Radny powiatowy i członek Zarządu, Rafał Borzyński poinformował w mediach społecznościowych o złożeniu wniosku o likwidację Zespołu Szkół Specjalnych w Lubiążu. Jak wyjaśnił, powodem ma być rosnące obciążenie budżetu powiatu, które w 2026 roku według jego szacunków może wynieść około 2,5 mln zł dopłaty do funkcjonowania placówki. Z oferty korzysta niewielu uczniów z naszego powiatu, za to pracują tam nauczyciele.
|
Szkoła działa przy Wojewódzkim Szpitalu dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Lubiążu i kształci uczniów z całej Polski. Sprawa budzi pytania zarówno o finansowanie oświaty specjalnej, jak i o dalszy tryb wniosku. Pytamy radnego o szczegóły oraz możliwe konsekwencje dla budżetu powiatu i funkcjonowania placówki. - Kiedy dokładnie złożył Pan wniosek o likwidację Zespołu Szkół Specjalnych w Lubiążu i jaki jest dalszy formalny tryb procedowania tej sprawy? - Wniosek złożyłem podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia Zarządu Powiatu, ponieważ uważam, że dalsze udawanie, że problem nie istnieje, jest po prostu nieodpowiedzialne. Kwestia finansowania Zespołu Szkół Specjalnych w Lubiążu ciągnie się od kilku kadencji i nikt dotąd nie miał odwagi przeciąć tego węzła. Szkoła, która kiedyś potrafiła się bilansować, dziś stała się poważnym obciążeniem dla budżetu powiatu. Przez lata wysyłano pisma do Ministerstwa Edukacji i prowadzono rozmowy z Urzędem Marszałkowskim - bez skutku. Nie możemy w nieskończoność dokładać do systemowego błędu. Trzeba wreszcie wymusić realną reakcję państwa. Reklama
- Czy poza ogłoszeniem podczas posiedzenia Zarządu Powiatu podjęto już konkretne działania lub przygotowano projekt uchwały? - Tak. Na najbliższą sesję Rady Powiatu przygotowaliśmy uchwałę intencyjną. To formalny początek procedury, która - mam nadzieję - wstrząśnie opinią publiczną i osobami odpowiedzialnymi na poziomie województwa i ministerstwa. Jeżeli rada przyjmie uchwałę, zamiar likwidacji trafi do Kuratorium Oświaty i rozpoczną się dalsze kroki proceduralne, w tym zawiadomienia rodziców. Podkreślam jednak: to nie jest działanie przeciwko dzieciom, to jest działanie przeciwko choremu modelowi finansowania oświaty. Reklama
- Czy decyzja była konsultowana z Zarządem, radnymi oraz dyrekcją szkoły przed jej ogłoszeniem na Facebooku? - Uchwała została formalnie przegłosowana przez Zarząd - 4 głosy "za", 1 wstrzymujący się (Beata Gryga). Z dyrekcją szkoły wcześniej jej nie konsultowałem i mówię to wprost: spodziewam się i nawet oczekuję, że dyrekcja i grono pedagogiczne będą bronić placówki. Trzeba pokazać jak istotną rolę pełni ta szkoła. Moją rolą jako radnego i członka zarządu jest pilnowanie interesu finansowego powiatu. A fakty są twarde: przez 15 lat do szkoły uczęszczało zaledwie około 30 dzieci z naszego terenu. Reszta to uczniowie z całego Dolnego Śląska i Polski. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby powiat wołowski finansował de facto placówkę o znaczeniu ponadpowiatowym. Takie szkoły powinno prowadzić województwo - i tak właśnie dzieje się w innych miejscach, jak chociażby w Miliczu czy w placówkach przy uzdrowiskach Reklama
- Jakie mogą być finansowe konsekwencje dla budżetu powiatu zarówno w przypadku likwidacji, jak i pozostawienia placówki?
- Jeśli nic nie zrobimy, w 2026 roku dołożymy do tej szkoły około 2,5 mln zł. W ostatnich sześciu latach dokładaliśmy średnio po milion zł rocznie. To są konkretne pieniądze, których później brakuje na naszą spółkę medyczną, drogi, transport publiczny, inwestycje w nasze szkoły czy ograniczanie zadłużenia powiatu. Mówimy wprost: obecny model jest nie do utrzymania. Są tylko dwa uczciwe rozwiązania: albo Ministerstwo Edukacji wreszcie skoryguje wagę ucznia i zapewni adekwatne finansowanie, albo prowadzenie szkoły przejmie województwo dolnośląskie. Powiat nie może być dłużej ofiarą systemowej luki. Reklama
- Jakie byłyby organizacyjne i społeczne skutki ewentualnej likwidacji szkoły?
- Oczywiście mam pełną świadomość powagi sytuacji. Brak szkoły oznaczałby poważne konsekwencje dla funkcjonowania oddziałów dziecięcych i młodzieżowych w szpitalu w Lubiążu oraz realne obawy pracowników placówki. Dlatego mówię jasno - problemem nie są dzieci, nauczyciele ani szkoła, ani szpital. Problemem jest wadliwy system finansowania, który od lat przerzuca koszty na powiat. Uruchamiając tę procedurę, chcę doprowadzić do momentu, w którym instytucje państwowe wreszcie przestaną udawać, że wszystko działa prawidłowo. Reklama
- Czy przewiduje Pan alternatywne rozwiązanie, jeśli kurator oświaty nie wyrazi zgody na likwidację? - Jeżeli kurator nie wyrazi zgody na likwidację, powiat powinien poważnie rozważyć dochodzenie roszczeń wobec Skarbu Państwa lub województwa dolnośląskiego za lata niedoszacowanego finansowania tej placówki. Nie może być tak, że placówka działa na rzecz szpitala, a rachunek od lat płaci powiat wołowski. mr |
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze