Reklama

Muzyczny debiut w cieniu globalnych kryzysów. Rozmowa z Wiktorem Nawrotem

30/07/2026 15:00

Wiktor Nawrot, młody muzyk z Brzegu Dolnego, przygotowuje się do premiery debiutanckiego albumu „Wszystko już było”. W rozmowie opowiada o wpływie wielkiej polityki na autorskie teksty, poszukiwaniu empatii we współczesnym świecie oraz o wyzwaniach, z jakimi mierzą się lokalni artyści szukający w mieście przestrzeni do swobodnego rozwoju. Jego dwa single można znaleźć na Spotify i You Tube.

Cykliczność historii i apokaliptyczne wizje

– Twój debiutancki zbiór nosi tytuł „WSZYSTKO JUŻ BYŁO". To dość prowokacyjne hasło jak na młodego twórcę. Skąd takie poczucie i gdzie szukasz miejsca na swój unikalny głos?

– "WSZYSTKO JUŻ BYŁO" będzie nazwą albumu, na który będzie składać się ostatnio wydany singiel. Znajdzie się na nim również utwór o tym samym tytule. Nie chodzi tu o prowokację, a hasło funkcjonuje na albumie jako powracające spostrzeżenie dotyczące cykliczności świata. Nadchodzące utwory poruszają tematy wojen, władzy, nienawiści. Patrząc na otaczający mnie dziś świat ubolewam nad tym, że niczego nie nauczyliśmy się z podręczników do historii i że na Ziemi wciąż jest miejsce dla imperialistów i militarnych radykalistów.

Reklama

– „Taka piękna katastrofa" to klasyczny oksymoron. Co skłoniło cię do zestawienia w jednym tytule piękna z destrukcją?

– Utwór powstał pod wpływem emocji, które wzbudził we mnie słynny wpis Donalda Trumpa na platformie "X" z dnia 7.04, w którym sugerował, że tamtej nocy zginie cała cywilizacja. W obliczu wojny nuklearnej między mocarstwami jednostka jest bezsilna, a podmiot liryczny utworu zamiast rozpaczy wybiera obserwację i podziwianie rozbłysku "trzech tysięcy nuklearnych słońc". Określenie tej katastrofy jako czegoś "pięknego" jest słuszne, w końcu byłoby to ostatnie dzieło naszej cywilizacji.

Reklama

– W piosence „Hej, ludzie!" zwracasz się do słuchaczy bezpośrednio, w formie apelu. Jaki główny komunikat chcesz przekazać swoim rówieśnikom, a może właśnie starszym pokoleniom?

– Główny motyw piosenki, czyli "Hej, ludzie! Ja wam dzisiaj biję brawo! Nawet ziemia kręci się już w prawo." za pomocą ironii bezpośrednio krytykuje poglądy prawicowe. Nie chodzi jednak o różnice polityczne, a światopogląd. "Kręcenie się ziemi w prawo" oznacza tu zboczenie w kierunku wszechobecnej w ludziach nienawiści, bezduszności. Poprzez odwołanie do rewolucji przemysłowej nawiązuje również do kapitalizmu, który też zyskuje dziś popularność. Naiwnie chciałbym przekazać światu, że powinniśmy skupić się na czymś innym, zamiast wspierania polityki nienawiści powinniśmy zwrócić się ku empatii.

Reklama

 

Lokalna scena i brak przestrzeni do prób

– Jak z perspektywy debiutującego muzyka uważasz – czy młodzi twórcy mają tu realną przestrzeń do prób, swobodnego rozwoju i organizacji niezależnych koncertów?

– Miasto cierpi na brak sali prób. Jest tu dużo ambitnych muzyków, zainteresowanie takową np. w DOKu nie byłoby małe. Ostatnio w duecie z wokalistką Leną Semczuk często występujemy na lokalnych imprezach wiejskich i niestety niełatwo jest zorganizować próby przed koncertem. Opieramy się na próbach domowych, czasami próbujemy również w szkolnej auli lub prosimy organizatorów koncertów o możliwość skorzystania ze sceny. Takich projektów jak nasz jest trochę więcej, a podejrzewam, że byłoby jeszcze więcej, gdyby otworzyło się miejsce do rozwoju.

Reklama

– Jesteś dolnobrzeżaninem i uczęszczałeś do tutejszych szkół. Czy to właśnie w nich miałeś szansę odkrywać swój talent?

– Uczęszczając do ZSP nr 1 już grywałem koncerty, bowiem w końcowych latach podstawówki pełniłem funkcję gitarzysty w podwrocławskim zespole "Marvikal". Wydaje mi się, że szkoła zbytnio o tym nie wiedziała, a ja nie widziałem sensu, by się chwalić, skoro i tak nie miałem tam możliwości wykazania się. Sprawa zmieniła się po rozpoczęciu nauki w LO im. J.M Ossolińskiego, gdzie moja umiłowana nauczycielka fizyki wraz z panią pedagog prowadziły kółko muzyczne, które umożliwiało występy na szkolnych apelach i imprezach okolicznościowych. W liceum otrzymuję również wielkie wsparcie od mojej polonistki, która "pcha" mnie do lokalnych konkursów, np. do konkursu "Piosenka Zmieniająca Życie" w Lubiążu, gdzie w tym roku zająłem drugie miejsce w swojej kategorii wykonując autorski utwór "Hej dzieciak".

Reklama

 

Inspiracje, zaplecze i codzienne życie

– Twoje pierwsze produkcje mają już swoje określone brzmienie i charakter. Jacy artyści lub nurty wywarły największy wpływ na to, jak kształtujesz swój styl?

– Jestem wychowywany wśród muzyki alternatywnej. Rodzice słuchają polskiego rocka i punk rocka. W moich playlistach natomiast przeważa indie rock oraz nu-metal. Utwory projektu WiNa muzycznie wahają się w okolicach właśnie indie rocka, podczas gdy teksty są bliskie ideom punkowym.

– Proces twórczy i nagrania z pewnością pochłaniają mnóstwo energii. Czym zajmuje się Wiktor Nawrot, kiedy odkłada instrumenty? Masz inne pasje, które pozwalają ci złapać dystans?

Reklama

– Gdy odkładam instrument, zazwyczaj zakładam słuchawki. Muzyka towarzyszy mi codziennie, słucham muzyki nawet podczas czytania książek. À propos książek, obecnie skupiam się na lekturach szkolnych w związku z maturą, którą piszę w przyszłym roku. W czasie wolnym bardzo lubię czytać literaturę modernizmu. Wybiórczo oglądam również filmy i seriale, często gram w gry komputerowe.

– Wydanie własnego materiału na platformach streamingowych wymaga nie tylko odwagi, ale też sporo pracy organizacyjnej. Na czyje wsparcie w muzykowaniu możesz liczyć najbardziej – od strony mentalnej po produkcyjną?

Reklama

– Otrzymuję ogromne wsparcie od bliskich. Bycie rodzicem muzyka nie jest proste, sprzęt muzyczny jest drogi i tu wykazali się moi rodzice, którzy finansowali wszelkie lekcje, instrumenty, wzmacniacze gitarowe, efekty, kable, struny itd. Podczas występów zawsze mogę liczyć na wsparcie spod sceny od moich rodziców, dziewczyny oraz brata i jego narzeczonej, a to jest ważne, ponieważ jako początkujący artysta ważne jest dla mnie to, że przynajmniej ich oczy patrzą na mnie, zależy mi na ich aprobacie. Od strony produkcyjnej pomaga mi Tomasz Laskowski z dolnobrzeskiego TBL Records, u którego rejestruję swoje utwory. Powierzam mu również mix & mastering piosenek.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/07/2026 15:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości