- W trakcie oddychania zanieczyszczonym powietrzem wprowadzamy tę mieszaninę do dróg oddechowych - dodają lekarze. - Drobinki wielkości 2,5 -10 mikrometrów wnikają do górnych dróg oddechowych i płuc, powodując i zaostrzając astmę, stany zapalne dróg oddechowych. Drobinki wielkości około 2,5 mikrometra docierają do pęcherzyków płucnych i przechodzą do krwi, gdzie przyczyniają się do rozwoju choroby wieńcowej serca, nadciśnienia, zawałów serca, udarów mózgu. Wywołać mogą zaburzenia rytmu serca, zaburzenia krzepliwości krwi. Uszkodzić mogą wątrobę, czy nerki i wywołać choroby nowotworowe. Efekty zależą od stanu zdrowia, od toksyczności smogu i od czasu przebywania w jego działaniu. Kumulują się. Z powodu smogu dzieci chorują na alergie dróg oddechowych (pyłkowica, astma) i skóry. Dzieci matek, które w okresie ciąży narażone były w sposób znaczny na działanie zanieczyszczonego powietrza chorują częściej na astmę i zapalenie płuc w okresie niemowlęcym i późniejszym - dopowiadają pediatrzy. - Alarmujemy, prosimy, zwracamy się do rodziców, dziadków - dbajcie o środowisko dla swoich dzieci i wnuków - mówią jednogłośnie pediatrzy. - One chorują, nie dlatego, że jest zima! Bo jej nie ma. Nasze dzieci chorują, bo oddychają brudnym powietrzem. Pediatrzy podpisali się na plakacie, który dotrze za pomocą mediów lokalnych do rodziców, dziadków, sołtysów, włodarzy, nauczycieli, osób odpowiedzialnych za nasze środowisko. - Może to, że topnieją lodowce nie przemawia do naszej wyobraźni, ale to, że nasze dzieci chorują z powodu dewastacji środowiska, ruszy nasze sumienia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze