Związek ks. Jerzego z Wołowem opisuje Marcin Kołodziej z "Nowego Życia". - Wszystko zaczęło się od dwóch kolegów z tego miasta: Mirosława Hermaszewskiego i Bogdana Liniewskiego. Ukończyli oni Liceum Ogólnokształcące w Wołowie, a następnie razem wybrali studia w Wyższej Szkole Lotniczej w Dęblinie - pisze autor tekstu "Ślady pamięci". - Po ukończeniu tej uczelni Bogdan Liniewski po dwóch latach służby wojskowej wstąpił do Seminarium Duchownego w Warszawie. W czasie pobytu w warszawskim Seminarium zaprzyjaźnił się z młodszym od siebie wiekiem klerykiem Jerzym Popiełuszką.
Następny rok przyniósł dla Bogdana i Jerzego święcenia diakonatu i wkrótce po nich 28 maja 1972 roku święcenia kapłańskie. (...) Po tym szczególnym w ich życiu wydarzeniu przyszedł czas na Msze święte prymicyjne. Sprawowali je osobno, ale również i razem. - Ksiądz Jerzy i ksiądz Bogdan pojechali na Dolny Śląsk, aby i tam obdarzyć znajomych swoim błogosławieństwem prymicyjnym - czytamy w "Nowym Życiu". - Zatrzymali się wtedy we Wrocławiu u kolegi księdza Bogdana – Waldemara Lewandowskiego. Następnie sprawowali Msze święte prymicyjne w Działoszynie koło Bogatyni i Karpaczu Bierutowicach. Dnia 5 czerwca 1972 roku, w sobotę o godzinie 19.00 przewodniczyli również w Eucharystii w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Karola Boromeusza w Wołowie, gdzie proboszczem i dziekanem był wówczas ksiądz prałat Franciszek Bosak (...)
W minionych latach w Wołowie sprawowana była msza św. upamiętniająca tamto wydarzenie. Odbyła się również prelekcja dla uczniów dla licealistów.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze