Reklama

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

01/03/2022 12:06

Dziś, czyli 1 marca 2022 roku obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Święto jako wyraz hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji zostało ustanowione przez Sejm RP w 2011 r.

1 marca w 1951 roku w więzieniu na warszawskim Mokotowie, po pokazowym procesie, zostali rozstrzelani przywódcy IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – prezes WiN ppłk Łukasz Ciepliński („Pług”, „Ludwik”) i jego najbliżsi współpracownicy: Adam Lazarowicz, Mieczysław Kawalec, Józef Rzepka, Franciszek Błażej, Józef Batory i Karol Chmiel. Ich ciała komuniści zakopali w nieznanym miejscu.

Reklama

List od Czytelnika

Żołnierze wyklęci po II wojnie światowej nie pogodzili się z Jałtańską okupacją sowiecką. Była to prawdziwa elita narodu - patrioci. Powstańcy warszawscy, żołnierze antykomunistycznego podziemia, narodowe siły zbrojne. Tam funkcjonariusze systemu komunistycznego długie lata po wojnie dokonywali masowych mordów na tych elitach. Jeden z nich był Józef Franczak (1918-1963) ps. "Lalek", nazwisko konspiracyjne Józef Bagiński. W 1939 r. walczył na Kresach Wschodnich. Trafił do niewoli sowieckiej, ale po kilku dniach uciekł. W 1946 r. wpadł w zasadzkę UB, ale udało mu się uciec z transportu. Nie skorzystał z amnestii pozostając w konspiracji. Komuniści próbowali go wielokrotnie schwytać. Ale dzięki regularnemu przemieszczaniu się "Lalek" wciąż pozostawał w ukryciu i kierował kolejnymi akcjami na lubelszczyźnie. Akcje jego były spontaniczne. Był dobrym żołnierzem. Dobitnie ukazuje jego osobowość sytuacja, kiedy schował się w stodole i spał z rękoma splecionymi za głowę. Kiedy otworzył oczy stał nad nim ubek i powiedział: "wstawaj Franczak, skończyło się". On wyciągnął ręce zza głowy i okazało się że spał tak trzymając jeszcze pistolet w dłoni i momentalnie wypalił. Nigdy nie skorzystał z amnestii. Bał się tortur. Nie chciał wpaść w ręce UB, która go przez tyle lat tropiła. Mówił jestem tylko człowiekiem i nie wiadomo jak się zachowam podczas tortur. Nie chciał wydać ludzi, którzy często ratowali mu życie i dawali schronienie. Poza tym on był żołnierzem. Przysięgał wierność Polsce i za nią walczył. Nie chciał przysięgać komunistom, rugi raz nie chciał się zeszmacić. Bezpieka długo szukała odpowiedniej osoby, która "wystawi" im "Lalka". W 1963 r. zwerbowali do współpracy mieszkańca wioski, który wydał esbekom partyzanta. Franczak ukrywał się w gospodarstwie znajomego. W październiku 1963 r. otoczony przez funkcjonariuszy próbował uciec, ale dosięgnęła go seria z kałasznikowa. Początkowo został pochowany w bezimiennym grobie. Dziś jego ciało spoczywa w Piaskach pod Lublinem. Pośmiertnie od prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego otrzymał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Jest to najważniejszy dowód na to, że to co robił było potrzebne Polsce.

Reklama

Zdzisław Miadziołko

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości