Dwa tygodnie temu pisaliśmy, że do Sądu Okręgowego we Wrocławiu trafił akt oskarżenia przeciwko pracownikom PCC Rokita i spółki Lab Matic. Są oskarżeni z paragrafów 220, 156 i 157 kodeksu karnego. Śledztwo ciągnęło się sześć lat. Sprawą zainteresowała się, po nagłośnieniu przez media, prokuratura krajowa, a śledztwo przeniesiono do Wrocławia. Tam, po przesłuchaniu świadków i biegłych z medycyny sądowej i pracy, postawiono zarzuty sześciu pracownikom z kadry zarządzającej firm, ale pominięto jedną z ważniejszych osób - Piotra G, dyrektora BHP w PCC Rokita. Poszkodowani Krzysztof K., Mariusz K. i Wojciech W. - którzy mieli zatruć się rtęcią podczas pracy na terenie PCC Rokita chcieli, aby on także poniósł odpowiedzialność. Prokuratur jednak, po przesłuchaniu Piotra G., stwierdził, że nie był on bezpośrednio odpowiedzialny za nadzór nad tymi pracownikami. Uznał, że materiał dowodowy nie doje podstaw do przygotowania skierowanego przeciwko niemu aktu oskarżenia. Powołał się przy tym na opinię jednego z biegłych. Według niego Piotr G. nie był odpowiedzialny w zakładzie pracy za bezpieczeństwo i higienę pracy pracowników wydziału CTP-1. Jego rola sprowadzała się jedynie do przeprowadzania kontroli i przekazywania informacji o ewentualnych zaniedbaniach przełożonym.
Pokrzywdzeni odwołali się od decyzji prokuratura do Sądu Okręgowego we Wrocławiu, który zdecydował, że Piotr G. ma być przesłuchany i złożyć wyjaśniania. Sąd uzasadnił swoją decyzję tym, że decyzja o umorzeniu śledztwa jest przedwczesna, a materiał dowodowy został zebrany bardzo pobieżnie. Prokuratura według sądu pominęła zeznania świadków, w tym Bożeny K., lekarki, specjalisty medycyny pracy, która przeprowadzała badania pokrzywdzonych. To ona zeznała, że informowała telefonicznie Piotr G. o złych wynikach badań pracowników, a konkretnie o zawartości rtęci w ich moczu. Sąd uznał, że „osoby, które mają kompetencje zarządczo-kontrolne mają możliwość realnego kreowania warunków pracy i higieny”. Według sądu „w takiej sytuacji niezbędne jest określenie kompetencji i zakresu obowiązków Piotra G. i jego faktycznej roli w strukturze spółki”.
O co są oskarżeni inni pracownicy? Marcinowi E. (kierownikowi wydziału CTP-1), Jarosławowi P. (dyrektorowi Kompleksu Chlorowego), Marcinowi K. (zastępcy kierownika Wydziału CT -1), Markowi Z. (mistrzowi zmiany), Jerzemu T. (mistrzowi Lab Matic), Stanisławowi T. (kierownikowi Lab Matic), którzy nadzorowali prace przy usuwaniu rtęci na terenie PCC Rokita postawiono zarzuty z paragrafów 220, 157 i 156 kodeksu karnego. W wyniku zatrucia rtęcią mógł umrzeć Krzysztof K., a Wojciech W. i Mariusz K. mieli zmagać się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi”. O jednym z poszkodowanych - Krzysztofie K. - Kurier Gmin pisał już w 2015 roku w artykule zatytułowanym: „Od pół roku umiera w szpitalu, bo zatruł się rtęcią”.
Przypominamy fragment tej publikacji: „Jest sparaliżowany, ma zanik mięśni, oddycha przy pomocy respiratora. 32-letni Krzysztof, od listopada ubiegłego roku leży w Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Zatruł się rtęcią. - Pacjent jest w ciężkim stanie mówiła Monika Kowalska, rzeczniczka prasowa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Przed zdiagnozowaniem pracował w PCC Rokita, stąd prokuratura bada czy to tam uległ zatruciu”.
Na terenie zakładu przeprowadzone zostały liczne kontrole Państwowej Inspekcji Pracy i Sanepidu, ale niczego złego nie wykazały. Według kontrolerów wszystko było w porządku. Również firma PCC Rokita odnosiła się do wydarzeń:
„Wszystkie instalacje PCC Rokita posiadają stosowne pozwolenia, są też pod stałym nadzorem jednostek kontrolnych. Zakład spełnia najsurowsze normy unijne. PCC Rokita jest zakładem chemicznym z 70-letnim doświadczeniem. Z racji specyfiki prowadzonej produkcji, jesteśmy poddawani cyklicznie kontrolom wielu instytucji państwowych. Okoliczności sprawy są również dla nas wciąż niewyjaśnione. Jesteśmy otwarci na wszelką współpracę z jednostkami zaangażowanymi w ustalenie przyczyn i okoliczności zatrucia - kończy Marlena Matusiak”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze