Wyrwane ściany, wybite okna, szkło i fragmenty stolarki rozrzucone kilkanaście metrów od budynku. Mieszkańcy stoją przed blokiem i patrzą na swoje mieszkania. Wciąż są w szoku. – Tak huknęło, że z dwóch pomieszczeń zrobił się jeden duży pokój – mówi jeden z nich. W sobotę rano w Głębowicach doszło do eksplozji w jednym z mieszkań. Z budynku ewakuowano 22 osoby.
Jesteśmy na miejscu kilka godzin po zdarzeniu. Wokół bloku nadal widać skalę zniszczeń. Wybuch wyrwał okna i fragmenty ścian. Kawałki szyb i elementy stolarki leżą między garażami, na dachach i wiele metrów od budynku.
Mieszkańcy stoją przed blokiem. Rozmawiają, pokazują uszkodzenia, próbują zrozumieć, co wydarzyło się rano.
– To wszystko, co tutaj leży, było tam. Od garażu się odbijało. Szyby są między garażami, na dachach, wszędzie – opowiada jeden z naszych rozmówców.
Do eksplozji doszło około godziny 7 rano. Była sobota, wielu mieszkańców jeszcze spało.
– Ja śpię pod samym oknem – mówi mężczyzna mieszkający piętro niżej. – U mnie okno trochę wypchnęło, wszystko dookoła popękało. Dopiero będziemy wiedzieć, czy konstrukcja jest bezpieczna.
Największe zniszczenia są w mieszkaniach znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca eksplozji.
– Tam były dwa mieszkania: kawalerka i dwupokojowe. Ścianę między nimi wywaliło. Z dwóch pokoi zrobił się jeden duży salon – mówi mieszkaniec.
Inna osoba dodaje:
– Dobrze, że oni spali w drugim pokoju. Gdyby byli przy tej ścianie, nie wiadomo, jak by się to skończyło.
Według relacji mieszkańców źródłem eksplozji mógł być piecyk zasilany gazem lub gaz znajdujący się w mieszkaniu. Świadkowie mówią również o znajdujących się tam butlach gazowych. To jednak relacje mieszkańców – dokładną przyczynę wybuchu mają ustalić policja, prokuratura i biegli.
Mieszkańcy wspominają, że bezpośrednio po eksplozji z mieszkania wydobywał się dym.
– W kuchni coś się kopciło. Myślałem najpierw, że może garnek. Potem zobaczyłem, że kopcą się jakieś rzeczy, szmaty – opowiada świadek.
Mężczyzna przebywający w mieszkaniu, w którym doszło do zdarzenia, został zabrany do szpitala.
Z bloku ewakuowano 22 osoby. Część mieszkańców po przeprowadzeniu oględzin mogła wrócić do swoich lokali, ale klatka, w której doszło do eksplozji, pozostaje wyłączona z użytkowania.
Mieszkańcy mówią nam, że otrzymali informację, iż przynajmniej do poniedziałku nie będą mogli normalnie korzystać z mieszkań w tej części budynku.
– Dostaliśmy SMS-y, że do poniedziałku klatka jest zamknięta. W poniedziałek ma przyjechać jeszcze nadzór i wtedy będziemy wiedzieć, czy w ogóle możemy wejść do mieszkań – mówi jeden z ewakuowanych.
Ludzie organizują sobie nocleg, gdzie tylko mogą.
– Ja pojadę do wnuka. Każdy jedzie do rodziny, gdzie ma możliwość – słyszymy.
Pomoc zaoferował również Dom Rekolekcyjny Garnierówka. Część ewakuowanych mieszkańców została zakwaterowana w pokojach przy kościele.
– Ksiądz zaprosił wszystkich. Są tam pokoje, można zostać– mówią mieszkańcy.
Według informacji przekazywanych nam na miejscu około 14 osób ma spędzić noc w pomieszczeniach udostępnionych przez parafię, pozostali znaleźli schronienie u swoich rodzin i bliskich.
Największe wrażenie na mieszkańcach robi siła eksplozji.
Betonowe elementy nad oknami zostały uszkodzone, część ścian wyrwana, okna wyleciały z ram. Fragment jednej z nich znaleziono w rejonie garaży.
– Jak człowiek patrzy, dokąd to wszystko doleciało, dopiero wtedy dociera do niego, jaka była siła tego wybuchu – mówi mieszkaniec.
W rozmowach pojawia się także temat mężczyzny z mieszkania, w którym doszło do eksplozji. Sąsiedzi twierdzą, że wcześniej zwracali uwagę na jego zachowanie i mówią o problemie z alkoholem. Nie wiadomo jednak, czy miało to jakikolwiek związek z sobotnim zdarzeniem. Te okoliczności również będą przedmiotem ustaleń służb.
Na razie najważniejsze jest bezpieczeństwo budynku.
Mieszkańcy patrzą na zasłonięte płytami okna i uszkodzone mieszkania. Nie wiedzą jeszcze, kiedy wrócą do domów ani jak duży będzie zakres koniecznych napraw.
– Blok był zrobiony, wyremontowany. Teraz człowiek patrzy i nie może uwierzyć – mówi jedna z osób stojących przed budynkiem.
W poniedziałek mają zostać przeprowadzone kolejne oględziny i ocena stanu technicznego. Dopiero wtedy mieszkańcy dowiedzą się, które lokale nadają się do użytkowania i kiedy będą mogli do nich wrócić.
Do sprawy będziemy wracać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze