Mama Joanna Juskowiak i córka Zuzanna Juskowiak z Doggy Center pokazują, że profesjonalna pielęgnacja czworonogów może iść w parze z ogromnym sercem. W ich salonie nie ma miejsca na pośpiech ani przypadek – każdy pies jest traktowany indywidualnie, z cierpliwością i troską. O kulisach pracy z futrzastymi klientami, codziennych wyzwaniach i radościach, a także o tym, jak wygląda prowadzenie biznesu w duecie mama-córka, opowiadają właścicielki Doggy Center.
- Skąd wziął się pomysł na stworzenie Doggy Center i jak wyglądała Wasza droga od marzenia do otwarcia takiego miejsca?
- Pomysł na stworzenie Doggy Center powstał w momencie, gdy do wrocławskiego salonu mamy zaczęli przyjeżdżać Dolnobrzeżanie. Było to dla nas jasnym sygnałem, że w naszej okolicy brakuje takiego miejsca. Jesteśmy Wrocławiankami, ale od kilku lat mieszkamy w gminie Brzeg Dolny, bardzo sobie chwalimy to miejsce, więc postanowiłyśmy podzielić swój czas na dwa salony.
- Jak wygląda codzienna współpraca mamy i córki na? Czy prowadzenie rodzinnego biznesu ma swoje szczególne plusy – albo wyzwania?
- Codzienna współpraca opiera się na zaufaniu i jasno wyznaczonych działaniach. Każda z nas jest odpowiedzialna za inne sprawy. Wielkim plusem jest to, że możemy liczyć na swoje wsparcie i zrozumienie. Wspólnie motywujemy się też do działania.

Zuzanna Juskowiak
- Jakie usługi cieszą się największym zainteresowaniem wśród opiekunów psów lub kotków w naszym regionie? Czy zauważacie jakieś zmiany w podejściu do pielęgnacji zwierząt? Czy dbacie też o inne zwierzaki?
- Największym zainteresowaniem cieszy się oczywiście strzyżenie psów i wyczesywanie kotów. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem dobrostanu zwierząt w naszej gminie. Opiekunowie są świadomi potrzeb swoich pupili, bardzo dbają o swoich milusińskich. Cieszymy się, że rokrocznie świadomość właścicieli wzrasta. Nasz salon groomerski, poza psami i kotami, odwiedzają również króliki.
- Czy zdarzają się sytuacje, w których pies czy inny pupil jest na tyle trudny, że rezygnujecie z jego pielęgnacji? Jak radzicie sobie np. z psami, które są zestresowane albo agresywne?
- Rezygnacja z pielęgnacji zwierzaka jest dla nas ostatecznością. Staramy się, by każdy pupil czuł się u nas komfortowo. Podchodzimy nieszablonowo i indywidualnie do trudnych klientów. Często stres i agresja wynika ze strachu, lub przykrych zdarzeń z przeszłości. Zapewniamy takim zwierzakom spokój, robimy im przerwy w trakcie pielęgnacji, rozbijamy wizyty na kilka etapów. Nagradzamy każde pozytywne zachowanie. Pozwalamy również na obecność właściciela w trakcie wizyty, gdy sytuacja tego wymaga.
- A może zdarzyła się wam jakaś wyjątkowo wzruszająca albo zabawna historia z czworonogiem, którą chciałybyście się podzielić?
- Wzruszającymi momentami naszej pracy są sytuacje, w których zlęknione do tej pory zwierzęta obdarzają nas zaufaniem, pozwalając nam zrobić się na bóstwo. Jeśli chodzi o zabawne sytuacje, niedawno podczas strzyżenia królika odkryłyśmy, że Pani Królik jest dostojnym Panem Królikiem. Przez kilka lat skutecznie ukrywał swoje skarby w futerku przed właścicielką. Pani nie mogła w to uwierzyć, dopóki nie zobaczyła tego na własne oczy. Finalnie królik pozostał z żeńskim imieniem.
- Jakie macie plany na przyszłość dla Doggy Center? Myślicie o rozszerzeniu działalności, a może marzycie o czymś zupełnie nowym?
- Absolutnie nie planujemy zmiany branży! Zwierzęta są całym naszym życiem. Od 2009 roku posiadamy hodowlę kotów rasy Maine Coon, od 2021 mamy również zarejestrowany przydomek w Międzynarodowej Organizacji Psów FCI. Stale rozwijamy się i szkolimy, również z tematów takich jak behawiorystyka czy żywienie zwierząt. Naszym marzeniem jest poszerzyć usługi o przydomowy hotel dla psów o wysokim standardzie opieki. Uważamy, że takiego miejsca również brakuje w naszej okolicy.
- Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze