Władze Brzegu Dolnego rozesłały pilne ostrzeżenia SMS o kolejnych próbach wyłudzeń metodą „na policjanta”. Przestępcy bezwzględnie żerują na strachu i empatii mieszkańców. Zaledwie w lutym tego roku 78-letnia mieszkanka powiatu wołowskiego straciła w ten sposób oszczędności życia – blisko 65 tysięcy złotych. Przypominamy schemat działania oszustów oraz zasady, które chronią przed dramatyczną stratą.
Dramatyczna lekcja z lutego: 65 tysięcy złotych wyrzucone w błoto
Ostrzeżenia płynące z urzędu i policji to nie puste apele, lecz reakcja na realne tragedie. Pod koniec minionej zimy 78-letnia mieszkanka naszego powiatu odebrała telefon, który w kilka chwil zburzył jej spokój. Głos w słuchawce przedstawił się jako funkcjonariusz policji i przekazał dramatyczną wiadomość: bliski członek rodziny miał doprowadzić do poważnego wypadku drogowego.
Przestępcy natychmiast postawili sprawę na ostrzu noża, twierdząc, że jedyną drogą do uchronienia krewnego przed natychmiastowym aresztem jest wpłacenie wysokiej kaucji. Działali bezwzględnie i stanowczo, nie pozwalając kobiecie na chwilę refleksji ani weryfikację faktów. Zmanipulowana, działająca pod dyktando paraliżującego strachu seniorka przekazała oszustom niemal 65 tysięcy złotych.
Mechanizm psychologicznego szantażu
Scenariusz z rzekomym wypadkiem to jeden z dwóch najpopularniejszych wariantów tej metody. Drugi opiera się na bajce o „tajnej operacji policyjnej”, w której przestępcy wmawiają ofierze, że jej pieniądze na rachunku bankowym są zagrożone przez hakerów lub nielojalnych urzędników, a jedynym ratunkiem jest przelanie ich na fikcyjne „konto techniczne” bądź wyrzucenie gotówki w wyznaczonym miejscu.
W obu sytuacjach sprawcy opierają się na identycznym schemacie: wywołują nagły szok, budują autorytet za pomocą wymyślonych stopni i numerów legitymacji, a przede wszystkim kategorycznie zabraniają rozłączania się. Utrzymując ofiarę bez przerwy na linii, odbierają jej możliwość skontaktowania się z prawdziwymi krewnymi i zdemaskowania mistyfikacji.
Żelazne zasady, które chronią oszczędności
Aby nie dać się zmanipulować, wystarczy pamiętać o fundamentalnych zasadach funkcjonowania polskich służb. Prawdziwa Policja ani prokuratura w żadnych okolicznościach nie przyjmują od obywateli gotówki, nie żądają wykonywania przelewów bankowych i nie wysyłają kurierów po odbiór oszczędności. Co więcej, w polskim prawie kaucja, czyli poręczenie majątkowe, nigdy nie jest pobierana w biegu czy przekazywana do rąk obcej osoby – wpłaca się ją wyłącznie na oficjalny rachunek sądu lub prokuratury.
Funkcjonariusze nie informują również cywilów o prowadzonych tajnych akcjach ani nie włączają ich w policyjne zasadzki. Najważniejszą tarczą obronną pozostaje w takich sytuacjach czerwona słuchawka. Przy jakimkolwiek podejrzanym telefonie należy bezwzględnie przerwać połączenie, a dopiero potem zadzwonić bezpośrednio do bliskich lub wybrać numer alarmowy 112.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze