Ponad dwie godziny trwało spotkanie burmistrza Brzegu Dolnego Ireneusza Fury z mieszkańcami ul. Wilczej dotyczące przyszłości gminnej działki i planowanej budowy parkingu na około 25 miejsc. Mieszkańcy nie zgodzili się z przedstawioną koncepcją i przekonywali, że teren powinien pozostać zieloną, ogólnodostępną przestrzenią.
– Nie chcemy kolejnych miejsc parkingowych, betonu i nowych bloków – mówili zgodnie uczestnicy spotkania. Ich zdaniem osiedle potrzebuje przede wszystkim terenów zielonych i miejsc do wypoczynku, a nie dalszej zabudowy. Podnosili, ze na 25 miejscach parkingowych mieszkańcy nie zmieszczą swoich aut. W dyskusji wyszło, że parkingów brakuje na całym osiedlu Warzyń, a dogęszczająca zabudowa nie sprzyja zmotoryzowanym mieszkańcom.
Burmistrz Ireneusz Fura podkreślił, że na tym etapie miasto nie podjęło ostatecznej decyzji.
– Nie sprzedajemy placu, nie budujemy parkingu, ale też nie deklarujemy budowy nowego parkingu – powiedział do zebranych włodarz. Jak wyliczył koszty nowej inwestycji to około 3 mln zł. A gmina obecnie ma inne zadania. Plac, na którym mieszkańcy parkują od lat był wpisany w planie zagospodarowania przestrzennego jako działka pod zabudowę wielorodzinną. Dopiero informacja w wykazie działek do sprzedaży, w której znalazł się teren, zaczęła mieszkańców i radnych niepokoić. Zaczęli zbierać podpisy pod petycją o pozostawienie ich placu i nie sprzedawanie go.
Burmistrz Ireneusz Fura podczas spotkania w sali DOK, jak wyjaśnił, możliwym rozwiązaniem jest zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Zmiana planu mogłaby zablokować możliwość sprzedaży działki pod zabudowę mieszkaniową i pozostawić teren do wykorzystania na cele publiczne.
Podczas spotkania mieszkańcy dowiedzieli się, jakie są możliwości prawne i jakie działania mogą zostać podjęte w przyszłości. Dyskusja była momentami bardzo emocjonalna, jednak zakończyła się w spokojnej atmosferze.
Po ponad dwóch godzinach rozmów uczestnicy nagrodzili burmistrza brawami, choć wcześniej go ostro krytykowali, za próbę zmian na ich placu. Ten ostatecznie, obiecał zostawienie terenu w spokoju. Choć ostateczne decyzje dotyczące przyszłości jeszcze nie zapadły, padła deklaracja że nic nie będzie zmieniane. Do tego konsensusu mieszkańcy z burmistrzem doszli po wielu emocjonujących dyskusjach. Więcej już wkrótce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze