? Będę usatysfakcjonowany jeżeli moje wspomnienia zostaną przyjęte.

Łączę pozdrowienia i ukłony szerokiej mojej Rodzinie, Polakom Milnianom i Podolanom.

Jan Lis, Gorzów Wlkp.

Krewni zabitych Polaków, którzy nadal żyją w Palikrowach. Mieszkańcy Wołowa i Brzegu Dolnego przekazują im dary. (Z archiwum)

JAN LIS - Moje smutne wspomnienia. Część II

Zimową nocą w roku 1943 a może 1944 ( dokładnie nie pamiętam ) z polskiej kolonii Zarudzie ( odległość około jednego kilometra ) do wsi Palikrowy przybiegł chłopak. Miał około szesnastu lat. Jego dom rodzinny napadli Banderowcy. Jemu udało się uciec. Na sobie miał tylko nocną bieliznę. Biegł po śniegu, który pokryty był twardą zlodowaciałą skorupą. Biegnąc boso po śniegu, ranił swoje stopy tak, że robił krwawe ślady. Przybiegł i prosił o ratunek dla swoich rodziców. Wartownicy samoobrony pełniący nocną wartę, zorganizowali odsiecz. Pojechali dwoma drogami tak, by oskrzydlić bandytów. Akcja się nie powiodła, Banderowcy zabili dwóch Polaków. Byli to, mężczyźni którzy uciekli z rodzinami z Wołynia przed Banderowcami. W domu państwa Waszkiewiczów ustawiono im katafalk. Widziałem rozpacz ich dzieci i żon.

W Podkamieniu na dziedzińcu Klasztoru OO Dominikanów jest głęboka studnia. Jak podają różne źródła, jej głębokość jest w granicach stu dziesięciu metrów. Kuto ją w litej skale około dwudziestu lat. Dziś ta studnia jest zasypana i zamurowano do niej dojście. Ta studnia jest grobem niezliczonej ilości ludzi, których tam wrzucili oprawcy Bandery. Dziś nikt nic nie mówi na temat tej studni. W Klasztorze OO Dominikanów było bardzo dużo rodzin polskich, które znalazły tam schronienie.

Zawartość tej studni trzeba zbadać i wyjaśnić. Gdzie zniknęła ta ogromna liczba rodzi Polskich ?

W maju 1944 roku zostaliśmy ewakuowani do Wiszniowca. miasta położonego nad rzeką Horyń. Ewakuowano wszystkich mieszkańców wsi Palikrowy, bo w odległości trzech kilometrów przebiegała linia frontu wojsk Armii Czerwonej i wojsk Armii Niemieckiej. W Wiszniowcu zamieszkaliśmy w domu o numerze sto trzy przy ulicy Kwacziwka u Ukrainki Borosiuk. Często przychodzili do jej domu enkawudziści i pytali, gdzie jest jej mąż.

Odpowiadała, że w Armii Czerwonej ( w Krasnej Armii). Kazali jej dać adres tej Armii, lub listy, które on do niej pisze. Mąż jej był w bandzie banderowskiej a ona nie miała żadnych listów.Którejś niedzieli wybrałem się z kolegami nad rzekę Horyń, by się pokąpać. Na przedłużeniu ulicy Kwacziwka była ulica Wesełiwka. Tędy szliśmy nad rzekę. W pewnym momencie zauważyłem wielu ludzi zgromadzonych na posesji spalonego domu. Ludzie gromadzili się kołostudni, która była na tym terenie. Co się okazało ? Koło studni stał żołnierz rosyjski, a w studni opuszczony na sznurach ojciec banderowca , który pomordował kilka rodzin polskich i wrzucił ich do tej studni. Jeden człowiek świecił do studni dużym lustrem odbitym światłem słonecznym. Temu w studni kazano wyciągać leżące tam ciała pomordowanych Polaków. Pierwsze ciało wyciągnięte należało do dziecka w wieku około jedenastu może trzynastu lat. Lekarz wojskowy stwierdził, że to chłopiec. Ciało było już w stopniowym rozkładzie. Chłopczyk ten miał odrąbanestopy i załamaną czaszkę. Obok niego klęczała matka, poznała swego syna, Rzewnie płakała. Ukrainiec - ojciec tego bandyty – chciał uciec, ale żołnierz wystrzelił z karabinu w powietrze i kazał mu wrócić. Nie mogłem dłużej patrzeć i odszedłem. Mieszkając w Wiszniowcu, mieliśmy okazję zobaczyć ruiny spalonego polskiego kościoła. Oprowadzał nas polski nauczyciel z Palikrów, Tadeusz Pludra. Uczył on przed wojną mego brata Władzia i siostrę Józię.Wtedy byli obecni moja siostra Józia, Tadeusz Pludra. Jego siostrzenica Wisia i ja.Stanęliśmy przed głównym wejściem do kościoła, Drzwi wejściowe były spalone, tylko przy zawiasach wisiały resztki zwęglonego drewna. Z wnętrza wydobywał się fetor. Pan Tadeusz Pludra powiedział, że to resztki rozkładających się niedopalonych ciał. Widok przygnębiający również był gdy spojrzeliśmy na Nowy Wiszniowiec za rzeką Horyń. Widać było drugi polski kościół też spalony.Jego białe tynki nad oknami pokryły czarne smugi. Tam już nie byłem.W tym momencie odwróciliśmy się, bo pod kościół podjechał wojskowy gazik, a w nimpolscy oficerowie. Na masce samochodu widniała biało - czerwona polska flaga. Łzy radości popłynęły z naszych. ucz.Jeszcze chcę wspomnieć, że za miastem Wiszniowcem były trzy wielkie zbiorowe mogiły. Mówili miejscowi, że leży w nich trzy tysiące pomordowanych Polaków i Żydów. W owym czasie przy tych grobach były postawione namioty i jak mówiono prowadziła tam badania Komisja Międzynarodowa. Wojsko pełniło straż i nie dopuszczano nikogo w rejon tych grobów.Na potwierdzenie moich opisów mam świadków w osobach Pani Janiny Cymbalistai Pani Stanisławy Pałczyńskiej. Obie Panie mieszkają w Warszawie.

KLASZTOR OJCÓW DOMINIKANÓW W PODKAMIENIU ORAZ OKOLICE PODCZAS NAPADÓW BAND UKRAIŃSKICH W MARCU 1944 ROKU. Sporządził O. Józef M. Burda O.P. Żółkiew 1944 r.

"... Niedziela dwunastego marca to najcięższy dzień dla Klasztoru i jego mieszkańców. O godzinie piątej rano, mimo zapowiedzi bandytów, że użyją siły i wejdą do Klasztoru – był spokój. Inżynier Sołtysik wysłał gońca do miasteczka na wywiad. Były wiadomości nie pomyślne, upewniliśmy się, że niestety, mamy sprawę z Niemcami, gdyż dowódcą bandy ukraińskiej był kapitan niemiecki. Łudziliśmy się nadzieją, że napadu na Klasztor nie będzie, albo że Niemcy przyjdą nam z pomocą i rozpędzą bandytów. Cóż powiedzieć możemy tym ludziom, którzy tłoczą się na korytarzach korytarzach i pytają co będzie? Nikt z nas nie umiał na to odpowiedzieć.

Tymczasem obserwatorzy na wieży kościelnej oznajmili, że trzy auta z armatami poszły w stronę Palikrów. Nie wiedzieliśmy, co to ma znaczyć. Dopiero później dowiedzieliśmy się o przeznaczeniu tych armat. W tym czasie, co i na Klasztor gotował się napad na Palikowy, przy czym użyto armat na bezbronną wioskę...".

"... Wszystkie szczegóły, które podaję zaczerpnąłem z opowiadań męczeńskiej wioski tych gospodarzy, którzy ocaleli.

W tym samym dniu. Kiedy na Klasztor w Podkarmieniu podały granaty z rak bandytów ukraińskich, ukraińskich Palikrowach mordowano Polaków: starców, kobiety i dzieci, oraz spalono trzydzieści domów. Około godziny dziewiątej poczęły padać pociski artyleryjskie na wioskę. Wszczął się popłoch wśród ludności, młodzież zbiegła do lasu, za uciekającymi poczęto strzelać z karabinów maszynowych. Wieś była otoczona przez bandytów. Miejscowi Ukraińcy poczęli rozsiewać wiadomości, że to front się zbliżył. Kiedy strzały armat zrobiły należyty popłoch wśród zdezorientowanej ludności weszli bandyci do wsi i poczęli nawoływać, aby wszyscy ze wsi wyszli na łąkę, koło rzeczki, gdyż tylko w ten sposób uratują swe życie. Oczywiście dużo ludzi posłuchało nawoływań bandytów, zwłaszcza starcy, kobiety i dzieci poszli na wskazane miejsce, rozpoczęło się legitymowanie: Ukraińcy zostali uwolnieni, a Polacy przeznaczeni na śmierć. O tej strasznej chwili masowego mordu nie wiele mogłem zasięgnąć wiadomości. Ci, którzy wyszli cało spod trupów, nie byli zdolni do opowiadania, a innych świadków na razie nie było.

Oto w jaki sposób napad na Palikowy przedstawia Ewa Jurczenko, naoczny świadek wypadków morderstwa Polaków.

"W Palikrowach, w niedzielę 12 marca 1944 roku, o godzinie dziewiątej rano już wioska została otoczona przez banderowców. Byli oni ubrani w mundury niemieckie, w kożuchy z białymi pokrowcami. Strzelali z armat do kaplicy, ale nie trafili. Przez godzinę było słychać strzelanie. Zabili Lisowską i spalili dwa zabudowania. Na wsi zrobił się krzyk.

Wieś wysłała swoich przedstawicieli do dowództwa banderowców. Posłani byli: Stanisław Krawczyk i Genowefa Jurczenko. Gdy wysłańcy zapytali, dlaczego strzelano do wsi, komendant banderowców odpowiedział, że we wiosce są bandyci, że tu byli partyzanci. Powiedziano posłańcom, aby z białymi chustami przeszli przez wioskę i zwołali wszystkich Polaków na łąkę, a oni t.j. banderowcy przejdą przez wioskę, zrobią rewizję w poszukiwaniu partyzantów. Wtedy Krawczyń odpowiedział: "Możecie szukać, ale u nas bandytów, ani partyzantów niema. Jeżeli znajdziecie, możecie nas pozabijać. Komendant na to odpowiedział: "My was bić nie będziemy, bo wy nam nie potrzebni, my chcemy bandytów". Idąc przez wieś mówiliśmy każdemu. Że to są banderowcy, ale nie chciano nam wierzyć. Mówiliśmy, aby nikt nie szedł na łąkę. Waszkiewicz Grzegorz i Kutniak Mikołaj byli z nami u komendanta i słyszeli wszystko, co się mówiło. Obaj porozmawiali ze sobą. Waszkiewicz poszedł w jedną stronę, a Kutniak drugą stronę wioski. Waszkiewicz prowadził banderowców przez pół wioski, pomimo że wiedział iż prowadzi bandytów. Doszedł z nimi do kryjówki, gdzie przebywali Polacy.

Podczas gdy banderowcy byli zajęci kryjówką, Waszkiewicz w dogodnym momencie odszedł od nich i począł uciekać do lasu. Bandyci szczekali do niego, gdy już był daleko.

W kryjówce chronili się: Jurczenko, stryjeczny brat, żona i dwie córki, oraz drugi Jurczenko, ojciec, syn, synowa i dziecko. Był tam jeszcze Ziombra i syn jego Józef. Bandyci zaprowadzili ich na łąkę. Chodzili po całej wiosce i ściągali Polaków na łąkę, mówili, że proszą na "mityng" – zebranie. Gdy ktoś uchylał się od pójścia we wskazanym kierunku, grozili śmiercią na miejscu. Niektórzy Polacy sami tam szli, zebrali się w gromadę i szli na "miting". Bandyci wszystkich zapraszali na łąkę, również Ukraińców. Dopiero gdy zebrało się bardzo dużo ludzi poczęto ich legitymować.

Odbywał się wtedy sąd. Polacy stanęli wzdłuż rzeczki, Ukraińców brano na bok. Polacy przeznaczeni na zabicie widzieli nad głowami swoimi krzyż w powietrzu.

Jurczenko Jan, mąż opowiadającej Ewy, pozostał w mieszkaniu, gdyż bolała go noga, a Franio poszedł na łąkę. Kiedy dokonano morderstwa, bandyci z Ukraińcami miejscowymi udali się do wsi. Banderowcy poczęli mordować, kogo znaleźli tylko w ukryciu i palić domy Polaków. Miejscowi Ukraińcy służyli tylko za przewodników, a mordowali bandyci. Gdy przyszli do Jurczenki Jana, ten siedział na łóżku. Pytali, czy jest Polakiem, odpowiedział, że tak i został zabity na łóżku.

W międzyczasie ukraińscy bandyci chodzili pomiędzy pomordowanymi na łące i mówili: "Kto żyje, niech wstaje i idzie do domu". Byli tacy, którzy się podnosili i tych natychmiast zabijano. Jurczenko Stefania leżała między trupami, przyszedł do niej bandyta, trącił ją i powiedział: "Wstań, ty Ukrainka, idź do domu". Ona nie wstała. Drugi bandyta mówił: " Ona zabita" – i odszedli. Którzy się poruszali, tych dobijano. Z trupów ściągano ubrania i buty.

Ze wsi zabrano krowy, konie, świnie i pognano w nieznanym kierunku. Około godziny czwartej po południu bandyci opuścili Palikowy. Wioska się paliła.

Na łące zostali żywi: Jurczenko Stefania, Bieguszewska Jadwiga, Piątkowska Jadwiga, Niedźwiecki Franciszek, Jurczenko Stanisława i Dańczuk Mieczysław, który wyszedł z łąki na podstawie dokumentów Piątkowskiego Ukraińca.

Na drugi dzień, to jest trzynastego marca był pogrzeb pomordowanych. Jurczenko Jan i jego syn Franio pochowani na cmentarzu w Palikrowach bez trumny. Synowie Jurczenki Stanisław i Marian zamordowani w Podkamieniu. Stanisław zamordowany w piwnicy organisty. Marian trzymał się swojej ciotki Wilczyńskiej. Wilczyński uciekł z dwoma córkami z Marian zabity ze swoją ciotką Wilczyńską".

Tyle zdołałem uchwycić z opowiadania Ewy Jurczenko z domu Iwaniec, która była świadkiem morderstw w Palikrowach.

W sąsiedniej wiosce Niemiaczu, dokąd zbiegli niektórzy z Palików, ukazały się ogłoszenia w języku ukraińskim: "Śmierć temu, kto Lacha ukrywać będzie !".

Cmentarz w Palikrowach w jednym dniu wielką przestrzeń pokrył mogiłami: słychać tam codziennie, o każdej porze dnia płacz i jęki wdów i sierot. Nie ma w Palikrowach rodziny polskiej, w której by nie brakło jednej, dwóch, trzech i więcej osób. Zostały nieletnie sieroty, przez sąsiadów i krewnych przygarnięte.

 

Podkamień. Pomnik ku czci pomordowanych Polaków. Miejsce pielgrzymek naszych mieszkańców. (Z archiwum)

Ktokolwiek jechać będzie z Podkamienia do Palikrów, niech zatrzyma się przy cmentarzu, okrytym mogiłami krwią świeżą przesiąkniętymi, a potem niech spojrzy w lewo przy moście, tam nad rzeczką, dwieście metrów od miejsca, gdzie stanął, lała się polska krew niewinna, a rzeka krwią płynęła. Do tego czasu jeszcze ślady krwi nie zatarte wraz szczątkami potarganych ubrań rozrzuconych czapek, które oglądałem własnymi oczami".

1.BACZEWICZ PIOTR

syn Michała i Marii Oczeretniuk ur. 1928

2. BEDNARSKI WŁADYSŁAW

syn Dominika i Józefy Rohatyńskiej ur. 15.07.1928

3. BEDNARSKI JÓZEF

syn Dominika i Józefy Rohatyńskiej ur. 12.01.1931

4. BEDNARSKI MARCIUSZ

syn Szymona i Apolonii Dańczuk ur. 18.09.1892

5. BIGOSZEWSKA AGNIESZKA

córka Dominika i Anny Szczerba ur. 31.12.1905

6. BIGOSZEWSKI PIOTR, krawiec

mąż opuszczonej żony Agnieszki Piotrkowskiej ur. 25.10.1902

7. CINCIRUK SALOMEA z domu Szamańska

wdowa po zm. Stefanie ur. 28.02.1898

8. CYMBALISTA MARIA z domu Morawska

żona opuszczonego męża Stefana ur. 05.05.1903

9. CINCIRUK ROZALIA

córka Stefana i Salomei Szamańskiej ur. 17.01.1924

10.CZARNA AGNIESZKA z domu Rohatyńska

żona opuszczonego męża Józefa ur. 27.04.1900

11.CZARNA KATARZYNA

córka Józefa i Agnieszki Rohatyńskiej ur. 30.01.1925

12.CZARNA MARIA z domu Ziombra

żona opuszczonego męża Mikołaja ur. 19.08.1910

13.CZARNY KAZIMIERZ

syn Mikołaja i Marii Ziombra ur. 21.09.1932

14.CZARNY STANISŁAW, rolnik

mąż opuszczonej żony Marii Dubyne ur. 03.09.1911

15.DAŃCZUK WOJCIECH, rolnik

wdowiec po zm. Marii Bednarskiej ur. 10.01.1874

16.DAŃCZUK PIOTR

mąż opuszczonej żony Anny Gorbal ur. 06.07.1912

17.DAŃCZUK Franciszek, rolnik

mąż opuszczonej Anny Sowińskiej ur. 13.07.1882

18.DAŃCZUK ANTONI, rolnik

mąż opuszczonej żony Elżbiety Paszko ur. 08.01.1880

19.DAJCZAK JAN, rolnik

mąż opuszczonej żony Marii Półtora ur. 31.03.1880

20.DAJCZAK WŁADYSŁAW

syn Jana i Marii Półtora ur. 11.04.1925

21.DEMSKA JÓZEFA z domu Marciniak

żona opuszczonego męża Juliana

przybyła z Michałówki, pow. Jarosław ur. 02.07.1905

22.DROZD STANISŁAWA

córka Józefa i Anny Sikora ur. 14.08.1927

23.GRUDZIŃSKI JÓZEF, rolnik

mąż opuszczonej żony Natalii Dmytrów ur. 18.03.1912

24.GRZĄDKA MIKOŁAJ, rolnik

mąż opuszczonej żony Anny Jadwinczuk ur. 12.12.1886

25.GRZĄDKA PIOTR, rolnik

mąż opuszczonej żony Marii Krawczuk ur. 11.02.1882

26.GRZĄDKA STEFANIA

córka Piotra i Marii Krawczuk ur. 25.03.1932

27.HANCZARUK BRONISŁAWA z domu Hnatczuk

żona opuszczonego męża Jana ur. 08.09.1914

28.HANCZARUK JÓZEF

syn Jana i Bronisławy Hnatczuk ur. 23.07.1938

29.HNATCZUK KATARZYNA

córka Walentego Walentego Rozalii Krawczuk ur. 11.06.1918

30.HIRSKI STANISŁAW

mąż opuszczonej żony Anny Smeczeczyńskiej

przybył z Michałówki pow. Jarosław ur. 70

31.JANKIEWICZ WŁADYSŁAW, rolnik

mąż opuszczonej żony Marii Tarzyńskiej ur. 30

32.JURCZENKO MICHAŁ, rolnik

mąż opuszczonej żony Rozalii Kozak ur. 30.09.1913

33.JURCZENKO JAN, rolnik

mąż Apolonii Szamańskiej ur. 07.12.1895

34.JURCZENKO APOLONIA z domu Szamańska

żona Jana ur. 01.01.1901

35.JURCZENKO FRANCISZEK, rolnik

mąż opuszczonej żony Antoniny Mireckiej ur. 13.01.1918

36.JURCZENKO JAN, rolnik

mąż opuszczonej żony Ewy Iwaniec ur. 03.07.1880

37.JURCZENKO MARIAN

syn Jana i Ewy Iwaniec ur. 07.11.1930

38.JURCZENKO FRANCISZEK

syn Jana i Ewy Iwaniec ur. 07.11.1930

39.JURCZENKO STANISŁAW

syn Jana i Ewy Iwaniec ur. 1916

40.JURCZENKO MARIA z domu Janiszyn

żona opuszczonego męża Dominika ur. 23.04.1889

41.JURCZENKO WOJCIECH

syn Dominika i Marii Janisz ur. 20.09.1924

42. JURCZENKO STEFANIA

córka Dominika i Marii Janiszyn ur. 11.02.1927

43.JURCZENKO JÓZEFA

córka Dominika i Marii Janiszyn ur. 22.12.1930

44.JURCZENKO TOMASZ, rolnik

mąż opuszczonej żony Marii Janiszyn ur. 13.01.1885

45.JURCZENKO BRONISŁAW

mąż Katarzyny Rohatyńskiej ur. 06.10.1921

46.JURCZENKO KATARZYNA z domu Rohatyńska

żona Bronisława ur. 12.08.1919

47.JURCZENKO KAZIMIERA

córka Bronisława i Katarzyny Rohatyńskiej ur. 02.11.1943

48.JURCZEKNO JÓZEF

syn Andrzeja i Marii Sowińskiej ur. 23.08.1920

49.JURCZENKO TOMASZ

syn Andrzeja i Marii Sowińskiej ur. 28.01.1922

50.JURCZENKO JADWIGA

córka Dominika i Marii Ziombra ur. 12.03.1923

51.JURCZENKO KATARZYNA

córka Jana i Marii Krawczuk ur. 20.09.1938

52.JURCZENKO ALBIN, rolnik

mąż opuszczonej żony Eudowii Grubalista ur. 01.03.1887

53.JURCZENKO ANDRZEJ, rolnik

mąż Wiktorii Morawskiej ur. 15.02.1920

54.JURCZENKO WIKTORIA z domu Morawska

żona Andrzeja ur. 03.02.1914

55.JURCZENKO JAN, rolnik

mąż Anny Żuławskiej ur. 22.04.1913

56.JURCZENKO ANNA z domu Żuławska

żona Jana ur. 19.04.1921

57.JURCZENKO ANTONI

syn Jana i Anny Żuławskiej ur. 1939

58.JURCZENKO ANNA z domu Kaźmierzów

żona opuszczonego męża Michała ur. 12.10.1903

59.JURCZENKO JÓZEFA

córka Michała i Anny Kaźmierzów

60.JURCZENKO TERESA z domu Hnatczuk wdowa po zm. Wincentym ur. 23.07.1879

61.JAMROZIK ANIELA z domu Hriska żona opuszczonego męża Władysława przybyła z Michałówki, pow. Jarosław

62.KAWECKA KATARZYNA z domu Telegra żona opuszczonego męża Kazimierza ur. 12.01.1889

63.KOBERNIK MARIA z domu Jurczenko żona Jakuba ur. 05.11.1892

64.KOBERNIK ANNA córka Jakuba i Marii Jurczenko ur. 15.01.1922

65.KOBERNIK STEFANIA córka Jakuba i Marii Jurczenko ur. 30.09.1924

66.KORZEŃ DOMINIK, rolnik mąż Marii Dmytruk ur. 03.08.1917

67.KORZEŃ MARIA z domu Dmytruk żona Dominika ur.

68.KORZEŃ MICHAŁ syn Jana i Anny Olejnik ur. 01.10.1923

69.KORZEŃ MARIA córka Jana i Anny Olejnik ur. 27.01.1929

70.KOWALCZUK WIKTORIA z domu Płaszko żona Stefana ur. 16.12.1884

71.KOWALCZUK STEFAN mąż opuszczonej żony Być ur. 19.12.1908

72.KRAWCZUK JACEK mąż Anny Morawskiej ur. 07.06.1902

73.KRAWCZUK ANNA z domu Morawska żona Jacka ur. 13.01.1912

74.KRAWCZUK WŁADYSŁAW syn Jacka i Anny Morawskiej ur. 01.01.1941

75.KRAWCZUK JAN wdowiec po zm. Rozalii Hawra ur. 19.01.1884

76.KRAWCZUK ANTONINA córka Jana i Rozalii Hawra ur. 01.12.1912

77.KRAWCZUK MARIA córka Jana i Rozalii Hawra ur. 06.01.1927

78.KRAWCZUK MICHAŁ mąż opuszczonej żony Antoniny Preisner ur. 24.09.1912

79.KRAWCZUK TEKLA z domu Ziombra żona opuszczonego męża Franciszka ur. 15.10.1890

80.KRAWCZUK CZESŁAW syn Franciszka i Tekli Ziombra ur. 29.07.1921

81.KRAWCZUK CZESŁAW, rolnik mąż Julii Składnik ur. 25.11.1898

82.KRAWCZUK JULIA z domu Składnik żona Czesława ur. 14.09.1892

83.KRAWCZUK ROZALIA córka Czesława i Julii Składnik ur. 13.02.1927

84.KRAWCZUK MARIA córka Czesława i Julii Składnik ur. 16.08.1929

85.KRAWCZUK ANDRZEJ mąż opuszczonej żony Anny Kłusak ur. 29.11.1873

86.KRAWCZUK FRANCISZKA z domu Koleśnik wdowa po zmarłym Wojciechu ur. 05.06.1882

87.KRAWCZUK JACEK, rolnik mąż opuszczonej żony Albiny Kawałkiewicz ur. 16.04.1907

88.KRAWCZUK JAN syn Jacka i Albiny Kawałkiewicz ur. 02.09.1939

89.KROMPIEC JAN mąż opuszczonej żony Ludwini Jurczenko ur. 29.09.1864

90.KROMPIEC STANISŁAW, rolnik mąż opuszczonej żony Marii Dańczuk ur. 30.11.1910

91.KSEJ JADWIGA z domu Waszkiewicz żona opuszczonego męża Michała ur. 01.11.1894

92.KUTNIAK ANNA z domu Ziombra wdowa po zm. Emilianie ur. 05.12.1884

93.KUTNIAK KAROLINA córka Emiliana i Anny Ziombra ur. 28.12.1909

94.KUTNIAK MAGDALENA córka Emiliana i Marii Ziombra ur. 16.11.1928

95.KRZYŻANOWSKI JÓZEF, rolnik mąż opuszczonej żony Zofii Sikora ur. 13.02.1890

96.KURZEL MICHAŁ, rolnik z Trościańiec mąż opuszczonej żony

97.LISOWSKA EUFEMIA z domu Ziombra żona opuszczonego męża Mikołaja ur. 27.03.1887

98.ŁAKOMSKI GASPARY, rolnik mąż Anny Czarnej ur. 07.01.1912

99.ŁAKOMSKA ANNA z domu Czarny żona Gasparego ur. 03.12.1908

100.ŁAKOMSKI JÓZEF syn Gasparego i Anny Czarny ur. 14.03.1938

101.ŁAKOMSKA ROZALIA córka Gasparego i Anny Czarny ur. 07.11.1943

102.MARCIAK PIOTR z Michałówki, pow. Jarosław mąż Anny ur. 47

103.MARCIAK ANNA z Michałówki, pow. Jarosław żona Piotra ur. 45

104.MARCIAK TADEUSZ z Michałówki pow. Jarosław, syn naturalny Józefa Marciak ur. 08.10.1922

105.MARCINIAK MARIA z domu Mierzwa żona opuszczonego męża Antoniego ur. 1888

106.MICHAŁKIEWICZ WIKTORIA z domu Marciak z Michałówki żona opuszczonego męża Stanisława ur. 22.12.1895

107.MICHAŁKIEWICZ EUGENIUSZ z Michałówki, pow. Jarosław syn Stanisława i Wiktorii Marciak ur. 10.10.1924

108.MOCZARY DOMINIK, rolnik mąż opuszczonej żony Marii Ziombra ur. 06.09.1894

109.MOCZARY MARIA córka Dominika i Marii Ziombra ur. 25.03.1928

110.MOCZARY JANINA córka Dominika i Marii Ziombra ur. 31.10.1032

111.MOCZARY JÓZEF syn Dominika i Marii Ziombra ur. 18.10.1935

112.MOCZARY PIOTR syn Dominika i Marii Ziombra ur. 11.01.1939

113.MOCZARY JAN, rolnik mąż Anny Ziombra ur. 10.01.1902

114. MOCZARY ANNA z domu Ziombra żona Jana ur. 09.05.1906

115.MOCZARY BRONISŁAW syn Jana i Anny Ziombra ur. 17.05.1929

116.MOCZARY TOMASZ, rolnik mąż Apolonii Waszkiewicz ur. 28.01.1906

117.MOCZARY APOLONIA z domu Waszkiewicz żona Tomasza ur. 17.09.1909

118. MOCZARY KAZIMIERZ syn Tomasza i Apolonii Waszkiewicz ur. 30.10.1932

119.MOCZARY JÓZEF syn Tomasza i Apolonii Waszkiewicz ur. 20.11.1934

120.MOCZARY STEFAN syn Tomasza i Apolonii Waszkiewicz ur. 15.08.1941

121.MOCZARY STANISŁAW syn Tomasza i Apolonii Waszkiewicz

122.MOCZARY KATARZYNA z domu Paszko wdowa po zm. Piotrze ur. 22.10.1873

123.MORAWSKA KATARZYNA z domu Piątkowska żona opuszczonego męża Stanisława ur. 24.01.1881

124.MUZYCZKA STANISŁAWA córka Gabriela i Salomei Kaźmierzów ur. 24.07.1928

125.NIEDŹWIECKA JÓZEFA z domu Bigoszewska żona opuszczonego męża Franciszka ur. 04.09.1925

126.NOWAK JANINA nauczycielka ur. 50

127.ORZEŁ KATARZYNA z domu Bednarska żona opuszczonego męża Franciszka ur. 21.03.1908

128.ORZEŁ JÓZEF syn Franciszka i Katarzyny Bednarskiej ur. 01.06.1929

129.ORZEŁ FRANCISZEK syn Franciszka i Katarzyny Bednarskiej ur. 03.08.1940

130.ORŁOWSKA JANINA przybyła z Drańczy Polskiej ur. 20

131.ORŁOWSKI BRONISŁAW z Drańczy Polskiej ur. 7 mieś.

132.PIĄTKOWSKI DOMINIK, rolnik mąż opuszczonej żony Anny Hnatczuk ur. 24.08.1889

133.PIĄTKOWSKA ANNA z domu Hnatczuk żona Dominika ur. 20.02.1883

134.PIĄTKOWSKI SYLWESTER syn Dominika i Anny Hnatczuk ur. 01.01.1927

135.PIĄTKOWSKI MAREK, rolnik mąż opuszczonej żony Anny Zachariasz ur. 25.04.1901

136.PIĄTKOWSKI KAZIMIERZ syn Marka i Anny Micher ur. 06.01.1931

137.PIĄTKOWSKI JÓZEF syn Marka i Anny Micher ur. 21.02.1929

138.PIĄTKOWSKI MICHAŁ, rolnik mąż Anny Krawczuk ur. 21.02.1895

139.PIĄTKOWSKA ANNA z domu Krawczuk żona Michała ur. 13.10.1888

140.PIĄTKOWSKI DOMINIK, rolnik mąż opuszczonej Agnieszki Hawra ur. 30.12.1901

141.PIĄTKOWSKA STANISŁAWA córka Dominika i Agnieszki Hawra ur. 02.11.1927

142.PIĄTKOWSKA JANINA córka Dominika i Agnieszki Hawra ur. 06.11.1933

143.PIĄTKOWSKA STEFANIA z domu Bednarska żona opuszczonego męża Andrzeja ur. 12.04.1914

144.PIĄTKOWSKI KAZIMIERZ syn Andrzeja i Stefanii Bednarskiej ur. 06.12.1939

145.PIĄTKOWSKI TOMASZ mąż opuszczonej żony Marii Mireckiej ur. 03.07.1901

146.PIĄTKOWSKI JÓZEF syn Tomasza i Marii Mireckiej ur. 12.12.1929

147.PIĄTKOWSKI JAN syn Tomasza i Marii Mireckiej ur. 24.06.1937

148.PIĄTKOWSKA MARIA córka Dominika i Elżbiety Krawczuk ur. 30.10.1918

149.PIĄTKOWSKI JÓZEF, rolnik mąż opuszczonej żony Anastazji Gamardek ur. 28.01.1877

150.PIĄTKOWSKI DOMINIK, rolnik mąż opuszczonej żony Marii Jakubowicz ur. 09.11.1878

151.PIOTROWSKI MICHAŁ, rolnik mąż opuszczonej żony Marii Haratiuk ur. 22.11.1905

152.PÓŁTORAK STANISŁAW, rolnik mąż opuszczonej żony Wiktorii Krawczuk ur. 05.07.1908

153.PÓŁTORAK WIKTORIA z domu Krawczuk żona Stanisława ur. 08.01.1911

154.PÓŁTORAK MARIA córka Stanisława i Wiktorii Krawczuk ur. 1936

155.PÓŁTORAK MICHALINA z domu Żyłyńska wdowa po zm. Antonim ur. 29.11.1898

156.ROHATYŃSKI JAN, rolnik mąż opuszczonej żony Honoraty Czuchra ur. 07.12.1901

157.ROHATYŃSKA ROZALIA z domu Dańczuk wdowa po zm. Wawrzyńcu ur. 04.09.1888

158.SIKORA JAKUB, rolnik wdowiec po zm. Katarzynie Wodeckiej ur. 80

159.SIKORA MARIA wdowa po zm. Adamie ur. 96

160.SIKORA MARIA z domu Telega wdowa po zm. Mikołaju ur. 1871

161.PŁOTNIK PAWEŁ, rolnik mąż opuszczonej żony Marii Kiesiak ur. 27.06.1908

162.SOPEL JÓZEF z Radymna, pow. Jarosław mąż opuszczonej żony Anny Niećko ur. 43

163.SOBOLEWSKI JAN z Michałówki, pow. Jarosław syn naturalny Katarzyny Sobolewskiej ur. 19

164.SUCHA ANIELA z domu Pacuła z Michałówki, pow. Jarosław wdowa po zm. Michale ur. 40

165.SUCHA SYRIA z Michałówki, pow. Jarosław córka Michała i Anieli Pacuła ur. 7

166.SUCHY TADEUSZ z Michałówki, pow. Jarosław syn Michała i Anieli Pacuła ur. 5

167.STASIUK WINCENTY, rolnik mąż opuszczonej żony Katarzyny Dyszluk ur. 07.01.1894

168.STRĄG STEFANIA z domu Drozd żona opuszczonego męża Władysława ur. 18.05.1925

169.STRĄG MICHAŁ syn Władysława i Stefanii Drozd ur. 16.01.1944

170.STRĄG WIKTORIA z domu Krawczuk żona opuszczonego męża Józefa ur. 20.10.1911

171.SZYMANEK MICHAŁ, rolnik mąż opuszczonej żony Barbary Krawczuk ur. 11.03.1894

172.SZYMANEK STEFAN, rolnik mąż opuszczonej żony Anny Piątkowskiej ur. 09.12.1898

173.SZERMETA MICHAŁ, rolnik mąż opuszczonej żony Marii Ziombra ur. 27.09.1883

174.SZYMAŃSKI ANTONI, rolnik mąż opuszczonej żony Marii Ziombra ur. 14.08.1893

175.SZYMAŃSKI STANISŁAW mąż Rozalii Kowalczuk ur. 15.05.1898

176.SZYMAŃSKA ROZALIA, z domu Kowalczuk żona Stanisława ur. 20.09.1907

177.SZYMAŃSKA ANNA córka Stanisława i Rozalii Kowalczuk ur. 23.04.1926

178.SZYMAŃSKI STEFAN syn Stanisława i Rozalii Kowalczuk ur. 16.12.1935

179.SMERECZYŃSKI JAN z Michałówki pow. Jarosław mąż opuszczonej żony Ireny Kałabska ur. 1905

180.TELEGA SZYMON, rolnik mąż opuszczonej żony Tekli Ziombra ur. 20.09.1869

181.WALAT STANISŁAW, rolnik mąż opuszczonej żony Róży Sokół

182.WŁOSIAK ADELA z domu Sucha z Michałówki, pow. Jarosław żona opuszczonego męża Michała

183.WAWSZKIEWICZ WIKTORIA z domu Jurczenko żona opuszczonego męża Grzegorza ur. 12.04.1910

184.WAWSZKIEWICZ ANNA córka Grzegorza i Wiktorii Jurczenko ur. 07.04.1933

185.WAWSZKIEWICZ BRONISŁAW, rolnik mąż opuszczonej żony Agnieszki Ziombra ur. 18.09.1904

186.WAWSZKIEWICZ KAZIMIERZ, rolnik mąż Marii Wawszkiewicz ur. 14.02.1914

187.WAWSZKIEWICZ TADEUSZ syn Kazimierza i Marii Wawszkiewicz ur. 14.12.1938

188.WAWSZKIEWICZ WIKTORIA z domu Karatkiewicz żona opuszczonego męża Jordana ur. 01.02.1906

189.WAWSZKIEWICZ MAGDALENA z domu Szczerba żona opuszczonego męża Pawła ur. 13.02.1911

190.WAWSZKIEWICZ EDWARD syn Jordana i Wiktorii Karatkiewicz ur. 08.12.1935

191.WAWSZKIEWICZ JANINA córka Pawła i Magdaleny Szczerba ur. 12.08.1933

192.WILCZYŃSKI DOMINIK, rolnik wdowiec po zm. Stefanie Teodorowicz ur. 30.01.1907

193.ZACHARIASZ ELŻBIETA z domu Padowicz żona opuszczonego męża Jana ur. 22.11.1880

194.ZACHARIASZ ANNA z domu Grządka żona opuszczonego męża Pawła ur. 19.12.1922

195.ZIOMBRA TEKLA z domu Bednarska żona opuszczonego męża Józefa ur. 15.06.1900

196.ZIOMBRA MICHAŁ, rolnik mąż Zofii Sełęga ur. 26.02.1890

197 ZIOMBRA ZOFIA z domu Sełęga żona Michała ur. 18.10.1910

198.ZIOMBRA WŁADYSŁAW syn Michała i Zofii Sełęga ur. 30.09.1934 

199.ZIOMBRA JAN syn Michała i Zofii Sełęga ur. 29.03.1936

200.ZIOMBRA FRANCISZEK syn Michała i Zofii Sełęga ur. 10.10.1940

201.ZIOMBRA DOMINIK, rolnik mąż opuszczonej żony Agnieszki Jurczenko ur. 26.11.1893

202.ZIOMBRA AGNIESZKA z domu Jurczenko żona Dominika ur. 25.06.1897

203.ZIOMBRA PIOTR, rolnik mąż opuszczonej żony Katarzyny Krompiec ur. 21.03.1897

204.ZIOMBRA JORDAN, rolnik mąż Pauliny Grządka ur. 20.08.1884

205.ZIOMBRA PAULINA z domu Grządka żona Jordana ur. 05.06.1889

206.ZIOMBRA KATARZYNA córka Jordana i Katarzyny Grządka ur. 02.03.1921

207.ZIOMBRA MARIA z domu Franków wdowa po zm. Łukaszu ur. 16.01.1861

208.ZIOMBRA JACEK, rolnik mąż opuszczonej żony Marii Hawra ur. 22.06.1869

209.ZIOMBRA MACIEJ, rolnik mąż opuszczonej żony Katarzyny Janiszyn ur. 28.01.1898

210.ZIOMBRA WŁODZIMIERZ syn Macieja i Katarzyny Janiszyn ur. 1939

211.MORAWSKI JAN, rolnik mąż opuszczonej żony Anny Kubiakowskiej ur. 04.11.1899

Podkamień. Do 16 marca 1944r. kureń UPA przy pomocy 4 pułku policji SS złożonego z ukraińskich ochotników zabił do 600 Polaków. (Z archiwum)

Józef Piątkowski

*Zebrał i opracował Józef Piątkowski, zdj. Wojciech Orłowski

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/05/2024 09:11

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Najnowsze wiadomości