Mieszkańcy Brzegu Dolnego wciąż bezradnie zamykają okna i alarmują o duszacym fetorze. „Nadal śmierdzi chemia i szambo przez całe noce, aż łeb odpada (…). A tu rady, sesje, obrady, a smród i trucie bez zmian” – napisał w sieci rozgoryczony dolnobrzeżanin. Podczas gdy ludzie nie mają czym oddychać, samorządowcy debatują godzinami, by kluczowy dla miasta problem Centralnej Oczyszczalni Ścieków zbyć jednym, lakonicznym zdaniem na koniec obrad. Wśród mieszkańców zawrzało.
Wystarczy przejrzeć lokalne fora i grupy dyskusyjne, by zobaczyć, że cierpliwość dolnobrzeżan została wyczerpana do granic. Odór powraca falami – szczególnie wieczorami i w nocy – sprawiając, że wietrzenie mieszkań staje się niemożliwe. Wielu mieszkańców czuje się pozostawionych samym sobie, a w komentarzach wprost wybrzmiewa żal do decydentów, że kolejne sesje i komisje nie przynoszą żadnej realnej poprawy, a problem oczyszczalni i zakładów chemicznych pozostaje bez skutecznej kontroli.
Odpowiedź władz na te apele spotkała się jednak z ogromnym rozczarowaniem.
Godziny dyskusji, a o sednie sprawy… jedno zdanie
Na początku września odbyło się posiedzenie Komisji Ochrony Środowiska Rady Miejskiej w Brzegu Dolnym z udziałem radnych, urzędników magistratu, prezes ZGK oraz przedstawicieli firmy Ecoson.
W obszernej relacji z posiedzenia drobiazgowo opisano procesy technologiczne w przetwórni żywności przy ul. Sienkiewicza, gdzie – jak przyznano – „nie udało się znaleźć jednoznacznej przyczyny odorów”. Wiele miejsca poświęcono infrastrukturze komunalnej i błędom samych mieszkańców, wyliczając wrzucane do rur pampersy, ubrania czy odpady poubojowe. Wyliczono też koszty czyszczenia i uszczelniania sieci w minionych latach (m.in. 60 tys. zł w 2024 r. i ok. 280 tys. zł w 2025 r.) oraz zapowiedziano montaż rozdrabniaczy skratek na przepompowniach przy ul. Zwycięstwa i Ogrodowej.
Tymczasem sprawę Centralnej Oczyszczalni Ścieków (COŚ) – głównego punktu zapalnego, na który od kilkunastu lat wskazują mieszkańcy – zepchnięto na sam koniec i skwitowano zdawkowym wpisem: „Na końcu poruszono temat odorów z Centralnej Oczyszczalni Ścieków, które nieustannie uprzykrzają życie mieszkańców gminy. Rozmawiano o zgłoszeniach, dyskusji wokół tego tematu, szkodliwości zapachu, a także możliwych rozwiązaniach”.
Brak jakichkolwiek konkretów, wniosków czy harmonogramu działań wywołał natychmiastowe oburzenie dolnobrzeżan. Ludzie pytają wprost: czy zwoływanie posiedzeń ma służyć rozwiązywaniu problemu, czy jedynie pozorowaniu dialogu?
System naczyń połączonych i lata zaniechań
Jak przypominaliśmy w poprzednim artykule, fetor unoszący się nad miastem nie jest zjawiskiem nowym i nie da się go zamknąć w prostym haśle „winna jest tylko Rokita”. Miejska sieć ZGK i oczyszczalnia na terenie PCC Rokita to technologiczny system naczyń połączonych.
Z oficjalnego stanowiska PCC Rokita wynika, że po intensywnych deszczach wody opadowe masowo zalewają kanalizację sanitarną z powodu braku wydzielonej sieci deszczowej i retencji. W efekcie w ściekach dopływających do oczyszczalni gwałtownie wzrasta stężenie siarkowodoru, który odpowiada za duszący smród. Co istotne, problem nielegalnego wpinania wód deszczowych do kanalizacji sanitarnej ZGK sygnalizował już na przełomie 2018 i 2019 roku, deklarując wówczas konieczność rozdziału sieci. Minęło siedem lat, a mechanizm wciąż paraliżuje miasto.
Do tego dochodzi rachunek ekonomiczny: gmina od lat płaci spółce chemicznej kary sięgające około 2 mln zł rocznie za przekraczanie parametrów ścieków, o czym na sesjach informował burmistrz Ireneusz Fura. Raport NIK wykazał z kolei uchybienia w samorządowym nadzorze nad spółką komunalną w obszarze gospodarki wodno-ściekowej.
Mieszkańcy żądają efektów, nie protokołów
Podczas gdy instytucje wymieniają się pismami i przerzucają odpowiedzialność, mieszkańcy Brzegu Dolnego nadal nie mogą otworzyć okien we własnych domach. Coraz częściej padają pytania o wpływ chemiczno-ściekowej woni na zdrowie dzieci i dorosłych.
Bagatelizowanie tematu Centralnej Oczyszczalni Ścieków i kwitowanie go zdawkowym zdaniem w oficjalnych komunikatach tylko potęguje gniew społeczny. Miasto potrzebuje kompleksowej, transparentnej kontroli całego obiegu – od miejskich przepompowni przy Zwycięstwa i Ogrodowej aż po instalacje PCC Rokita – oraz jasnej odpowiedzi na pytanie, kiedy mieszkańcy wreszcie odetchną czystym powietrzem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze