Manekin z koncertów Dawida Podsiadły wykonany z plastikowych butelek, replika batyskafu, którym człowiek dotarł do najgłębszego miejsca na Ziemi, ławica 1500 ryb unosząca się nad głowami i najdłuższa w Europie drukarka wodna. Hydropolis we Wrocławiu nie przypomina zwykłego muzeum. To pełna obrazów, dźwięków i doświadczeń podróż przez świat wody – idealna także na rodzinną wycieczkę w upalny dzień.
Są miejsca, które się zwiedza. Są też takie, których się doświadcza. Hydropolis zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
Już przed wejściem wiadomo, że to nie będzie zwykła wystawa. Zwiedzających wita imponująca, licząca 46,5 metra drukarka wodna – najdłuższa w Europie. Setki sterowanych komputerowo kropli tworzą napisy, obrazy i symbole, a po chwili wodna kurtyna rozsuwa się, pozwalając przejść suchą stopą do środka.
To dopiero początek. Podczas naszej wizyty po Hydropolis oprowadzała nas Martyna Bańcerek, rzeczniczka prasowa MPWiK Wrocław i Hydropolis. Krok po kroku pokazywała kolejne przestrzenie, tłumacząc, że to miejsce powstało z przekonania, iż spółka wodociągowa nie powinna jedynie dostarczać wodę i odbierać ścieki. Powinna również uczyć szacunku do najcenniejszego zasobu na Ziemi.
W świat wody wprowadza Krystyna Czubówna
Zwiedzanie rozpoczyna się w ciemnej sali z panoramicznym ekranem 360 stopni. Charakterystyczny głos Krystyny Czubówny prowadzi odwiedzających przez historię powstania wody na Ziemi i opowiada o teoriach dotyczących jej pochodzenia.
Już po kilku minutach ma się wrażenie, że nie weszło się do muzeum, ale do filmu przyrodniczego, w którym za chwilę sami staniemy się uczestnikami wydarzeń.
Zejdź do Rowu Mariańskiego
Kolejna sala przenosi zwiedzających do oceanicznych głębin. To tutaj można zobaczyć niezwykłe stworzenia żyjące tysiące metrów pod powierzchnią oceanu, poznać ich zaskakujące przystosowania do życia bez światła i przy ogromnym ciśnieniu.
Jedną z największych atrakcji jest replika batyskafu Trieste, wykonana w skali 1:1. To właśnie tym pojazdem w 1960 roku człowiek po raz pierwszy dotarł do Głębi Challengera w Rowie Mariańskim – najgłębszego miejsca na Ziemi.
Do batyskafu można wejść i przez chwilę poczuć się jak odkrywca schodzący niemal 11 kilometrów pod powierzchnię oceanu.
W tej części wystawy zobaczymy także modele słynnych wraków statków oraz fascynujące historie związane z ich zatonięciem.
Nad głową płynie 1500 ryb
Kilka kroków dalej trudno nie spojrzeć w górę. Pod sufitem unosi się ogromna ławica około 1500 tuńczyków, obok której przepływa żarłacz tygrysi. Instalacja robi ogromne wrażenie, ale niesie też ważny przekaz. Nad zwiedzającymi zawieszono również sieć rybacką pełną plastikowych odpadów.
– To przypomnienie, że jeśli nic się nie zmieni, w morzach i oceanach może być więcej plastiku niż ryb – tłumaczy Martyna Bańcerek.
Obok znajduje się interaktywna rafa koralowa. Zwiedzający najpierw podziwiają jej piękno, a po chwili obserwują, jak zmiany klimatu powodują jej stopniowe obumieranie.
Dawid Podsiadło przypomina o plastiku
Jednym z najbardziej zaskakujących eksponatów jest manekin z koncertów Dawida Podsiadły, wykonany z plastikowych butelek. To nie przypadek. Instalacja ma pokazywać skalę problemu plastikowych odpadów i uświadamiać, jak bardzo wpływają one na środowisko wodne.
Kilka kroków dalej stoi przezroczysta replika słynnego Dawida Michała Anioła.
Dlaczego jest wykonana z akrylu?
Bo ma symbolizować człowieka, który w większości składa się z wody. Na interaktywnych ekranach można sprawdzić, ile wody znajduje się w poszczególnych narządach oraz jak zmienia się jej ilość wraz z wiekiem.
Amazonka, przy której można odpocząć
Po intensywnych wrażeniach przychodzi czas na chwilę oddechu. Jedna z sal przypomina fragment lasu deszczowego. Na ścianie z naturalnego mchu i chrobotka odtworzono bieg Amazonki.
To miejsce stworzone po to, aby zwiedzający mogli usiąść, odpocząć i jednocześnie poznać największe rzeki świata.
Wrocław od strony, której zwykle nie widzimy.
Jedna z najciekawszych części wystawy poświęcona jest miastu.
Na makiecie przygotowanej przez studentów Akademii Sztuk Pięknych można zobaczyć Wrocław oraz jego układ rzek.
Interaktywna mapa pozwala sprawdzić, jak miasto wyglądało podczas powodzi z 1997 roku i które miejsca znalazły się pod wodą. To tutaj można również dowiedzieć się czegoś, co zaskakuje wielu mieszkańców. Wrocław nie pije wody z Odry.
Do miasta trafia ona przede wszystkim z Oławy i Nysy Kłodzkiej, połączonych specjalnym systemem kanałów.
Hydropolis pokazuje także cały proces uzdatniania wody i oczyszczania ścieków. Dzięki przekrojom rur, modelom i multimedialnym prezentacjom nawet dzieci szybko rozumieją, że woda nie bierze się po prostu… z kranu.
Skafander z dawnego Breslau
W części poświęconej wynalazkom można zobaczyć replikę pierwszego skafandra nurkowego skonstruowanego przez Karla Heinricha Klingerta – mieszkańca dawnego Breslau. To właśnie dzięki takim konstrukcjom człowiek zaczął odkrywać świat ukryty pod powierzchnią wody.
Tu nie obowiązuje zasada „nie dotykać”
Hydropolis nie jest muzeum, w którym ogląda się eksponaty zza szyby. Tutaj można wejść do batyskafu, korzystać z interaktywnych ekranów, obserwować eksperymenty i słuchać przewodników, z których każdy opowiada wystawę inaczej.
Biolog zwróci uwagę na organizmy żyjące w głębinach. Geograf opowie o chmurach, rzekach i klimacie. Specjalista od roślin pokaże związki pomiędzy wodą i światem natury. Dlatego nawet kolejna wizyta może wyglądać zupełnie inaczej.
Nie tylko wystawa
Hydropolis mieści się w zabytkowym XIX-wiecznym zbiorniku czystej wody. Dawny obiekt techniczny zyskał nowe życie jako nowoczesne centrum edukacji ekologicznej. Na miejscu organizowane są warsztaty dla przedszkolaków, uczniów szkół podstawowych i licealistów. Są laboratoria, doświadczenia, zajęcia z kryminalistyki, poznawanie mikroorganizmów pod mikroskopem czy eksperymenty pokazujące właściwości wody.
Powstały również specjalne warsztaty dla osób ze szczególnymi potrzebami. Oferta zmienia się co roku, dlatego dzieci mogą wracać tutaj wielokrotnie.
To coś więcej niż muzeum
Hydropolis pokazuje wodę za pomocą obrazu, światła, dźwięku, dotyku i historii. Nie straszy katastrofą klimatyczną, ale uświadamia, że od codziennych decyzji każdego z nas zależy przyszłość środowiska.
– Chcemy, aby każdy wychodził stąd z przekonaniem, że woda nie jest czymś oczywistym i że należy jej się szacunek – podkreślała podczas zwiedzania Martyna Bańcerek. I trudno się z tym nie zgodzić.
Po wyjściu z Hydropolis zwykły kran, plastikowa butelka czy padający deszcz przestają być czymś oczywistym.
Akademia H2O już wkrótce
Hydropolis to tylko jedna część edukacyjnej działalności wrocławskiego MPWiK. Drugą jest Akademia H2O – autorski program, dzięki któremu tysiące uczniów poznają świat wody podczas specjalnych lekcji prowadzonych w szkołach. O tym projekcie napiszemy w kolejnym artykule.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze