Zapraszamy do rozmowy z Magdaleną Sowizdraniuk z Centrum Dobrego Słuchu w Wołowie.
- Dobry słuch jest bardzo ważny. Jak o niego dbać? Co mu szkodzi?
- Dobry słuch nie budzi emocji, choć faktycznie jest bardzo ważny. Jednak nie zwracamy szczególnej uwagi na ten zmysł, choć należy mu się więcej troski niż jesteśmy skłonni na co dzień przyznać. Zachowujemy się wręcz arogancko wobec słuchu. Osobiście nie znam nikogo, kto w świadomy sposób troszczy się o słuch. Przyglądam się z nieukrywanym zdumieniem ludziom na ulicach. Oni w większości mają słuchawki na uszach, a ostatnimi czasy również wewnątrz uszu. Wątpię, by korzystali z nich roztropnie. Używamy słuchu tak, jakby nie dotyczyły go procesy starzenia. Następnie dziwimy się uszkodzeniom słuchu u młodych ludzi, a szumy uszne, które są obecnie plagą, doprowadzają coraz to młodsze osoby na skraj obłędu.
To bardzo smutne. Uczymy dzieci już od najmłodszych lat jak zafundować sobie gwizd hamującego pociągu w samym środku głowy i niedosłuch. A wystarczy utrzymać balans, żeby tego uniknąć. Można korzystać ze słuchawek do słuchania muzyki przestrzegając poziomów głośności i czasu użytkowania. Można po lekcjach zabrać albo wysłać dziecko do parku, lasu, na spacer, na łąkę. Szkoła to bardzo hałaśliwe miejsce. Po takiej dawce decybeli dzieci powinny mieć dostęp do ciszy i odpoczynku, żeby zrelaksować ten delikatny narząd. Słuch potrzebuje wrócić do równowagi. To samo dotyczy dorosłych. Ludzie pracujący w hałasie powinni korzystać z nauszników ochronnych. Mam pacjentów, którzy pukają się w czoło na wspomnienie swojej młodzieńczej nonszalancji: "Byłem młody, nie przejmowałem się słuchem. Kto by się przejmował. Nie myśli się o tym, co będzie potem. W pracy był hałas, ale śmiałem się z ochronników słuchu. Dziś nie chce mi się śmiać, tylko płakać nad swoją głupotą". Naprawdę często to słyszę.
- Co powinno nas zaniepokoić w słuchu?
- Najbardziej to, że tracimy kontakt. Jest taki moment przejściowy, on dotyczy stosunkowo młodych osób, powiedzmy około 45 – 55 lat. Na tym etapie te osoby same jeszcze nie widzą u siebie problemu. Jednak okazuje się, że zaczynają tracić precyzję słyszenia. Chodzi dokładnie o rozumienie mowy, szczególnie jak dużo dzieje się dookoła, jest więcej osób, trudniejsza akustyka pomieszczenia. W hałasie pojawiają się trudności ze zrozumieniem tego, co mówią inni. Pojawia się wówczas obwinianie zewnętrznego świata, na przykład: koleżanka z pracy za cicho mówi, chyba jest złośliwa? A dlaczego ten spiker w telewizji tak bełkocze? Nie nauczyli go dykcji? Chyba wybrał złą pracę. Moje wnuki tak szybko mówią, wpadają i wypadają, ach ta młodzież, ciągle gdzieś się spieszą. Moja żona ostatnio uwzięła się na mnie i ścisza mi telewizor, słuch jej się wyostrzył. Mamy już dwa telewizory, oglądamy wszystko osobno w dwóch różnych pokojach, itd. Pojawia się podejrzliwość względem otoczenia, bo na początku nie przychodzi nam do głowy, że to może być nasz problem, naprawdę trudno w to uwierzyć. Minie dobrych kilka lub kilkanaście lat, nim dotrze do nas, że świat nie jest taki wrogi.
- Problemy ze słuchem nie dotyczą tylko osób starszych. Z czym najczęściej przychodzą do pani młodsi pacjenci?
- Wszyscy – niezależnie od wieku – zgłaszają się z pogorszonym rozumieniem mowy. To bardzo charakterystyczne dla uszkodzenia słuchu – słyszę, ale nie rozumiem. Jednak u młodszych osób obserwuję większy wstrząs, silniejsze, cięższe i bardziej dramatyczne przeżywanie diagnozy. Najczęściej pojawia się zaprzeczenie i wycofanie. Starsze osoby są bardziej pogodzone ze swoją sytuacją, spodziewają się zmian związanych z wiekiem.
Młodsi pacjenci reagują smutkiem, uciekają od tematu, są wstrząśnięci i niepogodzeni. Aparaty słuchowe jawią im się jako atrybut starości, a oni nie czują się starzy. Są w sile wieku. I teraz co? Taka siła, a tu aparaty słuchowe? Traktują to jako słabość, a nie są gotowi się osłabiać. To podejście jest zupełnie niesłuszne – aparaty słuchowe to nowoczesne i eleganckie sprzęty. Jednak nie dyskutuję z tymi uczuciami. Rozumiem, że to może być szok. Ci ludzie potrzebują czasu na zaakceptowanie sytuacji. Czasem z pomocą przychodzą bliscy, potrzebna jest akceptacja z zewnątrz. Zależymy od tego, jak widzi nas otoczenie, tak to się układa.
Jeśli zaczniemy odraczać podjęcie decyzji o protezowaniu słuchu ryzykujemy, że problem będzie się nasilał, to znaczy będziemy coraz gorzej funkcjonować w relacjach, w kontakcie z innymi ludźmi. To może prowadzić do napięć, nieporozumień w rodzinie, pracy, do konfliktów opartych o niedomówienia, podejrzenia. Pojawi się wyobcowanie, osamotnienie, unikanie kontaktu, podejrzliwość, smutek, poczcie odrzucenia i inne trudne stany, które fundujemy sobie próbując uniknąć aparatów słuchowych. A one dzisiaj naprawdę nie są tym, czym były dwadzieścia lat temu. Mogę to udowodnić ;-)
- Co w swojej ofercie ma Centrum Dobrego Słuchu w Wołowie?
- Największym atutem gabinetu jest jego dostępność na równi z doświadczonym, uczynnym, pełnym empatii, troskliwym personelem. Od dwudziestu lat jestem protetykiem słuchu i zajmuję się protezowaniem słuchu, to znaczy dobieram aparaty słuchowe stosując najnowszą wiedzę i kierując się potrzebami osób niedosłyszących. Dobór aparatów słuchowych jest bardzo indywidualny. Opiera się na wielu zmiennych, np. wiek, sytuacja zawodowa, rodzinna, stan zdrowia, sprawność manualna, itd. Każdy pacjent / klient pisze nowy rozdział w naszej historii. Dla każdego mamy indywidualną propozycję, ponieważ niedosłuch jest związany z konkretnym człowiekiem, a każdy człowiek jest niepowtarzalny. Oferujemy aparaty aż pięciu różnych producentów, aby możliwie jak najlepiej odpowiedzieć na potrzeby różnych osób. Pani Ania, która jest asystentką w gabinecie, opiekuje się pacjentami na co dzień, wspiera ich w pielęgnacji i serwisach aparatów słuchowych. Codziennie można wejść do gabinetu i uzyskać fachową, pełną zaangażowania i serdeczności pomoc.
- Aparaty słuchowe to droga rzecz. Czy można się starać o ich dofinansowanie? Na czym to polega?
- W nadchodzącym czasie w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie można pozyskać pieniądze na aparaty słuchowe. Osoby z niepełnosprawnością, niezależnie czego ona dotyczy, mogą ubiegać się o pomoc w zakupie aparatów słuchowych. W tym roku fundusze pozwolą pozyskać wysokiej jakości aparaty słuchowe za darmo! Ta sytuacja jest bezprecedensowa. Cieszę się, bo posiadanie tego sprzętu przywraca kolory życiu, a niejednokrotnie wyciąga ludzi z depresji. Nie będzie dylematu w stylu: kupię jeden aparat, bo tylko na to mnie stać, a po drugi przyjdę za rok lub dwa jak uzbieram. To naprawdę ekscytujące, że możemy zrobić to w sposób idealny, bezkompromisowy. W całości wspieramy proces pozyskania pieniędzy z NFZ i PCPR. Zachęcamy osoby posiadające stopień niepełnosprawności lub grupę inwalidzką do wizyty w naszym gabinecie. Oferujemy wizytę laryngologiczną (bezpłatnie). Jest niezbędna, żeby otrzymać zlecenia do NFZ, na podstawie których kreujemy wniosek do PCPR. Kto ma trudności z dotarciem do Wołowa może liczyć na wizytę domową. Zachęcamy też osoby, które nie mają stopnia niepełnosprawności, żeby rozważyły złożenie wniosku o ustalenie takiego statusu. Oferujemy wsparcie formalne na każdym etapie. Możemy Wam pomóc. Weźcie i słyszcie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze