Samochód tego typu mógł w swoim czasie wozić polityków, gwiazdy muzyki lub po prostu szczęśliwego entuzjastę motoryzacji. Charakterystyczna długa maska, prostokątne reflektory i masywna sylwetka wciąż robią wrażenie – nawet stojąc nieruchomo od wielu miesięcy.
Nikt nie wie, jak pojazd trafił na to miejsce. Być może był to projekt renowacyjny, który z braku czasu i środków utknął w martwym punkcie. Może po prostu właściciel wyjechał za granicę, zostawiając auto z myślą o powrocie, który nigdy nie nastąpił. Czas powoli odciska na nim swoje piętno – lakier matowieje, a zderzaki tracą dawny blask.
Z punktu widzenia prawa taki pojazd, jeśli nie jest regularnie użytkowany, może zostać uznany za porzucony. Wówczas gmina ma prawo odholować go na parking strzeżony, a właściciel poniesie koszty. Z drugiej strony – to wciąż obiekt o potencjalnej wartości kolekcjonerskiej. Odpowiednio odrestaurowany, mógłby stać się gwiazdą zlotów klasyków i żywą reklamą historii motoryzacji.
Przechodnie mijają go codziennie – jedni z ciekawością spoglądają na ogromne nadwozie, inni wzruszają ramionami. Dla pasjonatów motoryzacji to jednak coś więcej niż kawałek metalu. To relikt epoki, w której samochody budowano z rozmachem i fantazją, a podróż nimi była wydarzeniem samym w sobie.
Być może pewnego dnia ktoś odważy się go uratować. A może pozostanie w tym miejscu jeszcze długo – jako cichy, piękny i nieco melancholijny symbol przemijania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze