Mieszkańcy Brzegu Dolnego z niepokojem i zaciekawieniem spoglądają na miejskie ulice oraz skwery. Z dnia na dzień z przestrzeni publicznej zniknęły charakterystyczne jednoślady, które stały się stałym elementem miejskiego krajobrazu. Czy to pożegnanie na stałe, czy tylko przerwa? Sprawdziliśmy, dlaczego e-hulajnogi zniknęły, co na to operator oraz dlaczego – mimo pewnych kontrowersji – ten środek transportu jest w mieście po prostu potrzebny.
Jeszcze do niedawna hulajnogi elektryczne można było spotkać niemal na każdym kroku. Chętnie korzystali z nich młodsi i starsi mieszkańcy – dojeżdżając do szkoły, pracy, na dworzec czy załatwiając codzienne sprawy.
W ostatnich dniach użytkownicy aplikacji mobilnych oraz przechodnie zauważyli jednak całkowitą pustkę w dotychczasowych punktach postojowych. Na ulicach nie ma ani jednego pojazdu, a na mapach w telefonach widnieje informacja o braku aktywnych jednośladów w rejonie.
Wątpliwości mieszkańców rozwiewa przedstawiciel operatora usługi (Dott / TIER). Jak wynika z uzyskanej odpowiedzi, wycofanie floty wiąże się ze zmieniającą się aurą i końcem sezonu letniego.
„Obecnie w Brzegu Dolnym nie prowadzimy aktywnej usługi hulajnóg elektrycznych. W związku z kończącym się sezonem nie planujemy już uruchamiania usługi w najbliższym czasie. Do tematu funkcjonowania hulajnóg w mieście planujemy wrócić na początku przyszłego sezonu. Jeśli pojawią się konkretne informacje w tym zakresie, będziemy mogli przekazać je mieszkańcom i ponownie uruchomić usługę” – wyjaśnia Jacek Maciuszonek.
Oznacza to, że z nadejściem chłodniejszych dni pojazdy trafiły do magazynów, gdzie przejdą przeglądy techniczne oraz niezbędny serwis.
Obecność e-hulajnóg w Brzegu Dolnym od początku budziła spore emocje. Nie brakowało głosów krytycznych – mieszkańcy regularnie zwracali uwagę na pojazdy porzucane w poprzek chodników, na trawnikach czy tuż przed wejściami do budynków. Zdarzały się sytuacje, w których nieprawidłowo zaparkowany sprzęt utrudniał przejście pieszym, rodzicom z wózkami czy osobom z niepełnosprawnościami.
Mimo tych uzasadnionych zastrzeżeń trudno nie zauważyć, jak dużą rolę odegrały one w codziennym funkcjonowaniu miasta. Dla wielu osób stały się szybką, tanią i ekologiczną alternatywą dla samochodów czy rzadziej kursujących autobusów. Pozwalały sprawnie domknąć tzw. „ostatnią milę” – na przykład dotrzeć z odleglejszych osiedli na stację kolejową. W dobie walki o czyste powietrze i odkorkowanie centrów miast, mikromobilność okazuje się nie tylko modą, ale realną potrzebą. Problem nie tkwi w samym sprzęcie, lecz w kulturze jego użytkowania.
Dla tych, którzy na co dzień korzystali z zielonych jednośladów, odpowiedź operatora niesie nadzieję: sprzęt ma szansę powrócić do Brzegu Dolnego wraz z pierwszymi ciepłymi dniami wiosny. Ostateczne decyzje zapadną przed startem nowego sezonu, a my będziemy informować o nich na bieżąco.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze