Reklama

Wielki szlem

23/12/2016 09:22
Brazylijskie Ju-Jitsu wywodzi się ze swojego japońskiego pierwowzoru, ale zawiera także elementy zapasów oraz judo. Ten mieszany styl walki koncentruje się na walce w parterze, choć zawodnicy rywalizują również w stójce i zwarciu. Faktem jest, że ten mieszany styl sztuk walki zdobywa sobie coraz szerszą rzeszę zwolenników w naszym kraju, o czym świadczyć może rosnąca frekwencja na zawodach najwyższej krajowej ranki. W ścisłym topie takich imprez znajduje się łódzki Octopus CUP, którego trzecią edycję rozegrano w listopadzie. W stawce blisko 800 zawodniczek i zawodników z całego kraju do walki o kolejne cenne trofeum stanął także dolnobrzeżanin Łukasz Urbański, który jakiś czas temu cieszył juz się z tytułu mistrza Polski. Na łódzkich matach nasz reprezentant, broniący barw klubu Invictus Oborniki Śl., wystartował w kategorii Masters (76kg) zawodników, znajdujących się w grupie fighterów z niebieskimi lub białymi pasami. Tak było w teorii, gdyż poziom imprezy sprawił, iż zawodnicy stawiający pierwsze kroki w tej dyscyplinie sportu właściwie nie mieli czego szukać w listopadowej rywalizacji. Dolnobrzeżanin wystartował w stawce 16 zawodników i trudno powiedzieć, aby turniejowa drabinka ułożyła się dla niego szczęśliwie, gdyż już w pierwszej walce musiał zmierzyć się Michałem Bujalskim z Warszawy, z którym kilka tygodni wcześniej walczył w ścisłym finale Mistrzostw Polski. Przegrany z tej rywalizacji definitywnie żegnał się z zawodami, a to napięcie lepiej wykorzystał nasz reprezentant i po bardzo dobrym pojedynku zszedł z maty z awansem do kolejnej rundy (2-0). Pokonanie tak wymagającego konkurenta na samym starcie było niczym silny podmuch wiatru w sportowe żagle dolnobrzeżanina, który swoją zwycięską serię kontynuował w kolejnym pojedynku (2-0), zapewniając sobie miejsce w finale. Wszystkie walki dzielił niewielki odstęp czasu, więc obaj zawodnicy przystępujący do rywalizacji o najwyższy laur łódzkiej imprezy byli już bardzo zmęczeni, ale więcej sił na ten etap rywalizacji zachował Ł. Urbański, który nie pozostawił rywalowi żadnych złudzeń, pewnie punktując (5-0) i w przekonywującym stylu sięgając po zwycięstwo w tej prestiżowej imprezie. W ostatnich tygodniach dolnobrzeżanin sięgnął po dwa spektakularne sukcesy, przebojem meldując się w krajowej czołówce. Jego triumfy są więc czymś na kształt wielkiego szlema - zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, nic więc dziwnego, że sportowy apetyt naszego zawodnika rośnie i na najbliższy rok wyznacza on już sobie nowe cele - rywalizację na matach w Londynie bądź Monachium. Życzymy, aby jego starty nie tylko doszły do skutku, ale aby ich finał był taki, jak podczas tegorocznej edycji Octopus CUP.
Reklama

Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości